"My, chrześcijanie i muzułmanie, mamy wiele rzeczy wspólnych, tak jako ludzie wierzący, jak i jako istoty ludzkie. (...) Wierzymy w tego samego Boga, w Boga żywego, w Boga, który stworzył świat i doprowadza swe stworzenia do ich doskonałości" - powiedział św. Jan Paweł II podczas spotkania z młodzieżą muzułmańską w Maroku w 1985 roku. Wydaje się jednak, że ta wypowiedź papieża Polaka poszła w zapomnienie w Europie XXI wieku, a jeszcze bardziej w Polsce XXI wieku.
Bywa, że powracanie do pierwszego związku jest nawet niemoralne, bo naraża na wykorzystanie i przemoc. Jednak istnieje też strach przed nowym związkiem. A jak się ponownie nie uda? Jak dzieci zareagują?
Tak naprawdę będzie to pierwsze takie wydarzenie w historii w ogóle. Żaden papież jeszcze nigdy nie odwiedził tego regionu świata. Ważniejsze jednak jest to, z kim spotka się Franciszek.
Kiedy obraz będzie taki, że pod hasłem ministranta będziemy rozumieć kobiety i mężczyzn? Pod hasłem zakonnika będziemy mieć na myśli kobiety i mężczyzn? Pod hasłem ksiądz… nikt nie będzie miał wątpliwości, że myślimy o kobietach i mężczyznach?
Chrześcijaństwo zapomniało o ciele nie w sensie teologicznym, ale praktycznym. Tymczasem lekceważone ciało upomina się o siebie. Popularność zajęć z jogi w dużych miastach nie wynika z fascynacji kulturą Wschodu jako taką, ale z potrzeby integracji tego, co przez lata - przynajmniej mojemu pokoleniu - kazano rozdzielać. To potrzeba odczuwania siebie jako jedności.
Opracowano także ostatnio również specjalne stanowisko biskupów, ale to wciąż mało. Potrzebne jest zdecydowane wyjście do przodu. Być może pomogą w tym właśnie spotkania z ofiarami, które rozpoczyna arcybiskup Gądecki.
Karol Wilczyński / DEON.pl
Różne wspólnoty pokazały coś, w co nie wierzy tak wiele osób - że da się żyć razem i robić razem coś dobrego.
Sądzę, że na niewiele zda się nawet wielka liczba księży, jeśli nie nastąpi zmiana modelu funkcjonowania Kościoła oraz reforma formacji zarówno kapłanów jak wiernych świeckich.
Ta wystawa będzie kojarzona z protestami oburzonych chrześcijan. Jak dalece artysta może posunąć się w swojej wypowiedzi?
Dziki poruszyły naszą wyobraźnię. A zwłaszcza lochy prośne (czyli ciężarne). Poszło to tak daleko, że usłyszeliśmy zarzut o lepszym traktowaniu nienarodzonych dziczków niż nienarodzonych dzieci. I oczywiście nie wynika z tego, że ktoś postuluje odstrzał kobiet w ciąży.
Od wielu lat przez wszystkie przypadki odmieniane jest w sformułowanie mówiące o istnieniu w Polsce "dwóch Kościołów" w ramach katolickiej wspólnoty. Weszło niemal na stałe w świadomość społeczną. A nie powinno. Jest nieuprawnione i błędne.
Właśnie w diecezjalnym waszyngtońskim tygodniku "Catholic Standard", 10 stycznia 2019, znalazłam obszerny reportaż o studentce, która w tych dniach wybiera się do Panamy na Światowe Dni Młodzieży. Będą to drugie w jej życiu.
"Wystąpienie ojca Ludwika Wiśniewskiego na pogrzebie prezydenta Gdańska było potrzebne, ale niepotrzebnie mówił o tym, że trzeba skończyć także z językiem nienawiści w Kościele. Zaszkodził w ten sposób Kościołowi" - tego typu opinie o słowach dominikanina, które padły podczas pogrzebu Pawła Adamowicza, słychać z wielu stron.
Przydałaby się litania do dojrzałego Boga. Do takiego, który się nie obraża (we współczesnym znaczeniu ), który się nie mści, któremu można nawrzucać.
Hejt to nie wymysł tej czy innej opcji politycznej. Hejt to zło, broń o ogromnym zasięgu. Nie jest on niczym nowym, ale wraz z nastaniem internetowej rzeczywistości "rozścierwił się i rozchamił" na niespotykaną skalę.
Od czasu wyprowadzki na studia przyjąłem księdza tylko raz i to przypadkiem. Co się zmieniło w tym roku, że przygotowałem się do kolędy? Zaczęło się od ogłoszenia na klatce schodowej. Pierwszy raz poczułem, że chcę go zaprosić.
Wzywa się nas ostatnio do ciszy nad trumną prezydenta Adamowicza. (...) Ale też rodzi się podejrzenie wobec apeli o ciszę. Dlaczego ci, którzy szczuli, teraz żądają milczenia?
Niejednokrotnie zgłoszenia gorszącej i szkodliwej, czasami wręcz antychrześcijańskiej sieciowej aktywności polskich duchownych pozostają bez odpowiedzi, są lekceważone lub po prostu ignorowane, jakby rzecz nie była godna uwagi. Skutki takiego podejścia okazują się fatalne.
Karol Kleczka / DEON.pl
"Roma" to film wybitny nie tylko dlatego, że nie ma w nim zbędnych scen. Choć nie podejmuje wątków wiary, to przepełnia go świętość - pisze Karol Kleczka.
Samobójstwo Piotra Szczęsnego i mord na Pawle Adamowiczu zmuszają każdego do postawienia choćby paru pytań. Idzie nie tylko o przyczyny obu zdarzeń, ale też o sens śmierci ich obu i o to, jak należy się zachować w obliczu zjawisk, z którymi nie możemy i nie chcemy się pogodzić. Schować się, udawać że nie słyszymy lub że to nie nasza sprawa? Odwinąć się i odpowiedzieć pięknym za nadobne? Zapomnieć?
{{ article.description }}