Instagram / Bóg w wielkim mieście
"Ten fragment z czytania uderzył mnie dziś kiedy siedziałam rano w kościele w Medjugorie. Patrzyłam na ludzi, którzy modlą się żarliwie w ciszy i w skupieniu, z zamkniętymi oczami, z różańcem w ręku” – relacjonuje swój pobyt w Medjugorie dziennikarka.
"Ten fragment z czytania uderzył mnie dziś kiedy siedziałam rano w kościele w Medjugorie. Patrzyłam na ludzi, którzy modlą się żarliwie w ciszy i w skupieniu, z zamkniętymi oczami, z różańcem w ręku” – relacjonuje swój pobyt w Medjugorie dziennikarka.
facebook.com / pp
"Nie umiem opanować łez, choć czasem na chwilę się udaje. Nabieram powietrza i mówię - dzięki stary. Za Twoją Miłość. Odwagę. Łagodność."
"Nie umiem opanować łez, choć czasem na chwilę się udaje. Nabieram powietrza i mówię - dzięki stary. Za Twoją Miłość. Odwagę. Łagodność."
Są czasy, kiedy ta czy inna prawda wiary wydaje nam się trudna do przyjęcia, gdyż szczególnie kontrastuje z naszym aktualnym doświadczeniem dziejowym czy mentalnością owych czasów. Dzisiaj jest to dla wielu ludzi wiara w życie po śmierci.
Są czasy, kiedy ta czy inna prawda wiary wydaje nam się trudna do przyjęcia, gdyż szczególnie kontrastuje z naszym aktualnym doświadczeniem dziejowym czy mentalnością owych czasów. Dzisiaj jest to dla wielu ludzi wiara w życie po śmierci.
DEON.pl / sz
Pierwszy raz przyprowadził go do Niej jego ojciec – Karol Senior. Powiedział mu wtedy słowa, które zapamiętał do końca życia. Wracał tu dziesiątki razy jako młody ksiądz, a później papież.
Pierwszy raz przyprowadził go do Niej jego ojciec – Karol Senior. Powiedział mu wtedy słowa, które zapamiętał do końca życia. Wracał tu dziesiątki razy jako młody ksiądz, a później papież.
- "Golgota Młodych" pozwala nam zobaczyć siebie w prawdzie, odsłania rzeczy, o których czasem w ogóle nie chcemy myśleć, że w nas są. Odsłaniamy rany człowieka, wyciągamy brudy na wierzch i na głos mówimy rzeczy, które może czasem ciężko jest powiedzieć w kościele - mówi Szymon Janowski OFMCap. 
- "Golgota Młodych" pozwala nam zobaczyć siebie w prawdzie, odsłania rzeczy, o których czasem w ogóle nie chcemy myśleć, że w nas są. Odsłaniamy rany człowieka, wyciągamy brudy na wierzch i na głos mówimy rzeczy, które może czasem ciężko jest powiedzieć w kościele - mówi Szymon Janowski OFMCap. 
Piotr Żyłka/ Brat Marek z Taizé
Ktoś pomyślała, że jakaś matka po prostu idzie po swoje dziecko.U nas jest taki zwyczaj, że małe dzieci w trakcie modlitwy siedzą wokół przeora. Tym razem też było dwoje albo troje. Inna osoba pomyślała, że ta kobieta podchodzi po błogosławieństwo, bo niektórzy też tak robili. Jednak stało się coś zupełnie innego. Zadała bratu Rogerowi cios nożem. Jak się okazało, był śmiertelny - o tragicznej śmierci brata Rogera opowiada brat Marek z Taizé. 
Ktoś pomyślała, że jakaś matka po prostu idzie po swoje dziecko.U nas jest taki zwyczaj, że małe dzieci w trakcie modlitwy siedzą wokół przeora. Tym razem też było dwoje albo troje. Inna osoba pomyślała, że ta kobieta podchodzi po błogosławieństwo, bo niektórzy też tak robili. Jednak stało się coś zupełnie innego. Zadała bratu Rogerowi cios nożem. Jak się okazało, był śmiertelny - o tragicznej śmierci brata Rogera opowiada brat Marek z Taizé. 
Pewien gospodarz powiedział przy śniadaniu przyciszonym głosem, że to zaszczyt, że ich odwiedziliśmy i czuje się jakby wygrali w totolotka. „Przecież tędy nie przechodzi żadna pielgrzymka. Szansa, że będziecie nocować akurat w Maśluchach była jedna na milion. A że wybierzecie właśnie nasz dom?” Dzień wcześniej, z przejęciem słuchaliśmy historii jego życia, jak wstawiennictwo Maryi uratowało ze śmiertelnej choroby jego młodego syna. Uczyliśmy się prostej wiary i spontanicznej ufności Bogu
Pewien gospodarz powiedział przy śniadaniu przyciszonym głosem, że to zaszczyt, że ich odwiedziliśmy i czuje się jakby wygrali w totolotka. „Przecież tędy nie przechodzi żadna pielgrzymka. Szansa, że będziecie nocować akurat w Maśluchach była jedna na milion. A że wybierzecie właśnie nasz dom?” Dzień wcześniej, z przejęciem słuchaliśmy historii jego życia, jak wstawiennictwo Maryi uratowało ze śmiertelnej choroby jego młodego syna. Uczyliśmy się prostej wiary i spontanicznej ufności Bogu
"Czasami można spotkać taką myśl, że jak idziesz za Jezusem, to masz krzyże, a jak sobie dajesz spokój, to masz spokój. Życie tego nie potwierdza" - mówi bp Adrian Galbas SAC.
"Czasami można spotkać taką myśl, że jak idziesz za Jezusem, to masz krzyże, a jak sobie dajesz spokój, to masz spokój. Życie tego nie potwierdza" - mówi bp Adrian Galbas SAC.
Człowiek fanatyczny początkowo sprawia wrażenie dającego wiele wolności, szeroko otwierającego drzwi. Wszystko wolno, na wszystko można sobie pozwolić. Ale z czasem ta przestrzeń się zawęża. Robi się ciasno.
Człowiek fanatyczny początkowo sprawia wrażenie dającego wiele wolności, szeroko otwierającego drzwi. Wszystko wolno, na wszystko można sobie pozwolić. Ale z czasem ta przestrzeń się zawęża. Robi się ciasno.
Krzysztof Pałys OP / facebook.com
"Przez lata myślałem, że tak samo mają wszyscy zakonnicy i księża, potem odkryłem, że to jednak kompletnie niezasłużony dar" - pisze dominikanin.
"Przez lata myślałem, że tak samo mają wszyscy zakonnicy i księża, potem odkryłem, że to jednak kompletnie niezasłużony dar" - pisze dominikanin.
Opactwo Benedyktynów Tyniec / jb
"Kojarzą nam się przede wszystkim z tym, co zakazane, z ograniczeniem naszej wolności" - podkreśla benedyktyn. Jak zacząć myśleć o nich inaczej?
"Kojarzą nam się przede wszystkim z tym, co zakazane, z ograniczeniem naszej wolności" - podkreśla benedyktyn. Jak zacząć myśleć o nich inaczej?
Jedną z charakterystycznych cech wnętrz kościołów jest to, że płonie w nich wiele świec. Dlaczego?
Jedną z charakterystycznych cech wnętrz kościołów jest to, że płonie w nich wiele świec. Dlaczego?
„Możesz zjeść kilogramy Pana Jezusa i nic się nie zmieniasz. To bez sensu” – mówi dominikanin. Co wnosi duchowa obecność Jezusa?
„Możesz zjeść kilogramy Pana Jezusa i nic się nie zmieniasz. To bez sensu” – mówi dominikanin. Co wnosi duchowa obecność Jezusa?
s. Barbara Janusz
"Stałam na korytarzu. Nie pamiętam o czym myślałam, ale znów moją uwagę zatrzymał jego wizerunek. Nasze spojrzenia spotkały się ze sobą. Powiedziałam mu wtedy: Co się tak patrzysz? I tak tu nie przyjdę! (…) Szybko zrozumiałam te moje uniki przed wzrokiem, to wzbranianie się przed poznaniem tajemnicy - po prostu chciałam uciec przed powołaniem…” – pisze siostra służebniczka.
"Stałam na korytarzu. Nie pamiętam o czym myślałam, ale znów moją uwagę zatrzymał jego wizerunek. Nasze spojrzenia spotkały się ze sobą. Powiedziałam mu wtedy: Co się tak patrzysz? I tak tu nie przyjdę! (…) Szybko zrozumiałam te moje uniki przed wzrokiem, to wzbranianie się przed poznaniem tajemnicy - po prostu chciałam uciec przed powołaniem…” – pisze siostra służebniczka.
Nagle usłyszałam jakiś głos w sercu, taką myśl, żeby poprosić tego zakonnika o błogosławieństwo. Podchodzę do niego, mówię po polsku, on nie rozumie, po angielsku – też nie do końca.
Nagle usłyszałam jakiś głos w sercu, taką myśl, żeby poprosić tego zakonnika o błogosławieństwo. Podchodzę do niego, mówię po polsku, on nie rozumie, po angielsku – też nie do końca.
Bóg wkroczył nie tylko w dzieje ludzkości: także w dzieje każdego konkretnego człowieka, w moje osobiste życie. I to na wiele sposobów.
Bóg wkroczył nie tylko w dzieje ludzkości: także w dzieje każdego konkretnego człowieka, w moje osobiste życie. I to na wiele sposobów.
"Spotkałem ostatnio zaniepokojone osoby, których bliscy związali się z jednym z ruchów tzw. chrześcijan bezwyznaniowych, odchodząc jednocześnie od Kościoła katolickiego. Po krótkiej rozmowie stało się dla mnie jasne, że owa wspólnota spotykająca się po domach, w których czyta się Biblię i chrzci nowych członków w wannie, jest typem wspólnoty: Kościół – nie, Chrystus – tak” - mówi Radosław Broniek OP z Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach.
"Spotkałem ostatnio zaniepokojone osoby, których bliscy związali się z jednym z ruchów tzw. chrześcijan bezwyznaniowych, odchodząc jednocześnie od Kościoła katolickiego. Po krótkiej rozmowie stało się dla mnie jasne, że owa wspólnota spotykająca się po domach, w których czyta się Biblię i chrzci nowych członków w wannie, jest typem wspólnoty: Kościół – nie, Chrystus – tak” - mówi Radosław Broniek OP z Dominikańskiego Centrum Informacji o Nowych Ruchach Religijnych i Sektach.
"Jest jeszcze trzecie powołanie, na które w języku polskim nie ma nawet dobrej nazwy. Ono też się zdarza, choć moim zdaniem jest najrzadsze" - mówi bp Adrian Galbas SAC.
"Jest jeszcze trzecie powołanie, na które w języku polskim nie ma nawet dobrej nazwy. Ono też się zdarza, choć moim zdaniem jest najrzadsze" - mówi bp Adrian Galbas SAC.
Osoba odchodząca od Kościoła nieraz mówi – tak jak człowiek, który niedawno przyniósł mi akt apostazji – że "ja już nie chcę tu być, ja chcę być samodzielny, chcę sam umieć podjąć decyzję, nie potrzebuję Boga, który za mnie decyduje".
Osoba odchodząca od Kościoła nieraz mówi – tak jak człowiek, który niedawno przyniósł mi akt apostazji – że "ja już nie chcę tu być, ja chcę być samodzielny, chcę sam umieć podjąć decyzję, nie potrzebuję Boga, który za mnie decyduje".
Nie ma ludzi niepotrzebnych. Nie ma podziału na aktywnych i biernych. Wszyscy bierzemy udział w wydarzeniu Kościoła.
Nie ma ludzi niepotrzebnych. Nie ma podziału na aktywnych i biernych. Wszyscy bierzemy udział w wydarzeniu Kościoła.