W czasie pandemii mogliśmy zauważyć wzmożone zainteresowanie prywatnymi objawieniami, także takimi, które nigdy nie zostały zatwierdzone przez Kościół. Pojawiali i pojawiają się ludzie, niestety także duchowni, którzy przy pomocy budzących lęk i niepokój najdziwniejszych apokaliptycznych wizji, próbują skupić wokół siebie jak najwięcej osób.
W czasie swojego życia na Ziemi Jezus zostawił nam wiele wskazówek, którymi powinna kierować się nasza wspólnota - Kościół. Jedna z nich dotyczy osoby, która popełnia grzech i postawy jaką powinni przyjąć ci, którzy ten grzech widzą.
Modlę się, uważnie obserwuję to, co dzieje się wśród nas, katolików w Polsce, patrzę w nauczanie Ojca Świętego Franciszka i poprzednich papieży, rozważam codziennie Słowo Boże. Analizując to wszystko zadaję pytanie: czego potrzebujemy jako katolicy w Polsce?
Im brutalniej służby wezmą się za tłumienie, tym powszechniejsze będą reakcje obywateli. Do tego dochodzi ryzyko „wykreowania” męczenników.
W sprawie pandemii słuchajmy ekspertów, lekarzy, wirusologów, a nie rewelacji duszpasterzy. Nawet tych najbardziej popularnych i lubianych - pisze Piotr Żyłka, redaktor naczelny DEON.pl.
Oczekiwać od niego należy nie tylko zbadania sprawy ks. Jankowskiego, ale w ogóle wyświetlenia wszystkich kontrowersji wokół tematyki molestowania seksualnego nieletnich, a także zrobienia porządków w finansach diecezji.
Pamiętam, że moją pierwszą reakcją na wieść o pomniku Chrystusa z tęczową flagą był smutek. I wcale nie dlatego, że uważam tęczową flagę za coś obraźliwego, czy postulaty podnoszone przez prześladowane środowiska LGBT+ za nieważne, czy bezsensowne.
Niemal od pierwszych chwil pandemii w jej negowanie lub upowszechnianie dziwacznych interpretacji na jej temat angażowany był autorytet Kościoła katolickiego. Był i jest.
Od wieków jego postać wywołuje kontrowersje, jeszcze niedawno uważano go za heretyka, ale od kilkudziesięciu lat także w Kościele katolickim pojawili się teolodzy, którzy jasno wskazują, że mistrz Jan mógłby zostać nie tylko zrehabilitowany, ale wręcz kanonizowany.
Do codziennego rachunku sumienia dodajmy pytanie czy nosiłem maseczkę, czy dezynfekowałem ręce. A jeśli nie - to dobry początek refleksji nad tym, dlaczego tego nie robię.
Gdy kobieta zostanie pobita przez mężczyznę, to nam przykro, ale się nie dziwimy. Gdy jest odwrotnie, wpadamy w zdumienie.
Każdy z nich pokazał mi inną część zakonnego charyzmatu, który wciąż coraz mocniej rozpala serce i stał się dla mnie czymś w rodzaju życiowego drogowskazu w stronę nieba.
Epidemia trwa, dane nie są optymistyczne. Niestety, wiele osób zachowuje się tak, jakby nie było wirusa, COVID-19 i zagrożenia. Ludzie nie przestrzegają dystansu społecznego, często nie noszą maseczek lub przyłbic albo ich maseczki nie zasłaniają nosa. Wielu tych pobożnych, którzy nawet codziennie są na mszy, ostentacyjnie nie mają maseczek, a potem pierwsi lecą do komunii. Co za zgorszenie.
„Liban to coś więcej niż kraj, to przesłanie” – napisał w 1997 roku w adhortacji „Nowa nadzieja dla Libanu” Jan Paweł II.
To za każdym razem podobna historia. Jestem na Mszy, czekam na moment komunii. Albo słyszę komunikat o dwóch kolejkach albo nie ma o tym ani słowa. Czasem zdarza się i tak, że pomimo dwóch kolejek ksiądz, który ma udzielać komunii na rękę, udziela jej najpierw ministrantowi do ust. Powiem otwarcie: to moje coniedzielne rozczarowanie.
Zastanawiam się, jak daleko odeszliśmy od głoszenia Dobrej Nowiny o Zbawieniu, skoro tym, czym wielu członków Kościoła się kieruje, jest lęk przed zrobieniem czegoś niewłaściwego względem różnie pojmowanych świętości bądź zagrożeń, a nie miłość i łaska, które zostały nam dane w ofierze Jezusa na Krzyżu.
Lekceważone doniesienia o czynach niektórych duchownych pochodzące czy to od rodzin pokrzywdzonych, ich znajomych, czy też opisywane w mediach spowodowały, że dziś jako Kościół znaleźliśmy się pod ścianą. Żeby ją skruszyć, trzeba sięgnąć po wszystkie możliwe środki. Inaczej wciąż będziemy stać w miejscu.
Samo przybliżanie się do celu jest ekscytujące, a zbyt łatwo odniesione zwycięstwo nie smakuje tak, jak wywalczone po wielu zabiegach.
„Pani przyszła z ulicy. Nie wiem, czy pani jest bierzmowana, czy pani mieszka sama”- to cytat wyciągnięty z kontekstu, o którym opowiem dlatego, że mam prośbę i apel do księży, pracujących w przykościelnych kancelariach.
Czy naprawdę opowiadasz się za życiem? Czy szanujesz życie – kasjera tak samo jak nienarodzonego dziecka? Mężczyzny stojącego w kolejce tak samo jak człowieka zagrożonego eutanazją? Kobiety w metrze tak samo jak śmiertelnie chorego dziecka?
{{ article.description }}