Opcja na rzecz ubogich anno 1656. Czy Jan Kazimierz wyprzedził Franciszka i Leona?

Opcja na rzecz ubogich anno 1656. Czy Jan Kazimierz wyprzedził Franciszka i Leona?
Autorstwa Jan Matejko - former image source cyfrowe.mnw.art.pl; current image source [1], Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=553796

Kiedy 1 kwietnia 1656 roku król Jan Kazimierz klękał w katedrze lwowskiej, by oddać Rzeczpospolitą pod opiekę Matki Bożej, w jego ustach wybrzmiały słowa, które do dziś mogą budzić zdumienie swoją społeczną wnikliwością. Władca nie tylko ogłosił Maryję Królową Polski, ale wprost powiązał tragiczny stan państwa z losem najniższych warstw społecznych. Uznał on, że nękające kraj wojny i zarazy są karą za „jęki i ucisk kmieci”, stając się tym samym prekursorem myślenia, które odnajdujemy w najnowszych dokumentach Kościoła.

Rachunek sumienia nad losem kmieci

Śluby lwowskie kojarzone są w polskiej pamięci historycznej głównie z aktem religijnym i ogłoszeniem Maryi Patronką i Królową Polski. Jednak dla Jana Kazimierza i jego doradców duchowych, z prymasem Andrzejem Leszczyńskim na czele, sytuacja polityczna była nierozerwalnie związana z kondycją moralną narodu. Król, znękany siedmioletnim okresem nieszczęść – od powstań kozackich po potop szwedzki – dokonał publicznego rachunku sumienia w imieniu wszystkich stanów.

DEON.PL POLECA



W tekście ślubowania monarcha z „wielką żałością serca” przyznał, że to z powodu ucisku ludzi stanu plebejskiego spadły na Królestwo plagi: zaraza, wojna i inne nieszczęścia. Jan Kazimierz widział w tym bezpośrednie działanie Boga jako „sprawiedliwego Sędziego”. To uderzające stwierdzenie pokazuje, że już w XVII wieku polski tron dostrzegał to, co dziś nauka społeczna Kościoła nazywa „strukturami grzechu” – sytuacjami, w których niesprawiedliwość społeczna staje się przeszkodą dla rozwoju całego narodu.

Siedemnastowieczna „opcja na rzecz ubogich”

Porównując tekst ślubów z najnowszymi dokumentami papieskimi, trudno nie zauważyć uderzających podobieństw. Współczesna adhortacja Dilexi te Leona XIV podkreśla, że „los ubogich stanowi krzyk, który w historii ludzkości nieustannie domaga się odpowiedzi”. Jan Kazimierz, mówiąc o „jękach” uciemiężonego pospólstwa, de facto wsłuchał się w to samo wołanie, które dziś Kościół stawia w centrum swojego posłannictwa.

Król ślubował, że po nastaniu pokoju użyje wszelkich środków, aby lud Królestwa wyzwolić od „niesprawiedliwych ciężarów i ucisków”. Jest to niemal dosłowne antycypowanie zasady „preferencyjnej opcji na rzecz ubogich”, obecnej w Kompendium Nauki Społecznej Kościoła oraz nauczaniu Jana Pawła II. Jan Kazimierz zrozumiał, że państwo nie może być silne, jeśli jego fundament – lud pracujący – jest traktowany przedmiotowo.

Między wiarą a wojennym pragmatyzmem

Historycy nie mają wątpliwości, że za decyzją króla stały nie tylko pobudki religijne, ale również twardy pragmatyzm polityczny. W dobie walki z najazdem szwedzkim rola chłopstwa stała się kluczowa – to oni stanowili trzon oddziałów partyzanckich, które najskuteczniej nękały okupanta. Obietnica poprawy losu kmieci miała być potężnym bodźcem motywacyjnym, zachęcającym ich do jeszcze większego poświęcenia w obronie ojczyzny.

Władca zdawał sobie sprawę, że pojęcie miłości ojczyzny nie przemawiało wówczas dostatecznie do szerokich mas ludowych, podczas gdy idea obrony wiary katolickiej przed „heretyckimi” Szwedami była zrozumiała dla wszystkich. Połączenie kwestii religijnej z obietnicą ulżenia doli chłopstwa było więc majstersztykiem psychologicznym, mającym na celu zjednoczenie narodu ponad podziałami stanowymi.

Struktury grzechu i opór szlachty

Jan Kazimierz, mimo szczerych chęci, o których wspomina prof. Stefan Szczotka, nie zdołał w pełni zrealizować swoich zobowiązań wobec ludu. Realizacja obietnic napotkała na potężny opór szlachty, przywiązanej do swoich przywilejów i „złotej wolności”. To, co król zdiagnozował jako grzech uciemiężenia, dla wielu ówczesnych feudałów było naturalnym porządkiem rzeczy.

DEON.PL POLECA


Współczesna nauka społeczna Kościoła wskazuje, że „autentyczne przemiany społeczne są skuteczne i trwałe jedynie wtedy, gdy opierają się na zdecydowanych zmianach osobistego postępowania”. W XVII-wiecznej Polsce zabrakło tej przemiany serc wśród elit. Paweł Jasienica w „Rzeczpospolitej Obojga Narodów” oceniał wręcz, że śluby odegrały ujemną rolę, gdyż słowo królewskie dane ludowi zostało złamane, a z całego aktu pozostał jedynie wzmocniony fanatyzm religijny.

Czy byliśmy głusi na to wołanie?

Dzisiejsza perspektywa pozwala nam spojrzeć na śluby Jana Kazimierza jako na niewykorzystaną szansę na głęboką reformę społeczną opartą na etyce chrześcijańskiej. Królewskie wyznanie, że niesprawiedliwość wobec słabych sprowadza klęski na całą wspólnotę, koresponduje z encykliką Laudato si’ papieża Franciszka, która mówi o „jednym złożonym kryzysie społeczno-ekologicznym”. Degradacja losu człowieka zawsze idzie w parze z degradacją państwa i jego struktur.

Jan Kazimierz widział w chłopach „żywe obrazy Pana”, co wieki później wybrzmiało w adhortacji Dilexi te. Król próbował uświadomić współczesnym, że „sprawiedliwość jest korzeniem chorób społecznych”. Choć jego wizja przegrała z egoizmem stanowym, sam fakt podniesienia tej kwestii do rangi ślubu państwowego pozostaje jednym z najbardziej doniosłych momentów w naszej historii duchowej i politycznej.

Dziedzictwo, które wciąż czeka na dopełnienie

Analizując te fakty, warto zadać sobie pytanie o współczesną odpowiedzialność za „krzyk ubogich”, który w różnych formach wciąż wybrzmiewa w naszym społeczeństwie. Czy dzisiejsze nierówności i formy wykluczenia nie są współczesną odmianą „ciężarów i ucisków”, o których mówił Jan Kazimierz? Śluby lwowskie nie są tylko zamkniętym rozdziałem z podręczników historii. To ciągłe wezwanie do budowania społeczeństwa, w którym „godność każdej osoby ludzkiej jest szanowana teraz, a nie jutro”. Król Jan Kazimierz, mimo wszystkich swoich słabości, pozostawił nam testament, w którym wiara nierozerwalnie łączy się z troską o sprawiedliwy ład społeczny. Odpowiedź na to wezwanie jest zadaniem, które każde pokolenie musi podejmować na nowo.

Absolwent filologii polskiej, dziennikarstwa i teologii. Pracował w Gazecie Częstochowskiej, Radiu Jasna Góra i Radiu Watykańskim. Obecnie dyrektor jezuici.pl, autor Podcastu Jezuickiego i Męskiego Punktu Widzenia. Jego pasją i sposobem na relaks jest czytanie książek i jazda na rowerze.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Krzysztof Ołdakowski SJ

Pokorny pasterz, odważny prorok, dobry człowiek. Papież Franciszek

Lektura publikacji o. Krzysztofa Ołdakowskiego SJ to znakomita szansa, aby lepiej poznać papieża Franciszka – to oczywiste, ale to też fantastyczna okazja, aby na nowo wzniecić w...

Skomentuj artykuł

Opcja na rzecz ubogich anno 1656. Czy Jan Kazimierz wyprzedził Franciszka i Leona?
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.