Polska potrzebuje debaty, bo wielu z nas nie rozumie dramatu wykorzystania seksualnego, nie ma świadomości, jak głęboko niszczy on tożsamość dzieci, jak bardzo ukryty jest ten proceder, i jak wielu ludzi dotyczy. Komisja, którą powołano raczej się jej nie przysłuży.
Sprawa funkcjonujących w Polsce Domów Modlitwy św. Szarbela pokazuje ważny dla kościelnych wspólnot problem. Dotyczy on budowania międzyludzkich relacji.
Niełatwe życie miałby dzisiaj król Dawid jako polityk. Nieustannie wypominano by mu Uriasza Hetytę, którego pośrednio skazał na śmierć. Wypominano by mu żonę Uriasza – Batszebę, którą uczynił wdową, a następnie pojął za żonę.
Jeżeli pasterze nie zauważają swoich owiec — każdej z osobna, a zwłaszcza tych zranionych, ubogich i potrzebujących miłosierdzia w sposób szczególny, to po co w ogóle sprawują swój urząd?
Często mamy już dosyć ograniczeń narzuconych nam podczas zarazy. Bywa, że podjęliśmy je sumiennie właśnie w trosce, nawet nie tyle o siebie samych, co o naszych bliskich. Ale ile można?
Dajemy sobie przyzwolenie na osądzanie, karcenie, pouczanie, arogancję i przemoc. Pierwsza Komunia Św., chrzty, wesela, spotkanie przy piwie czy na kawie - to areny igrzysk śmierci. Czy takiego Kościoła chcemy?
Natknęłam się w sieci na zarzut siostry zakonnej, że tuszowanie pedofilii to problem, jaki „powinno rozwiązywać się z rodzinie”. Bez udziału mediów. Przyznam, że to mną wstrząsnęło. Poczułam znaną nutę wywoływania poczucia winy i wstydu. Nie wolno ujawniać rodzinnego tabu.
Charakterystycznym grzechem ludzi religijnych bywa potrzeba utożsamiania cnoty ze zdolnością wyłączania poza margines tych, którzy zdają się być członkami wrogich obozów. Innymi słowy: ten jest bardziej cnotliwy, kto zlustruje, skrytykuje, potępi i osądzi.
„Akcja pokutna”, która miała miejsce pierwszego lipca w Gietrzwałdzie - czyli spotkanie modlitewne “Pokuta 2033” w intencji wynagrodzenia za grzechy przeciwko życiu, dzieciom i rodzinie - z paru powodów wzbudziła mój niepokój.
Dla ilu osób Eucharystia stanie się jedynie kolejnym narzędziem w ręku światopoglądowych wojowników, a nie Ciałem Boga? Ile osób niesłusznie poczuje, że skoro zagłosowało (zgodnie z sumieniem) na danego kandydata to teraz nie może przyjmować Komunii Świętej mimo, że może?
Księża, zapytani przeze mnie o to, czego potrzebują od swoich biskupów, zareagowali bardzo poważnie. Jak ludzie dotknięci w czułe, bolesne i schowane bardzo głęboko miejsce, które na wierzchu daje się zobaczyć tylko w niezwykle oszczędnym i ogromnie jasnym komunikacie.
Niełatwo zrezygnować z lukratywnych przywilejów i przyznać się do winy. I nie chodzi tylko o nagłe odcięcie od koryta.
Biologiczne przetrwanie “za wszelką cenę” i paniczny strach o siebie nie jest wartością chrześcijańską.
Dlaczego wielu ludzi Kościoła – zarówno duchownych, jak i świeckich – wciąż tego nie pojmuje? Dlaczego wciąż bardziej skupiamy się na instytucji, a nie na człowieku?
"Wstrząsy jakie przeżyliśmy do tej pory są, co najwyżej, łagodną zapowiedzią tego, co nas czeka" - pisze Tomasz Terlikowski.
Jeśli nieustanne próby budowania mostów i szukania pojednania nazywamy naiwnością, to my musimy być naiwniakami. Dla nas chrześcijan nie ma innej drogi.
Ta trwająca wojna polityczna wywarła na nas taki wpływ, że w wielu z nas wręcz nie wyobraża sobie, że na tym tle można nie toczyć wojny, a przy okazji różnic światopoglądowych czy politycznych wręcz od razu włącza właśnie mechanizm walki, obrony i ataku.
Kiedyś, w czasach tak odległych, że trudno nam je oceniać, sięgano po władzę, by nikomu i niczemu nie podlegać. To kacykowie stanowili prawo, nie po to, by prawo ich zobowiązywało, lecz by to oni zobowiązywali prawem.
Muszę powiedzieć, że sposób, w jaki ks. Piórkowski postąpił z pismami św. Katarzyny zupełnie mnie nie przekonał do praktyki przyjmowania/udzielania komunii św. na rękę
Jakub Pankowiak powinien teraz przejść od słów do czynów i ludzie, którzy są w tej chwili obok niego powinni mu w tym z całych sił pomóc. O jakich czynach mowa?
{{ article.description }}