Szymon Rodrigues SJ / DEON.pl
Dzisiaj, 5 listopada, obchodzimy uroczystość wszystkich świętych i błogosławionych Towarzystwa Jezusowego, czyli jezuitów. Przez prawie 500 lat wielu dostąpiło chwały ołtarzy. Jakie były ich początki? Czego chcieli i jak żyli? Możemy się o tym przekonać czytając świadectwo jednego z nich, Szymona Rodriguesa, który po latach wspominał początki zakonu i o nich opowiedział. Papież Franciszek jest także jezuitą.
Dzisiaj, 5 listopada, obchodzimy uroczystość wszystkich świętych i błogosławionych Towarzystwa Jezusowego, czyli jezuitów. Przez prawie 500 lat wielu dostąpiło chwały ołtarzy. Jakie były ich początki? Czego chcieli i jak żyli? Możemy się o tym przekonać czytając świadectwo jednego z nich, Szymona Rodriguesa, który po latach wspominał początki zakonu i o nich opowiedział. Papież Franciszek jest także jezuitą.
Każdy potrzebuje i chce być akceptowany, ale „pozyskiwanie przyjaciół” to wielka sztuka. Muszę do tego dążyć szanując swoje najgłębsze przekonania. Tylko wtedy pragnienie bycia akceptowanym nie będzie mnie uzależniać ani niszczyć.
Każdy potrzebuje i chce być akceptowany, ale „pozyskiwanie przyjaciół” to wielka sztuka. Muszę do tego dążyć szanując swoje najgłębsze przekonania. Tylko wtedy pragnienie bycia akceptowanym nie będzie mnie uzależniać ani niszczyć.
Piątego listopada każdego roku jezuici w jednej uroczystości świętują wspomnienie wszystkich świętych i błogosławionych Towarzystwa Jezusowego. W całej historii zakonu, począwszy od założenia w roku 1540 aż do dzisiaj mamy 154 błogosławionych i 50 kanonizowanych jezuitów.
Piątego listopada każdego roku jezuici w jednej uroczystości świętują wspomnienie wszystkich świętych i błogosławionych Towarzystwa Jezusowego. W całej historii zakonu, począwszy od założenia w roku 1540 aż do dzisiaj mamy 154 błogosławionych i 50 kanonizowanych jezuitów.
Zapraszamy do wysłuchania kolejnego odcinka podcastu „Tak myślę” Tomasza Terlikowskiego, który porusza następujące tematy: apostazja Dawida Podsiadły - to nie odchodzenie z Kościoła jest obecnie głównym problemem; komentarz do listu kard. Re wysłanego do Marcina Gutowskiego; rozmowa z Marcinem Gutowskim, autorem książki i serii telewizyjnej „Bielmo” o Janie Pawle II; co papież Franciszek myśli o św. Franciszku; wyjaśnienie dlaczego uznanie wojny za świętą zazwyczaj oznacza, że przestaje być ona sprawiedliwa; rozmowa z krytykiem filmowym o produkcjach wojennych i antywojennych oraz nowym, świetnym filmie „Na zachodzie bez zmian”. Na koniec podcastu redaktor Terlikowski odpowiada na pytanie, czy rzeczywiście czeka nas koniec religii.
Zapraszamy do wysłuchania kolejnego odcinka podcastu „Tak myślę” Tomasza Terlikowskiego, który porusza następujące tematy: apostazja Dawida Podsiadły - to nie odchodzenie z Kościoła jest obecnie głównym problemem; komentarz do listu kard. Re wysłanego do Marcina Gutowskiego; rozmowa z Marcinem Gutowskim, autorem książki i serii telewizyjnej „Bielmo” o Janie Pawle II; co papież Franciszek myśli o św. Franciszku; wyjaśnienie dlaczego uznanie wojny za świętą zazwyczaj oznacza, że przestaje być ona sprawiedliwa; rozmowa z krytykiem filmowym o produkcjach wojennych i antywojennych oraz nowym, świetnym filmie „Na zachodzie bez zmian”. Na koniec podcastu redaktor Terlikowski odpowiada na pytanie, czy rzeczywiście czeka nas koniec religii.
Jezus przypomina słuchaczom, że dobrami materialnymi trzeba „zarządzać” zgodnie z ich przeznaczeniem, naturą. Gromadzenie bez miłości Boga i logiki daru jest niesprawiedliwością. Czasami te słowa Jezusa bulwersują, bo skoncentrowani jesteśmy na posiadaniu, a nie na miłosierdziu i jałmużnie
Jezus przypomina słuchaczom, że dobrami materialnymi trzeba „zarządzać” zgodnie z ich przeznaczeniem, naturą. Gromadzenie bez miłości Boga i logiki daru jest niesprawiedliwością. Czasami te słowa Jezusa bulwersują, bo skoncentrowani jesteśmy na posiadaniu, a nie na miłosierdziu i jałmużnie
„Święty Karol! Ileż razy przemyśliwałem jego życie…” tak mówił o swoim patronie Karol Wojtyła – Jan Paweł II, wspominając Włocha, Karola Boromeusza, nazywanego też „nauczycielem biskupów” lub „okiem papieża”. Święty Karol Boromeusz wśród tego, co mogło go zepsuć, czyli wpływowej rodziny, nepotyzmu, bogactwa i władzy, w których czasem człowiek może się zatracić, potrafił być wierny temu, co nosił wpisane w herb. Prowadziła go „humilitas” czyli pokora. Kościół wspomina św. Karola Boromeusza 4 listopada.
„Święty Karol! Ileż razy przemyśliwałem jego życie…” tak mówił o swoim patronie Karol Wojtyła – Jan Paweł II, wspominając Włocha, Karola Boromeusza, nazywanego też „nauczycielem biskupów” lub „okiem papieża”. Święty Karol Boromeusz wśród tego, co mogło go zepsuć, czyli wpływowej rodziny, nepotyzmu, bogactwa i władzy, w których czasem człowiek może się zatracić, potrafił być wierny temu, co nosił wpisane w herb. Prowadziła go „humilitas” czyli pokora. Kościół wspomina św. Karola Boromeusza 4 listopada.
siostralucja.blog.deon.pl / mł
Kiedy kobieta można o sobie powiedzieć, że jest szczęśliwa? Często to poczucie jest zależne od naszych uczuć, a przecież to nie uczucia o nim decydują. Oto piękna modlitwa do Maryi, która inspiruje do szczęśliwego przeżywania życia.
Kiedy kobieta można o sobie powiedzieć, że jest szczęśliwa? Często to poczucie jest zależne od naszych uczuć, a przecież to nie uczucia o nim decydują. Oto piękna modlitwa do Maryi, która inspiruje do szczęśliwego przeżywania życia.
Owca sama się nie znajduje, drachma sama nie wraca do sakiewki. Zostają odnalezione dlatego, że były zagubione. Na tym właśnie polega nawrócenie, na uznaniu swojego zagubienia i bezradności. Nawrócenie to oderwanie wzroku od samego siebie i przyjęcie tej łaski, która przychodzi do nas od Boga. 
Owca sama się nie znajduje, drachma sama nie wraca do sakiewki. Zostają odnalezione dlatego, że były zagubione. Na tym właśnie polega nawrócenie, na uznaniu swojego zagubienia i bezradności. Nawrócenie to oderwanie wzroku od samego siebie i przyjęcie tej łaski, która przychodzi do nas od Boga. 
PAP / mł
Kto nie może otrzymać kościelnego pogrzebu? Wśród wymienionych osób są także ci, którzy "zdecydowali, że ich ciało ma być po śmierci spalone" - ale ksiądz może odmówić pogrzebu i katolickiego pochówku tylko pod jednym warunkiem.
Kto nie może otrzymać kościelnego pogrzebu? Wśród wymienionych osób są także ci, którzy "zdecydowali, że ich ciało ma być po śmierci spalone" - ale ksiądz może odmówić pogrzebu i katolickiego pochówku tylko pod jednym warunkiem.
Logo źródła: TYNIEC Wydawnictwo Benedyktynów Włodzimierz Zatorski OSB
W dzisiejszym Dniu Zadusznym jest w nas refleksja o śmierci i umieraniu. Jest to najważniejsza tajemnica, z jaką przyjdzie się nam spotkać w przyszłości. Właściwie nie ma niczego ważniejszego w naszym życiu, jak wejście w misterium śmierci. Czym ono jest? Co jest po drugiej stronie śmierci?
W dzisiejszym Dniu Zadusznym jest w nas refleksja o śmierci i umieraniu. Jest to najważniejsza tajemnica, z jaką przyjdzie się nam spotkać w przyszłości. Właściwie nie ma niczego ważniejszego w naszym życiu, jak wejście w misterium śmierci. Czym ono jest? Co jest po drugiej stronie śmierci?
Maskacjusz TV / mł
- Nie ma co ukrywać, że wszyscy boimy się śmierci: śmierci bliskich, których kochamy, tego, czy damy radę, gdy będą odchodzić, i o tym, co będzie z nami, gdy naszych bliskich zabraknie, jak sobie poradzimy - mówi ks. Ireneusz Węgrzyn w najnowszym "Słowie o psalmach".
- Nie ma co ukrywać, że wszyscy boimy się śmierci: śmierci bliskich, których kochamy, tego, czy damy radę, gdy będą odchodzić, i o tym, co będzie z nami, gdy naszych bliskich zabraknie, jak sobie poradzimy - mówi ks. Ireneusz Węgrzyn w najnowszym "Słowie o psalmach".
We Wspomnienie Wiernych Zmarłych Kościół zaprasza nas do kontemplowania najważniejszej prawdy wiary, że Jezus umarł na krzyżu, został pochowany w skalnym grobie i zmartwychwstał.
We Wspomnienie Wiernych Zmarłych Kościół zaprasza nas do kontemplowania najważniejszej prawdy wiary, że Jezus umarł na krzyżu, został pochowany w skalnym grobie i zmartwychwstał.
1 listopada obchodzimy w Kościele uroczystość Wszystkich Świętych. Najgłębszy sens tej uroczystości polega na uwielbieniu Boga za to, że tak wielu ludzi doprowadził do wiecznego życia zbawionych. Jest to zatem święto tych wszystkich, którzy są mieszkańcami nieba.
1 listopada obchodzimy w Kościele uroczystość Wszystkich Świętych. Najgłębszy sens tej uroczystości polega na uwielbieniu Boga za to, że tak wielu ludzi doprowadził do wiecznego życia zbawionych. Jest to zatem święto tych wszystkich, którzy są mieszkańcami nieba.
Już jakiś czas temu w domu jednej z rodzin naszej parafii natrafiłem na intrygujący obraz Romana Opałki. W 1965 roku, będąc w wieku 34 lat, artysta zaczął wypełniać swoje obrazy szeregami kolejnych liczb, zaczynając od jedynki. Tak powstały „obrazy liczone”. Każde płótno jest jaśniejsze od poprzedniego, co w końcu doprowadzić je miało do całkowitej bieli. Takiej, w której cyfry przestają być czytelne. „Tymi obrazami mam wyliczać przemijanie, starzenie się” – tłumaczył artysta.
Już jakiś czas temu w domu jednej z rodzin naszej parafii natrafiłem na intrygujący obraz Romana Opałki. W 1965 roku, będąc w wieku 34 lat, artysta zaczął wypełniać swoje obrazy szeregami kolejnych liczb, zaczynając od jedynki. Tak powstały „obrazy liczone”. Każde płótno jest jaśniejsze od poprzedniego, co w końcu doprowadzić je miało do całkowitej bieli. Takiej, w której cyfry przestają być czytelne. „Tymi obrazami mam wyliczać przemijanie, starzenie się” – tłumaczył artysta.
Jesteśmy zachęcani, by spotkać Boga, odnajdywać Go tam, gdzie jest. A On jest w słabych, odrzucanych i pogardzanych przez możnych tego świata. Służba ubogim nie wypływa z litości wobec ich sytuacji, ale z wiary, że w nich jest sam Jezus, który się z nimi utożsamia.
Jesteśmy zachęcani, by spotkać Boga, odnajdywać Go tam, gdzie jest. A On jest w słabych, odrzucanych i pogardzanych przez możnych tego świata. Służba ubogim nie wypływa z litości wobec ich sytuacji, ale z wiary, że w nich jest sam Jezus, który się z nimi utożsamia.
1 listopada to szczególny dzień w roku liturgicznym. Kościół, który pielgrzymuje na ziemi w drodze do nieba, unosi swój wzrok ku tym wszystkim, którym na przestrzeni dziejów Bóg dał udział w swojej świętości. W tym dniu bowiem wspominamy Wszystkich Świętych, zarówno tych kanonizowanych, oficjalnie uznanych przez Kościół i wskazywanych jako przykład i droga do zjednoczenia z Bogiem, jak i tych, których imion nie znamy, ale którzy ‘weszli już do radości swego Pana’. Apokalipsa uczy nas, że pochodzą oni „z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków”.
1 listopada to szczególny dzień w roku liturgicznym. Kościół, który pielgrzymuje na ziemi w drodze do nieba, unosi swój wzrok ku tym wszystkim, którym na przestrzeni dziejów Bóg dał udział w swojej świętości. W tym dniu bowiem wspominamy Wszystkich Świętych, zarówno tych kanonizowanych, oficjalnie uznanych przez Kościół i wskazywanych jako przykład i droga do zjednoczenia z Bogiem, jak i tych, których imion nie znamy, ale którzy ‘weszli już do radości swego Pana’. Apokalipsa uczy nas, że pochodzą oni „z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków”.
Dzisiejszy świat gardzi takimi ludźmi. Boże kryteria oceny są sprzeczne z naszymi pojęciami sukcesu, wielkości i znaczenia.
Dzisiejszy świat gardzi takimi ludźmi. Boże kryteria oceny są sprzeczne z naszymi pojęciami sukcesu, wielkości i znaczenia.
O prawdziwej pokucie i nawróceniu. Mało który temat jest tak aktualny jak temat nawrócenia. Póki żyjemy, ciągle go potrzebujemy: my jako jednostki, my jako społeczeństwo, my jako Kościół. Raz nie wystarczy. Ten pierwszy raz nawrócenia rozpoczyna proces, który trwać będzie do naszej śmierci. Mamy co robić przez całe życie. Na czym polega prawdziwa pokuta i nawrócenie - o tym pisze Maria Miduch na łamach czasopisma "Życie Duchowe".
O prawdziwej pokucie i nawróceniu. Mało który temat jest tak aktualny jak temat nawrócenia. Póki żyjemy, ciągle go potrzebujemy: my jako jednostki, my jako społeczeństwo, my jako Kościół. Raz nie wystarczy. Ten pierwszy raz nawrócenia rozpoczyna proces, który trwać będzie do naszej śmierci. Mamy co robić przez całe życie. Na czym polega prawdziwa pokuta i nawrócenie - o tym pisze Maria Miduch na łamach czasopisma "Życie Duchowe".
KAI / mł
- Żeby otworzyć się na łaskę odpustu, trzeba się trochę wysilić duchowo. Nie wystarczy wypełnienie zewnętrznych czynności. Ta łaska również nie działa automatycznie. W życiu duchowym nic tak nie działa - mówi s. Anna Czajkowska ze zgromadzenia Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych.
- Żeby otworzyć się na łaskę odpustu, trzeba się trochę wysilić duchowo. Nie wystarczy wypełnienie zewnętrznych czynności. Ta łaska również nie działa automatycznie. W życiu duchowym nic tak nie działa - mówi s. Anna Czajkowska ze zgromadzenia Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych.
KAI / mł
- Nie chodzi o automatyczne wypełnianie pewnych praktyk. To nie magia. Nie jest tak, że jeśli odmówię różaniec, czy zamówię Msze św. gregoriańskie za mojego zmarłego, to on po ich odprawieniu automatycznie idzie do nieba. Może się zdarzyć, że zmarły nie może z tego daru skorzystać, bo jest w jakiś sposób zamknięty albo potrzebuje czegoś innego, np. przebaczenia – mówi s. Anna Czajkowska w rozmowie z KAI.
- Nie chodzi o automatyczne wypełnianie pewnych praktyk. To nie magia. Nie jest tak, że jeśli odmówię różaniec, czy zamówię Msze św. gregoriańskie za mojego zmarłego, to on po ich odprawieniu automatycznie idzie do nieba. Może się zdarzyć, że zmarły nie może z tego daru skorzystać, bo jest w jakiś sposób zamknięty albo potrzebuje czegoś innego, np. przebaczenia – mówi s. Anna Czajkowska w rozmowie z KAI.