Alister McGrath
Czy Ewangelia przestanie mieć znaczenie w miarę upływu czasu? Wszak nikt nie wierzy już w greckich i rzymskich bogów - którzy odgrywali, przez jakiś czas, wielką rolę...
Jak będzie wyglądało nasze ciało po śmierci? Czemu służą odpusty i jak ważny jest żal za grzechy? Takie m.in. pytania prowokuje uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny.
"Dlaczego ty Go poznałaś?" - z rozpaczą w głosie pytała Augusta Stein swoją najmłodszą córkę Edytę, gdy ta oznajmiła, że jej "spotkanie" z Chrystusem pociągnęło za sobą decyzję wstąpienia do Karmelu
Po sześciu dniach Jezus wziął ze sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką. Tam przemienił się wobec nich. Mk 9, 2
Jeżeli rodzice czynią Kościół częścią życiowego horyzontu dzieci, to młodzi ludzie nie będą mieli problemu z odnalezieniem się w tym "większym" Kościele - mówi stygmatyczka Myrna Nazzour.
Kiedy w 1921 r. 30-letnia Żydówka, filozof i nauczycielka, czytała z pasją pisma św. Teresy od Jezusa, poszukiwania Boga i człowieka zeszły się w jedno. Bóg odnalazł człowieka i człowiek znalazł Boga.
Czasem trudno mi odczytać znaki Boga kierowane do mnie, bo nie chcę tych znaków, bojąc się, że Jezus zabierze mi wszystko. Koncentruje się na tym, co mam utracić z ludzkiego punktu widzenia, zamiast skoncentrować się na tym, co mogę zyskać.
Czy warto wpatrywać się w krzew winny i jego jednoroczne przyrosty, zwane latoroślami? Rzeczywiście, sami - patrząc wyłącznie okiem biologa czy przyrodnika - pewno nie odnieślibyśmy duchowego pożytku, ale Mistrz z Nazaretu i jego alegoryczny "komentarz" na pewno przeniesie nas we wzniosły świat ducha i rzuci snop światła nasze dylematy wolności. Jezus powie prosto i jasno przypomni nam, jakie jest nasze "być albo nie być", w punkcie wyjścia jest zda się sielski widok krzewu winnego i młodziutkich latorośli.
Richard G. Malloy
Nie ma nic bardziej praktycznego niż znajdowanie Boga, czyli zakochiwanie się w sposób absolutny i ostateczny. To, co kochasz, to, czym żyje twoja wyobraźnia, wpływa na całe twoje życie.
Bóg jest największym obrońcą boskiej godności osoby ludzkiej, zagrożonej przez grzech. Nie pozostawia człowieka samego wobec zagrożeń i pokus; jest jego najpotężniejszym i najwierniejszym sprzymierzeńcem w walce z grzechem.
Miłosierdzie pośród ludzi jest zwykle wyrazem jakiegoś układu, z którego płyną wzajemne obowiązki pamięci i pomocy poszczególnym osobom, z którymi się ten układ zawarło. Miłosierdzie, jakie ludziom okazuje Bóg, jest wyrazem Jego wierności, troskliwości i miłości. W przeciwieństwie do ludzkich związków Boże miłosierdzie nie wypływa z jakiegoś kontraktu z ludźmi. Bóg nie okazuje miłosierdzia za coś. Jego miłosierdzie jest czystym darem, darmo danym.
Richard C. Antall
Czego może dotyczyć pytanie Jezusa, gdyby odnieść je do naszego życia? Nie wydaje mi się, abyśmy mogli rozumieć je jako coś, co do nas nie będzie miało nigdy zastosowania.
Leszek Mateja SJ
Ważnym etapem na drodze przemiany swojego życia na wzór życia Jezusa, to podjęcie czynów miłosierdzia. Świat oczekuje od chrześcijan ukazania przede wszystkim tego aspektu miłosierdzia.
Znamienne jest to, że ewangeliczne wezwanie: "Nie lękajcie się!" zawsze łączy się z zaproszeniem do wiary i zaufania w zbawcze posłannictwo Jezusa.
Bóg zatroskany o człowieka przychodzi mu z pomocą. Dokonuje się cud rozmnożenia chleba. Potrzebujący zostają nasyceni, a jeszcze pozostaje wiele ułomków. Czy to bajka? Czy takie cuda dzisiaj także się zdarzają?
dr Danuta Ługowska
Okazać komuś miłosierdzie jest, jak się wydaje, równoznaczne z afirmacją jego godności. Trudno sobie wyobrazić oddanie serca ubogiemu bez szacunku dla niego. Szacunku, dla którego racją jest pochodzenie każdego człowieka od Boga. Dlatego, tylko pomoc czynioną w perspektywie Boga, będącego źródłem godności osobowej, można określić jako miłosierdzie wobec osoby uzależnionej.
ks. Robert Skrzypczak
Dzisiaj słowo "grzech" zniknęło ze słownika mowy codziennej. Nikt go w nowoczesnym społeczeństwie nie traktuje poważnie, chyba że tylko po to, by dodać jakiemuś przeżyciu pikanterii, traktując go jako bodziec do zwiększenia przyjemności.
Na poziomie ludzkiej natury wspólnota jest wcześniejsza niż poszczególny człowiek. Owszem, mamy zdolność zakładania nowych wspólnot, a założenie wspólnoty małżeńskiej i rodzinnej podejmuje większość dorosłych ludzi, niemniej każdy z nas najpierw przez jakąś uprzednio istniejącą wspólnotę sam został przyjęty, zazwyczaj przez swoją rodzinę. Nikt z nas nie zdołałby przebrnąć zwłaszcza przez okres niemowlęctwa i dzieciństwa, gdyby nie został włączony w jakąś konkretną ludzką wspólnotę.
Trwać stale przy imieniu Pana naszego Jezusa Chrystusa, tak aby serce pochłonęło Pana, a Pan serce, i żeby te dwie siły się zjednoczyły. Nie dokona się tego jednak w kilka dni; wymaga to wielu lat i długiego czasu. Potrzebny jest bowiem wielki i długotrwały trud, aby wypędzić wroga i żeby mógł w nas zamieszkać Chrystus.
Wyobraź sobie człowieka lub grupę ludzi, którzy samotnie lub wspólnie przebywają w miejscu, w którym panuje cisza, gdzie nie ma radia, nie słychać żadnej muzyki. Po prostu siedzą przez godzinę lub pół godziny w ciszy. Nie rozmawiają, nie modlą się głośno, nie czytają książek ani gazet, nic nie piszą, nie zajmują się niczym. Po prostu "wchodzą w siebie".
{{ article.description }}