Kościół w Polsce ma bardzo duży problem z komunikacją. Spójność przekazu właściwie nie istnieje. Jest to niestety proces, który trwa od dłuższego czasu i wydaje się, że nikt nie ma pomysłu na to, jak temu przeciwdziałać.
Kościół w Polsce ma bardzo duży problem z komunikacją. Spójność przekazu właściwie nie istnieje. Jest to niestety proces, który trwa od dłuższego czasu i wydaje się, że nikt nie ma pomysłu na to, jak temu przeciwdziałać.
Sprzeciw części świeckich, teologów, księży a nawet biskupów i kardynałów wobec deklaracji Kongregacji Nauki Wiary zakazującej błogosławienia związków niesakramentalnych (zarówno homo, jak i heteroseksualnych) nie zaskakuje. Jest on jedynie przypomnieniem prawdy oczywistej: Kościół katolicki, tak jak wszystkie niemal wyznania chrześcijańskie, jest w tej sprawie - i w wielu innych - głęboko podzielony.
Sprzeciw części świeckich, teologów, księży a nawet biskupów i kardynałów wobec deklaracji Kongregacji Nauki Wiary zakazującej błogosławienia związków niesakramentalnych (zarówno homo, jak i heteroseksualnych) nie zaskakuje. Jest on jedynie przypomnieniem prawdy oczywistej: Kościół katolicki, tak jak wszystkie niemal wyznania chrześcijańskie, jest w tej sprawie - i w wielu innych - głęboko podzielony.
Czytanie Pisma Świętego? Jasne: to rozrywka dla tych bardziej świętych, a dla nas często opcja na potem, kiedy już trochę ogarniemy życie i przestaniemy być znużeni, wkurzeni pandemią i zmęczeni codziennością. A gdyby tak spojrzeć na duchową lekturę jak na czas relaksu i odpoczynku?
Czytanie Pisma Świętego? Jasne: to rozrywka dla tych bardziej świętych, a dla nas często opcja na potem, kiedy już trochę ogarniemy życie i przestaniemy być znużeni, wkurzeni pandemią i zmęczeni codziennością. A gdyby tak spojrzeć na duchową lekturę jak na czas relaksu i odpoczynku?
W pandemicznej rzeczywistości z dużym niepokojem obserwuję lawinowy wzrost zagubionych i zalęknionych ludzi, którzy chodzą od kościoła do kościoła, szukając tej jednej właściwej i wymarzonej parafii, w której będą mogli praktykować własne formy pobożności i księdza, który utwierdzi ich w ich błędnych przekonaniach.
W pandemicznej rzeczywistości z dużym niepokojem obserwuję lawinowy wzrost zagubionych i zalęknionych ludzi, którzy chodzą od kościoła do kościoła, szukając tej jednej właściwej i wymarzonej parafii, w której będą mogli praktykować własne formy pobożności i księdza, który utwierdzi ich w ich błędnych przekonaniach.
Wiem, jak trudno jest zacząć przygodę z samodzielną lekturą, gdy niewiele się z niej rozumie. W Kościele dzieją się też rzeczy, które absorbują uwagę – Komunia na rękę czy do ust? Czy koszyczek poświecić samemu czy trzeba w kościele? Niejednokrotnie tak bardzo zajmujemy się rzeczami mało istotnymi, że gubimy po drodze to, co cenne w Kościele.
Wiem, jak trudno jest zacząć przygodę z samodzielną lekturą, gdy niewiele się z niej rozumie. W Kościele dzieją się też rzeczy, które absorbują uwagę – Komunia na rękę czy do ust? Czy koszyczek poświecić samemu czy trzeba w kościele? Niejednokrotnie tak bardzo zajmujemy się rzeczami mało istotnymi, że gubimy po drodze to, co cenne w Kościele.
Moja diecezja z wielką nadzieją oczekuje na nowych biskupów.
Moja diecezja z wielką nadzieją oczekuje na nowych biskupów.
Miłość jest silniejsza niż śmierć. Ta prawda wraca do nas nie tylko w niesamowitych czytaniach okresu wielkanocnego, ale także w historii życia chrześcijan wszystkich pokoleń. Jedną z nich jest historia Cypriana i Dafrozy Rugamba. Oni są dowodem na to, że Bóg jest silniejszy niż każdy rodzaj śmierci.
Miłość jest silniejsza niż śmierć. Ta prawda wraca do nas nie tylko w niesamowitych czytaniach okresu wielkanocnego, ale także w historii życia chrześcijan wszystkich pokoleń. Jedną z nich jest historia Cypriana i Dafrozy Rugamba. Oni są dowodem na to, że Bóg jest silniejszy niż każdy rodzaj śmierci.
Jako Polacy mamy opinię hojnych ofiarodawców. Jednak dzisiaj bycie miłosiernym Samarytaninem to więcej niż sporadyczne akty szczodrości. Czy w każdej sytuacji, gdy ktoś, niezależnie od jego pochodzenia czy religii, potrzebuje naszej pomocy, my, polscy katolicy, mamy w sobie aktywne serce dobrego Samarytanina?
Jako Polacy mamy opinię hojnych ofiarodawców. Jednak dzisiaj bycie miłosiernym Samarytaninem to więcej niż sporadyczne akty szczodrości. Czy w każdej sytuacji, gdy ktoś, niezależnie od jego pochodzenia czy religii, potrzebuje naszej pomocy, my, polscy katolicy, mamy w sobie aktywne serce dobrego Samarytanina?
W pierwotnym Kościele „nikt nie cierpiał niedostatku (...), a każdemu rozdzielano według potrzeby” – czytamy w Dziejach Apostolskich. Krótko mówiąc, w pierwotnym Kościele praktykowano uczynki miłosierdzia. Żyjecie tak?
W pierwotnym Kościele „nikt nie cierpiał niedostatku (...), a każdemu rozdzielano według potrzeby” – czytamy w Dziejach Apostolskich. Krótko mówiąc, w pierwotnym Kościele praktykowano uczynki miłosierdzia. Żyjecie tak?
Bardzo trudno jest ludziom powiedzieć, że nie mogą do kościoła wejść, bo jest nakaz odgórny. Wielu duszpasterzy wyszło zapewne z założenia, że nie będą się kłócić z ludźmi… Ale z drugiej strony, w ilu parafiach skorzystano z możliwości zwiększenia liczby liturgii – na co zresztą przepisy kościelne pozwalały?
Bardzo trudno jest ludziom powiedzieć, że nie mogą do kościoła wejść, bo jest nakaz odgórny. Wielu duszpasterzy wyszło zapewne z założenia, że nie będą się kłócić z ludźmi… Ale z drugiej strony, w ilu parafiach skorzystano z możliwości zwiększenia liczby liturgii – na co zresztą przepisy kościelne pozwalały?
Na tym polega chrześcijańska nadzieja, że kryzys, który w Kościele powtarza się przecież w każdej epoce i właściwie wyznacza Kościołowi rytm działania, nie zabija tego Kościoła, ale go wzmacnia.
Na tym polega chrześcijańska nadzieja, że kryzys, który w Kościele powtarza się przecież w każdej epoce i właściwie wyznacza Kościołowi rytm działania, nie zabija tego Kościoła, ale go wzmacnia.
Świat bez Wcielenia i Zmartwychwstania, w którym walkę o duszę dobrego mieszczanina toczą wielkie ideologie. „Czarodziejska Góra” Thomasa Manna czytana w szczycie trzeciej fali pandemii koronawirusa to doświadczenie niezwykłe. Szczególnie, gdy lekturę kończy się akurat w Wielkanoc.
Świat bez Wcielenia i Zmartwychwstania, w którym walkę o duszę dobrego mieszczanina toczą wielkie ideologie. „Czarodziejska Góra” Thomasa Manna czytana w szczycie trzeciej fali pandemii koronawirusa to doświadczenie niezwykłe. Szczególnie, gdy lekturę kończy się akurat w Wielkanoc.
Powołanie przez prowincjała dominikanów komisji mającej przebadać  kwestie związane ze sprawą o. Pawła M. wywołało liczne bardzo pozytywne reakcje w katolickiej opinii publicznej. Postanowiłam również i ja odnieść się nie tyle do samego powołania komisji, ale do komentarzy na ten temat.
Powołanie przez prowincjała dominikanów komisji mającej przebadać  kwestie związane ze sprawą o. Pawła M. wywołało liczne bardzo pozytywne reakcje w katolickiej opinii publicznej. Postanowiłam również i ja odnieść się nie tyle do samego powołania komisji, ale do komentarzy na ten temat.
Jest również w tych wszystkich „anonimowych chrześcijanach”, daleko za widzialnymi granicami Kościoła. Jest we wszystkich, którzy szukają prawdy, piękna, miłości i dobra. Jest z nami zawsze i wszędzie!
Jest również w tych wszystkich „anonimowych chrześcijanach”, daleko za widzialnymi granicami Kościoła. Jest we wszystkich, którzy szukają prawdy, piękna, miłości i dobra. Jest z nami zawsze i wszędzie!
O tym, co wydarzyło się w niedzielę Zmartwychwstania, wiemy z przekazu wszystkich czterech Ewangelii, ale są one dość różne i żeby stworzyć sobie w miarę kompletny obraz atmosfery tamtych dni, wszystkie cztery opisy należy przeczytać. Jednym z motywów, jakie łączy wszystkie Ewangelie, jest pusty grób, do którego tego poranka biegnie wiele osób. Zastanawiając się, czego tam szukają, może warto zadać sobie też pytanie, po co my chodzimy do kościoła?
O tym, co wydarzyło się w niedzielę Zmartwychwstania, wiemy z przekazu wszystkich czterech Ewangelii, ale są one dość różne i żeby stworzyć sobie w miarę kompletny obraz atmosfery tamtych dni, wszystkie cztery opisy należy przeczytać. Jednym z motywów, jakie łączy wszystkie Ewangelie, jest pusty grób, do którego tego poranka biegnie wiele osób. Zastanawiając się, czego tam szukają, może warto zadać sobie też pytanie, po co my chodzimy do kościoła?
W zeszłym roku myśleliśmy, że taka sytuacja zdarzy się tylko raz. Dziś znowu siedzimy w domu. W Wielkanoc, największe święto, znowu przez większość świętowane na marginesie zwykłej paschalnej wspólnoty.
W zeszłym roku myśleliśmy, że taka sytuacja zdarzy się tylko raz. Dziś znowu siedzimy w domu. W Wielkanoc, największe święto, znowu przez większość świętowane na marginesie zwykłej paschalnej wspólnoty.
Wzrost popularności formy modlitwy, jaką jest droga krzyżowa, może być oczywiście powodem do zadowolenia. Nie jest nim jednak sposób „promocji” Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, która odwołuje się do stereotypów płciowych i próbuje na siłę dzielić duchowość na męską i kobiecą.
Wzrost popularności formy modlitwy, jaką jest droga krzyżowa, może być oczywiście powodem do zadowolenia. Nie jest nim jednak sposób „promocji” Ekstremalnej Drogi Krzyżowej, która odwołuje się do stereotypów płciowych i próbuje na siłę dzielić duchowość na męską i kobiecą.
Nierzadko wśród polskich katolików można spotkać się z przekonaniem, że katecheza, to coś dla dzieci i młodzieży. Tymczasem już dawno również w Polsce zaistniała świadomość, że konieczne jest również katechizowanie dorosłych. Tylko co z tej świadomości dzisiaj wynika?
Nierzadko wśród polskich katolików można spotkać się z przekonaniem, że katecheza, to coś dla dzieci i młodzieży. Tymczasem już dawno również w Polsce zaistniała świadomość, że konieczne jest również katechizowanie dorosłych. Tylko co z tej świadomości dzisiaj wynika?
Być może rezygnacja z tego, do czego się przyzwyczailiśmy, co jest dla nas swojskie i miłe, uwrażliwi nasze serca. Być może pokorna i cicha akceptacja tego, czego zmienić nie mamy szans, zmieni nas na lepsze (a przecież ostatecznie o to nieustannie nam chodzi).
Być może rezygnacja z tego, do czego się przyzwyczailiśmy, co jest dla nas swojskie i miłe, uwrażliwi nasze serca. Być może pokorna i cicha akceptacja tego, czego zmienić nie mamy szans, zmieni nas na lepsze (a przecież ostatecznie o to nieustannie nam chodzi).
Dominikanie – tak jak zapowiadali – powołali specjalną, niezależną od władz zakonu, komisję, która ma opisać działania o. Pawła M., który przez wiele lat miał dopuszczać się przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej wobec dorosłych wiernych z duszpasterstwa akademickiego, a także osób duchownych.
Dominikanie – tak jak zapowiadali – powołali specjalną, niezależną od władz zakonu, komisję, która ma opisać działania o. Pawła M., który przez wiele lat miał dopuszczać się przemocy fizycznej, psychicznej i seksualnej wobec dorosłych wiernych z duszpasterstwa akademickiego, a także osób duchownych.