W poniedziałek pomachała do mnie dziewczyna, którą znam z pewnej krakowskiej wspólnoty. We wtorek inna dodała nakładkę na zdjęcie profilowe. W środę któraś wrzuciła relację na Instagram z protestu w swoim mieście. Czyli nie jestem w sama z tym pytaniem.
W poniedziałek pomachała do mnie dziewczyna, którą znam z pewnej krakowskiej wspólnoty. We wtorek inna dodała nakładkę na zdjęcie profilowe. W środę któraś wrzuciła relację na Instagram z protestu w swoim mieście. Czyli nie jestem w sama z tym pytaniem.
Wszelkie prawo, zwłaszcza w tak drażliwej i ważnej kwestii jak ochrona życia poczętego, powinno być uchwalane na drodze możliwie najszerszego konsensusu społecznego. To, że sobie ogłosimy, iż jesteśmy krajem katolickim nie znaczy, że wszyscy obywatele żyją i chcą żyć według Ewangelii.
Wszelkie prawo, zwłaszcza w tak drażliwej i ważnej kwestii jak ochrona życia poczętego, powinno być uchwalane na drodze możliwie najszerszego konsensusu społecznego. To, że sobie ogłosimy, iż jesteśmy krajem katolickim nie znaczy, że wszyscy obywatele żyją i chcą żyć według Ewangelii.
Ogromne emocje są po stronie zadowolonych z wyroku Trybunału Konstytucyjnego i histerycznie wyrażających dezaprobatę. Niewątpliwie, temat prawa aborcyjnego budził, budzi i będzie budzić napięcia. Obie strony sporu mówią o wojnie. Czy to dobry język? Do czego to doprowadzi?
Ogromne emocje są po stronie zadowolonych z wyroku Trybunału Konstytucyjnego i histerycznie wyrażających dezaprobatę. Niewątpliwie, temat prawa aborcyjnego budził, budzi i będzie budzić napięcia. Obie strony sporu mówią o wojnie. Czy to dobry język? Do czego to doprowadzi?
Ktoś mi pewnie powie "wypier… dzbanie", ktoś inny, że jestem złym katolikiem i może bym sobie już tę wiarę odpuścił skoro robię taki szpagat. Mimo wszystko twierdzę, że najgorszą możliwą metodą postępowania w stosunku do osoby, która posiada radykalnie inny światopogląd od mojego jest przymus.
Ktoś mi pewnie powie "wypier… dzbanie", ktoś inny, że jestem złym katolikiem i może bym sobie już tę wiarę odpuścił skoro robię taki szpagat. Mimo wszystko twierdzę, że najgorszą możliwą metodą postępowania w stosunku do osoby, która posiada radykalnie inny światopogląd od mojego jest przymus.
Kościół w Polsce już od dawna jest mniejszością. W młodym pokoleniu autorytetu nie ma prawie w ogóle. Nie mówiąc już o zdolności do inspirowania i zarażania miłością do Ewangelii. Jedyna nadzieja, którą teraz widzę jest w Ewangelii. Ale to nie jest już nadzieja na ratowanie tego, co było. Tu nie ma co ratować. 
Kościół w Polsce już od dawna jest mniejszością. W młodym pokoleniu autorytetu nie ma prawie w ogóle. Nie mówiąc już o zdolności do inspirowania i zarażania miłością do Ewangelii. Jedyna nadzieja, którą teraz widzę jest w Ewangelii. Ale to nie jest już nadzieja na ratowanie tego, co było. Tu nie ma co ratować. 
Tak jak można być militarystą, nie będąc żołnierzem, tak można walczyć w imię katolicyzmu, nie będąc katolikiem.
Tak jak można być militarystą, nie będąc żołnierzem, tak można walczyć w imię katolicyzmu, nie będąc katolikiem.
Żonglowanie terminem „tradycja” i nierozróżnianie dyscypliny od dogmatu dla poparcia swoich własnych pojęć, jest właśnie zagrywką mającą na celu wprowadzenie zamętu w sercach wiernych.
Żonglowanie terminem „tradycja” i nierozróżnianie dyscypliny od dogmatu dla poparcia swoich własnych pojęć, jest właśnie zagrywką mającą na celu wprowadzenie zamętu w sercach wiernych.
Osoby homoseksualne, także żyjące w związkach, mają prawo do jakiejś pomocy prawnej. To wynika z człowieczeństwa i Ewangelii. Nie chodzi o związki partnerskie czy tzw. małżeństwa jednopłciowe. Osoby homoseksualne nie mogą być wykluczane z rodziny, Kościoła, społeczeństwa. Kościół wciąż nie może im mówić o grzechu, ale ma wszystkich przyciągać miłością Boga, towarzyszyć i integrować. Szacunek i jakaś ochrona prawna nie ma nic wspólnego z akceptacją grzechu seksualnego współżycia osób LGBT.
Osoby homoseksualne, także żyjące w związkach, mają prawo do jakiejś pomocy prawnej. To wynika z człowieczeństwa i Ewangelii. Nie chodzi o związki partnerskie czy tzw. małżeństwa jednopłciowe. Osoby homoseksualne nie mogą być wykluczane z rodziny, Kościoła, społeczeństwa. Kościół wciąż nie może im mówić o grzechu, ale ma wszystkich przyciągać miłością Boga, towarzyszyć i integrować. Szacunek i jakaś ochrona prawna nie ma nic wspólnego z akceptacją grzechu seksualnego współżycia osób LGBT.
Nie przekonują mnie komunikaty kurii i rzeczników, którzy bagatelizują szkodliwe wypowiedzi księży i traktują je wyłącznie jako prywatne opinie. To Kościół udzielił im autorytetu, którym ich autorzy szafują wedle upodobania; za którym kryją się, gdy muszą zmierzyć się ze słuszną krytyką. Na szali jest zdrowie i życie wszystkich Polaków.
Nie przekonują mnie komunikaty kurii i rzeczników, którzy bagatelizują szkodliwe wypowiedzi księży i traktują je wyłącznie jako prywatne opinie. To Kościół udzielił im autorytetu, którym ich autorzy szafują wedle upodobania; za którym kryją się, gdy muszą zmierzyć się ze słuszną krytyką. Na szali jest zdrowie i życie wszystkich Polaków.
Nie wiemy, jak sobie z nim poradzić. Wówczas zaczynamy wierzyć, że z pomocą przyjdzie nam ta czy inna władza polityczna.
Nie wiemy, jak sobie z nim poradzić. Wówczas zaczynamy wierzyć, że z pomocą przyjdzie nam ta czy inna władza polityczna.
Obserwując różne debaty światopoglądowe, także te w przestrzeni religijnej, odnoszę wrażenie, że w wielu z nich nie chodzi już o drugiego człowieka, o pokazanie mu innej perspektywy, innej możliwości, nie chodzi nawet o dyskusję, ale o udowodnienie sobie, swojej grupie i ewentualnie (ale niekoniecznie) innym "najlepszości" swoich poglądów.
Obserwując różne debaty światopoglądowe, także te w przestrzeni religijnej, odnoszę wrażenie, że w wielu z nich nie chodzi już o drugiego człowieka, o pokazanie mu innej perspektywy, innej możliwości, nie chodzi nawet o dyskusję, ale o udowodnienie sobie, swojej grupie i ewentualnie (ale niekoniecznie) innym "najlepszości" swoich poglądów.
Jak bardzo te obrazoburcze bilbordy sprofanowały ludzkie ciało, odmawiając mu piękna, dobra i szacunku. Oskarżyły bezbronność dłoni, otwartej w geście proszenia i przyjęcia. Nieludzko zaatakowały bezpieczeństwo wiary i sposobu jej przeżywania, i mieszkania z Bogiem w swoim własnym ciele.
Jak bardzo te obrazoburcze bilbordy sprofanowały ludzkie ciało, odmawiając mu piękna, dobra i szacunku. Oskarżyły bezbronność dłoni, otwartej w geście proszenia i przyjęcia. Nieludzko zaatakowały bezpieczeństwo wiary i sposobu jej przeżywania, i mieszkania z Bogiem w swoim własnym ciele.
"W obronie tych właśnie praw występuje dziś prof. Wierzbicki. To nie jest działanie przeciwko antropologii chrześcijańskiej, lecz zgodne z nauczaniem Kościoła” - napisał Buttiglione. Etyk podkreśla, że te same katolickie poglądy atakuje się i z prawa, i z lewa. W swoim środowisku sprzeciwia się zakłamanej nagonce.
"W obronie tych właśnie praw występuje dziś prof. Wierzbicki. To nie jest działanie przeciwko antropologii chrześcijańskiej, lecz zgodne z nauczaniem Kościoła” - napisał Buttiglione. Etyk podkreśla, że te same katolickie poglądy atakuje się i z prawa, i z lewa. W swoim środowisku sprzeciwia się zakłamanej nagonce.
W Stanach Zjednoczonych drugi poniedziałek października jest świętem federalnym, dniem wolnym od pracy, jednym z kilkunastu ustawowych. Ten Dzień Kolumba w tym roku dokładnie pokrywał się z historyczną datą odkrycia Ameryki.
W Stanach Zjednoczonych drugi poniedziałek października jest świętem federalnym, dniem wolnym od pracy, jednym z kilkunastu ustawowych. Ten Dzień Kolumba w tym roku dokładnie pokrywał się z historyczną datą odkrycia Ameryki.
Na niektóre pytania i wątpliwości trzeba sobie odpowiedzieć samodzielnie. Myślę, że warto, by księża i biskupi mocno to teraz wyakcentowali. Teraz, gdy miliony Polaków szykują się do wyjazdów na cmentarze jest na to odpowiedni czas.
Na niektóre pytania i wątpliwości trzeba sobie odpowiedzieć samodzielnie. Myślę, że warto, by księża i biskupi mocno to teraz wyakcentowali. Teraz, gdy miliony Polaków szykują się do wyjazdów na cmentarze jest na to odpowiedni czas.
Gorliwi tropiciele zagrożeń chodzą po świecie tak, jakby każdy krok groził śmiertelną pułapką. Z tego strachu wynikają rzeczy tak absurdalne, że byłyby śmieszne, gdyby nie świadczyły o takiej nieufności do Boga.
Gorliwi tropiciele zagrożeń chodzą po świecie tak, jakby każdy krok groził śmiertelną pułapką. Z tego strachu wynikają rzeczy tak absurdalne, że byłyby śmieszne, gdyby nie świadczyły o takiej nieufności do Boga.
Nasz Bóg do każdej ciemności przychodzi ze światłem. Do każdej rany z opatrunkiem. Do każdej choroby z uzdrowieniem. Do każdego grzechu z wybaczeniem. Czy dla kogoś takiego może mieć znaczenie, czy przyjmujemy go do ust, na dłonie, na kolanach, czy na stojąco? A może jednak to są nasze sposoby i próby na ogarnięcie umysłem i wyrażenie czegoś, czego nie da się ogarnąć? - pisze redaktor naczelny DEON.pl Piotr Żyłka.
Nasz Bóg do każdej ciemności przychodzi ze światłem. Do każdej rany z opatrunkiem. Do każdej choroby z uzdrowieniem. Do każdego grzechu z wybaczeniem. Czy dla kogoś takiego może mieć znaczenie, czy przyjmujemy go do ust, na dłonie, na kolanach, czy na stojąco? A może jednak to są nasze sposoby i próby na ogarnięcie umysłem i wyrażenie czegoś, czego nie da się ogarnąć? - pisze redaktor naczelny DEON.pl Piotr Żyłka.
Debata nad adekwatnością stosowania pojęcia „wojny sprawiedliwej” we współczesnym, chrześcijańskim (i nie tylko) nauczaniu moralnym trwa od dawna. I z tej perspektywy warto także czytać uwagi dotyczące tego właśnie problemu zawarte w encyklice „Fratelli tutti”.
Debata nad adekwatnością stosowania pojęcia „wojny sprawiedliwej” we współczesnym, chrześcijańskim (i nie tylko) nauczaniu moralnym trwa od dawna. I z tej perspektywy warto także czytać uwagi dotyczące tego właśnie problemu zawarte w encyklice „Fratelli tutti”.
Polityka posługująca się językiem wykluczającym niszczy braterstwo społeczne, zaprzecza swojemu powołaniu.
Polityka posługująca się językiem wykluczającym niszczy braterstwo społeczne, zaprzecza swojemu powołaniu.
Serca i sumienia uspokaja zgrany, miły refren, że "wszystkie dzieci nasze są" w zestawie ze starą śpiewką na temat obrony dzieci przed którymś z ideologicznych demonów. Chociaż być może przed nim udaje się chronić dzieci, to prawdziwe problemy, domagające się reakcji, nadal nie przeskakują niedofinansowania, braku specjalistów, braku oddziałów i zerowej profilaktyki.
Serca i sumienia uspokaja zgrany, miły refren, że "wszystkie dzieci nasze są" w zestawie ze starą śpiewką na temat obrony dzieci przed którymś z ideologicznych demonów. Chociaż być może przed nim udaje się chronić dzieci, to prawdziwe problemy, domagające się reakcji, nadal nie przeskakują niedofinansowania, braku specjalistów, braku oddziałów i zerowej profilaktyki.