Najczęściej to matka pierwsza dostrzega (lub przeczuwa) u swego dziecka oznaki kontaktów z pedofilem.
Najczęściej to matka pierwsza dostrzega (lub przeczuwa) u swego dziecka oznaki kontaktów z pedofilem.
Szymon Żyśko / DEON.pl
W jednym z przedszkoli znajoma nauczycielka zapytała grupę 6-latków, co w sobie lubią. Dzieci zaczęły chwalić się tym, co potrafią i czego już dokonały. To samo pytanie zadała grupie czterolatków. Oni najczęściej odpowiadali: "za kręcone włosy", "za brązowe oczy", "bo jestem kwiatuszkiem tatusia".
W jednym z przedszkoli znajoma nauczycielka zapytała grupę 6-latków, co w sobie lubią. Dzieci zaczęły chwalić się tym, co potrafią i czego już dokonały. To samo pytanie zadała grupie czterolatków. Oni najczęściej odpowiadali: "za kręcone włosy", "za brązowe oczy", "bo jestem kwiatuszkiem tatusia".
Na krótkim briefingu prasowym dziennikarze usłyszeli, że Kościół poważnie zmierzy się z problemem pedofilii. Podobne zapewnienia znalazły się także w liście do wiernych. Jednak bez wyłożenia pieniędzy na systematyczne wsparcie istniejących już dzieł pomocy ofiarom wszystkie zamierzenia pozostaną jedynie na poziomie werbalnym.
Na krótkim briefingu prasowym dziennikarze usłyszeli, że Kościół poważnie zmierzy się z problemem pedofilii. Podobne zapewnienia znalazły się także w liście do wiernych. Jednak bez wyłożenia pieniędzy na systematyczne wsparcie istniejących już dzieł pomocy ofiarom wszystkie zamierzenia pozostaną jedynie na poziomie werbalnym.
Jest coś przerażającego w tym upartym powtarzaniu "Nie zachowaliśmy się przyzwoicie, bo nie mieliśmy odpowiednich przepisów i procedur". Było przecież przykazanie miłości, był Dekalog...
Jest coś przerażającego w tym upartym powtarzaniu "Nie zachowaliśmy się przyzwoicie, bo nie mieliśmy odpowiednich przepisów i procedur". Było przecież przykazanie miłości, był Dekalog...
Nie wiem, czy jest szansa wpłynąć na zachowanie ważnych polityków, duchownych i przedstawicieli środowisk LGBT. Trochę chyba przestaję w to wierzyć. Wiem tylko, że mogę zmienić siebie. Powiedzieć stanowcze nie brakowi wrażliwości w moim sercu. Starać się każdego dnia żyć tak, żeby nikogo nie ranić. I w ten sposób małymi krokami odbudowywać solidarność w naszym poranionym i podzielonym społeczeństwie - pisze Piotr Żyłka.
Nie wiem, czy jest szansa wpłynąć na zachowanie ważnych polityków, duchownych i przedstawicieli środowisk LGBT. Trochę chyba przestaję w to wierzyć. Wiem tylko, że mogę zmienić siebie. Powiedzieć stanowcze nie brakowi wrażliwości w moim sercu. Starać się każdego dnia żyć tak, żeby nikogo nie ranić. I w ten sposób małymi krokami odbudowywać solidarność w naszym poranionym i podzielonym społeczeństwie - pisze Piotr Żyłka.
Kiedy padają pierwsze słowa litanii odśpiewywanej przez starsze panie, zaczyna się we mnie dziać coś dziwnego. Zwyczaj, który do tej pory kojarzył mi się z nieco naiwną, prostolinijną i ludową religijnością, sprawia, że do oczu napływają mi łzy.
Kiedy padają pierwsze słowa litanii odśpiewywanej przez starsze panie, zaczyna się we mnie dziać coś dziwnego. Zwyczaj, który do tej pory kojarzył mi się z nieco naiwną, prostolinijną i ludową religijnością, sprawia, że do oczu napływają mi łzy.
Oczywiście, wszystko dla dobra Kościoła i by utwierdzić czytelników, że "trwa w ten sposób walka o rząd dusz w naszym kraju".
Oczywiście, wszystko dla dobra Kościoła i by utwierdzić czytelników, że "trwa w ten sposób walka o rząd dusz w naszym kraju".
Kościół wymaga specjalnego traktowania. I nie powinno ono iść w stronę nietykalności, braku kontroli. Wręcz odwrotnie.
Kościół wymaga specjalnego traktowania. I nie powinno ono iść w stronę nietykalności, braku kontroli. Wręcz odwrotnie.
Wszystko zaczęło się już prawie rok temu, kiedy w kinach pojawił się "Kler". Wokół filmu było bardzo dużo szumu. Potem wróciliśmy do codziennych "aferyjek". Z ostatnich pamiętam sąd na Judaszem i tęczową Maryję. Przy każdej z takich sytuacji zadawałam sobie pytanie: czym my się zajmujemy?
Wszystko zaczęło się już prawie rok temu, kiedy w kinach pojawił się "Kler". Wokół filmu było bardzo dużo szumu. Potem wróciliśmy do codziennych "aferyjek". Z ostatnich pamiętam sąd na Judaszem i tęczową Maryję. Przy każdej z takich sytuacji zadawałam sobie pytanie: czym my się zajmujemy?
Nadzwyczajne zebranie Rady Stałej KEP to znak, że "Nikt w Kościele w Polsce nie udaje, że nie mamy problemu". Jego efekty sygnalizują poważną zmianę i dają nadzieję na przyszłość. Jest jednak kwestia definiowania problemu.
Nadzwyczajne zebranie Rady Stałej KEP to znak, że "Nikt w Kościele w Polsce nie udaje, że nie mamy problemu". Jego efekty sygnalizują poważną zmianę i dają nadzieję na przyszłość. Jest jednak kwestia definiowania problemu.
Kościół w Polsce przypomina dziś pacjenta na sali pooperacyjnej. Wrzód pękł, stan jest ciężki lecz w miarę stabilny. Pacjent jest obolały i potrzebuje dobrych lekarzy, by wrócić do zdrowia.
Kościół w Polsce przypomina dziś pacjenta na sali pooperacyjnej. Wrzód pękł, stan jest ciężki lecz w miarę stabilny. Pacjent jest obolały i potrzebuje dobrych lekarzy, by wrócić do zdrowia.
Kościół musi oczyszczać się, nawracać na życie tą łaską, która została złożona w jego ręce. Wobec nagłaśnianych skandali aż trudno uwierzyć, żeby Bóg chciał posługiwać się takim słabym narzędziem - pisze o. Adam Strojny.
Kościół musi oczyszczać się, nawracać na życie tą łaską, która została złożona w jego ręce. Wobec nagłaśnianych skandali aż trudno uwierzyć, żeby Bóg chciał posługiwać się takim słabym narzędziem - pisze o. Adam Strojny.
"My, kobiety, jesteśmy częścią tego Kościoła i dlatego musimy włożyć swój wkład i sprawić, aby nasze głosy zostały usłyszane" - mówi przełożona klasztoru benedyktynek.
"My, kobiety, jesteśmy częścią tego Kościoła i dlatego musimy włożyć swój wkład i sprawić, aby nasze głosy zostały usłyszane" - mówi przełożona klasztoru benedyktynek.
Odpowiadam, że nie po to zostałem wyświęcony na księdza, żeby się bać. Uważam, że do kryzysu pedofilii w Kościele doprowadziło milczenie tych, którzy powinni głośno krzyczeć. A jednak milczeli.
Odpowiadam, że nie po to zostałem wyświęcony na księdza, żeby się bać. Uważam, że do kryzysu pedofilii w Kościele doprowadziło milczenie tych, którzy powinni głośno krzyczeć. A jednak milczeli.
Ofiara chce się ukryć za tym milczeniem. Boi się środowiska, boi się o najbliższych, boi się napiętnowania. Ale milczenie sprzyja bezkarności.
Ofiara chce się ukryć za tym milczeniem. Boi się środowiska, boi się o najbliższych, boi się napiętnowania. Ale milczenie sprzyja bezkarności.
Wyznanie Pauliny Młynarskiej aktywowało "obrońców" Kościoła, którzy z satysfakcją podkreślali, że - jak widać - pedofilia nie jest tylko problemem księży, ale ma miejsce również w świecie zupełnie świeckich artystów. Można więc powiedzieć, że cierpienie Młynarskiej zostało przez część internautów wykorzystane instrumentalnie. A to stanowi już zwyczajną podłość.
Wyznanie Pauliny Młynarskiej aktywowało "obrońców" Kościoła, którzy z satysfakcją podkreślali, że - jak widać - pedofilia nie jest tylko problemem księży, ale ma miejsce również w świecie zupełnie świeckich artystów. Można więc powiedzieć, że cierpienie Młynarskiej zostało przez część internautów wykorzystane instrumentalnie. A to stanowi już zwyczajną podłość.
Za każdym razem, kiedy ciśnie nam się na usta któreś z tych określeń, warto uświadomić sobie prosty fakt obecności Chrystusa w drugim człowieku, niezależnie od tego, jak nam do jego poglądów daleko.
Za każdym razem, kiedy ciśnie nam się na usta któreś z tych określeń, warto uświadomić sobie prosty fakt obecności Chrystusa w drugim człowieku, niezależnie od tego, jak nam do jego poglądów daleko.
Co zrobił kardynał z Łodzi, że kilka dni temu zrobiło się o nim głośno na całym świecie?
Co zrobił kardynał z Łodzi, że kilka dni temu zrobiło się o nim głośno na całym świecie?
Patrząc na każdego człowieka powinniśmy w nim widzieć kogoś, kogo Wszechmogący kocha niewyobrażalną miłością. Gardząc człowiekiem, kimkolwiek by nie był, w jakiejkolwiek byłby sytuacji, gardzimy miłością Boga. Lekceważymy Boga.
Patrząc na każdego człowieka powinniśmy w nim widzieć kogoś, kogo Wszechmogący kocha niewyobrażalną miłością. Gardząc człowiekiem, kimkolwiek by nie był, w jakiejkolwiek byłby sytuacji, gardzimy miłością Boga. Lekceważymy Boga.
Polscy biskupi nie rozwiążą sami problemu pedofilii i przemocy seksualnej wśród duchownych z dwóch powodów. Po pierwsze KEP jako ciało jest niewydolne. Strach bierze górę, a do zmiany są nie tylko wewnętrzne przepisy i kodeks postępowania, ale przede wszystkim mentalność samych biskupów. Po drugie oskarżenia dotyczą niektórych z nich. Trudno być sędzią we własnej sprawie.
Polscy biskupi nie rozwiążą sami problemu pedofilii i przemocy seksualnej wśród duchownych z dwóch powodów. Po pierwsze KEP jako ciało jest niewydolne. Strach bierze górę, a do zmiany są nie tylko wewnętrzne przepisy i kodeks postępowania, ale przede wszystkim mentalność samych biskupów. Po drugie oskarżenia dotyczą niektórych z nich. Trudno być sędzią we własnej sprawie.