Dla ilu osób Eucharystia stanie się jedynie kolejnym narzędziem w ręku światopoglądowych wojowników, a nie Ciałem Boga? Ile osób niesłusznie poczuje, że skoro zagłosowało (zgodnie z sumieniem) na danego kandydata to teraz nie może przyjmować Komunii Świętej mimo, że może?
Dla ilu osób Eucharystia stanie się jedynie kolejnym narzędziem w ręku światopoglądowych wojowników, a nie Ciałem Boga? Ile osób niesłusznie poczuje, że skoro zagłosowało (zgodnie z sumieniem) na danego kandydata to teraz nie może przyjmować Komunii Świętej mimo, że może?
Księża, zapytani przeze mnie o to, czego potrzebują od swoich biskupów, zareagowali bardzo poważnie. Jak ludzie dotknięci w czułe, bolesne i schowane bardzo głęboko miejsce, które na wierzchu daje się zobaczyć tylko w niezwykle oszczędnym i ogromnie jasnym komunikacie. 
Księża, zapytani przeze mnie o to, czego potrzebują od swoich biskupów, zareagowali bardzo poważnie. Jak ludzie dotknięci w czułe, bolesne i schowane bardzo głęboko miejsce, które na wierzchu daje się zobaczyć tylko w niezwykle oszczędnym i ogromnie jasnym komunikacie. 
Niełatwo zrezygnować z lukratywnych przywilejów i przyznać się do winy. I nie chodzi tylko o nagłe odcięcie od koryta.
Niełatwo zrezygnować z lukratywnych przywilejów i przyznać się do winy. I nie chodzi tylko o nagłe odcięcie od koryta.
Biologiczne przetrwanie “za wszelką cenę” i paniczny strach o siebie nie jest wartością chrześcijańską.
Biologiczne przetrwanie “za wszelką cenę” i paniczny strach o siebie nie jest wartością chrześcijańską.
Dlaczego wielu ludzi Kościoła – zarówno duchownych, jak i świeckich – wciąż tego nie pojmuje? Dlaczego wciąż bardziej skupiamy się na instytucji, a nie na człowieku?
Dlaczego wielu ludzi Kościoła – zarówno duchownych, jak i świeckich – wciąż tego nie pojmuje? Dlaczego wciąż bardziej skupiamy się na instytucji, a nie na człowieku?
"Wstrząsy jakie przeżyliśmy do tej pory są, co najwyżej, łagodną zapowiedzią tego, co nas czeka" - pisze Tomasz Terlikowski.
"Wstrząsy jakie przeżyliśmy do tej pory są, co najwyżej, łagodną zapowiedzią tego, co nas czeka" - pisze Tomasz Terlikowski.
Jeśli nieustanne próby budowania mostów i szukania pojednania nazywamy naiwnością, to my musimy być naiwniakami. Dla nas chrześcijan nie ma innej drogi.
Jeśli nieustanne próby budowania mostów i szukania pojednania nazywamy naiwnością, to my musimy być naiwniakami. Dla nas chrześcijan nie ma innej drogi.
Ta trwająca wojna polityczna wywarła na nas taki wpływ, że w wielu z nas wręcz nie wyobraża sobie, że na tym tle można nie toczyć wojny, a przy okazji różnic światopoglądowych czy politycznych wręcz od razu włącza właśnie mechanizm walki, obrony i ataku.
Ta trwająca wojna polityczna wywarła na nas taki wpływ, że w wielu z nas wręcz nie wyobraża sobie, że na tym tle można nie toczyć wojny, a przy okazji różnic światopoglądowych czy politycznych wręcz od razu włącza właśnie mechanizm walki, obrony i ataku.
Kiedyś, w czasach tak odległych, że trudno nam je oceniać, sięgano po władzę, by nikomu i niczemu nie podlegać. To kacykowie stanowili prawo, nie po to, by prawo ich zobowiązywało, lecz by to oni zobowiązywali prawem.
Kiedyś, w czasach tak odległych, że trudno nam je oceniać, sięgano po władzę, by nikomu i niczemu nie podlegać. To kacykowie stanowili prawo, nie po to, by prawo ich zobowiązywało, lecz by to oni zobowiązywali prawem.
Muszę powiedzieć, że sposób, w jaki ks. Piórkowski postąpił z pismami św. Katarzyny zupełnie mnie nie przekonał do praktyki przyjmowania/udzielania komunii św. na rękę
Muszę powiedzieć, że sposób, w jaki ks. Piórkowski postąpił z pismami św. Katarzyny zupełnie mnie nie przekonał do praktyki przyjmowania/udzielania komunii św. na rękę
Jakub Pankowiak powinien teraz przejść od słów do czynów i ludzie, którzy są w tej chwili obok niego powinni mu w tym z całych sił pomóc. O jakich czynach mowa?
Jakub Pankowiak powinien teraz przejść od słów do czynów i ludzie, którzy są w tej chwili obok niego powinni mu w tym z całych sił pomóc. O jakich czynach mowa?
Niektórzy myślą, że polityczne aluzje w wypowiedziach duchownych nie mniej szkodliwe niż otwarte opowiadanie się po której stronie. Czy mają rację?
Niektórzy myślą, że polityczne aluzje w wypowiedziach duchownych nie mniej szkodliwe niż otwarte opowiadanie się po której stronie. Czy mają rację?
Publicyści „Naszego Dziennika” nie przestają torpedować działań różnych środowisk w Kościele, które próbują przeciwdziałać przestępstwu pedofilii i tuszowaniu tego procederu.
Publicyści „Naszego Dziennika” nie przestają torpedować działań różnych środowisk w Kościele, które próbują przeciwdziałać przestępstwu pedofilii i tuszowaniu tego procederu.
Rozpoczął się mój drugi tydzień po przeprowadzce do Rzymu. Trwa intensywny kurs językowy. Między zajęciami, a obiadem dzwoni telefon. Mój współbrat Łukasz z Radia Watykańskiego mówi: Ennio Morricone nie żyje… W momencie, kiedy ja przeprowadziłem się do jego miasta, on przeprowadził się do miasta naszego Ojca.
Rozpoczął się mój drugi tydzień po przeprowadzce do Rzymu. Trwa intensywny kurs językowy. Między zajęciami, a obiadem dzwoni telefon. Mój współbrat Łukasz z Radia Watykańskiego mówi: Ennio Morricone nie żyje… W momencie, kiedy ja przeprowadziłem się do jego miasta, on przeprowadził się do miasta naszego Ojca.
Czytam sobie mimochodem wpisy na Facebooku, Twitterze. Co jakiś czas ktoś mi podrzuci coś ze stacji telewizyjnych, bo na co dzień telewizji nie oglądam. Przeglądam gazety, w tym katolickie (podobno...). I drżę. Do czego się posuniemy jako społeczeństwo przez jeszcze jeden tydzień kampanii wyborczej?
Czytam sobie mimochodem wpisy na Facebooku, Twitterze. Co jakiś czas ktoś mi podrzuci coś ze stacji telewizyjnych, bo na co dzień telewizji nie oglądam. Przeglądam gazety, w tym katolickie (podobno...). I drżę. Do czego się posuniemy jako społeczeństwo przez jeszcze jeden tydzień kampanii wyborczej?
Uczniowie Jezusa to ludzie przesiąknięci Ewangelią, niezadowalający się pielęgnowaniem tradycji i błogostanem duchowym. To ludzie, którzy kochają Kościół, nie godzą się na jego zawłaszczanie przez polityków, domagają się sprawiedliwości wobec biskupów ukrywających latami księży pedofilów, troszczą się o tych, którzy w Kościele zostali zranieni.
Uczniowie Jezusa to ludzie przesiąknięci Ewangelią, niezadowalający się pielęgnowaniem tradycji i błogostanem duchowym. To ludzie, którzy kochają Kościół, nie godzą się na jego zawłaszczanie przez polityków, domagają się sprawiedliwości wobec biskupów ukrywających latami księży pedofilów, troszczą się o tych, którzy w Kościele zostali zranieni.
Stojącym pośrodku najbardziej się obrywa. Są bezbronni, bo nie mogą się schować za podwójną gardą wyzwisk i złośliwości.
Stojącym pośrodku najbardziej się obrywa. Są bezbronni, bo nie mogą się schować za podwójną gardą wyzwisk i złośliwości.
Czy kobiety, które odnajdują się w byciu „córką Króla” i kupują malinową Biblię, popełniają jakiś błąd? Czy taki błąd popełniają mężczyźni, którzy należą do wspólnoty, posługującej się paramilitarną metaforyką? Oczywiście, że nie. Ich wrażliwość, ich wybór. Problem pojawia się jednak, kiedy zamiast jednej z opcji powstaje katolicki "projekt lady".
Czy kobiety, które odnajdują się w byciu „córką Króla” i kupują malinową Biblię, popełniają jakiś błąd? Czy taki błąd popełniają mężczyźni, którzy należą do wspólnoty, posługującej się paramilitarną metaforyką? Oczywiście, że nie. Ich wrażliwość, ich wybór. Problem pojawia się jednak, kiedy zamiast jednej z opcji powstaje katolicki "projekt lady".
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdyby nie postawa ks. Piotra Górskiego, w Kaliszu dziś dalej zamiatałoby się wszystkie skandale pod dywan. To pokazuje, jak bardzo dziś potrzebujemy odważnych księży.
Istnieje duże prawdopodobieństwo, że gdyby nie postawa ks. Piotra Górskiego, w Kaliszu dziś dalej zamiatałoby się wszystkie skandale pod dywan. To pokazuje, jak bardzo dziś potrzebujemy odważnych księży.
Jednym z problemów trapiących obecny Kościół jest brak narzędzi kontroli i skutecznego komunikowania problemów. Świeccy, mając tego świadomość i rzeczywiście biorąc odpowiedzialność za Kościół, uciekają się więc do zupełnie nowych, niekoniecznie zakorzenionych w myśleniu katolickim metod rozwiązywania problemów i informowania o nich.
Jednym z problemów trapiących obecny Kościół jest brak narzędzi kontroli i skutecznego komunikowania problemów. Świeccy, mając tego świadomość i rzeczywiście biorąc odpowiedzialność za Kościół, uciekają się więc do zupełnie nowych, niekoniecznie zakorzenionych w myśleniu katolickim metod rozwiązywania problemów i informowania o nich.