Nawet jeśli uznamy te wątpliwe przeprosiny za szczere, to przecież dotyczą one tylko jednej wypowiedzi. Nie ma tu przeprosin za konsekwentne promowanie w toruńskich mediach chorej narracji opowiadającej o tym, że próby oczyszczenia Kościoła z patologii są de facto zmasowaną akcją niszczenia Kościoła.
Jestem z Archidiecezji Wrocławskiej. Większość mojego życia upłynęła w świadomości, że kardynał ma na imię Henryk, a na nazwisko Gulbinowicz. To było znane i lubiane nazwisko. I nagle okazało się, że słoneczny awers ma także swój ciemny rewers, który wielu do tej pory nie mieści się w głowie.
Stworzyłeś sobie swój świat, pozyskujesz zwolenników i budujesz mury, by go chronić. To jedyny słuszny świat. To nic, że ktoś nazywa cię wariatem, fanatykiem czy złoczyńcą. To jego problem.
Zbytnia dosłowność zabija sztukę. Jak selfie zabija fotoreportaż, a Big Brother film. Dosłowność po pewnym czasie męczy.
Ludzkość przechodzi przez kryzys, nie tylko pandemiczny, nie tylko gospodarczy, ale również duchowy. Gdzie znaleźć jakiś punkt zaczepienia, aby samemu nie upaść?
Sprawa kardynała Dziwisza nie jest wcale taka zerojedynkowa jak się wydaje. I próbując ją rozwikłać trzeba postawić wiele niewygodnych pytań. Każdej stronie.
To zrozumiałe, że Kościół chce głosić swoją naukę o ludzkiej seksualności także przy wykorzystaniu nowych mediów i aplikacji. Jednak uciekanie się w tym celu do seksistowskich, slut shamingowych porównań jest nie tylko nieewangeliczne, ale wręcz okropne i obrzydliwe.
Co ma zrobić kobieta, gdy nie ma ochoty na seks? „Masz poprosić, a nawet uprosić, żeby mąż sam zrezygnował!” – uczy znany katolicki mówca. Tak szkodliwe, ideologiczne bzdury trudno nawet komentować.
Zaufać Bogu można na dwa sposoby. Gdzie znaleźć hak na Boga? Żeby On już musiał…
Tradycja, doktryna, teologia moralna, liturgia ma wielkie znaczenie, ale nie można od tego zaczynać ani wciąż na tym się koncentrować. Nie mamy „robić” jedynie religijnych ludzi.
By społeczeństwo pokojowo funkcjonowało, potrzebny jest kredyt zaufania do mundurowych
Możemy bardzo się zdziwić, gdy to właśnie my – wypełniający skrupulatnie wszystkie religijne przepisy i prawa – usłyszymy od Jezusa: „Zaprawdę, powiadam wam: „Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego” (Mt 21, 31). Co wówczas odpowiemy?
Nie ma wątpliwości, że działania naprawcze trzeba podejmować tu i teraz.
"Tak się zastanawiam, gdzie rzeczywiście przebiega linia sporu wewnątrz Kościoła w Polsce. Czy katolików różni zasadniczo podejście do aborcji, komunii świętej, relacji państwa do Kościoła itd.? Nie sądzę" - pisze Dariusz Piórkowski SJ.
To wspaniale, że istnieją w Polsce księża, którzy do osób protestujących przeciwko orzeczeniu Trybunału (zwanego niekiedy Konstytucyjnym) potrafią zwrócić się inaczej niż słowami typu „wara” lub przy użyciu inwektyw. Gorzej, że część z tych duchownych dla wzmocnienia swojego przekazu posługuje się stereotypami i upraszcza bardzo złożoną rzeczywistość.
To nie jest bezimienne pokolenie, to pokolenie moich dzieci, dzieci moich przyjaciół. Młodzi odchodzący teraz z Kościoła mają konkretne twarze, konkretne historie. Znam ich rodziców, pamiętam, jak radośnie biegły do Pierwszej Komunii. A teraz odchodzą. Coraz liczniej.
Gdy patrzę wstecz, cofając się do kwietnia roku 2005, i wspominam wielkie narodowe poruszenie, te milczące tłumy na ulicach i te łzy wylane po wiadomości o śmierci Jana Pawła II, myślę sobie: to był pierwszy cios, jaki od losu otrzymał Kościół w Polsce.
Nabijanie się z tyrana może być interpretowane jako owoc bezsilności, ale także daje poczucie mocy.
Czy istnieje ryzyko, że ludzie nie wrócą do budynków? Tak, istnieje. Jednak do tych kościołów nie wrócą także zmarli parafianie. Z całą pewnością tacy w ławach kościelnych się nie pojawią. Nie przyjdą także ci, którzy wiarę stracą przez uczynki swych bliźnich – duchowych kierowników i zwierzchników.
Dzisiaj, gdy tak wiele osób pyta o sens trwania w Kościele, w którym najcięższe i najbardziej gorszące skandale pojawiają się lawinowo jeden po drugim, taka jest właśnie moja odpowiedź: nie chcę rezygnować z tego talentu, z tego daru, który od Boga otrzymałem.
{{ article.description }}