Przyjaciel był ze mną w dobrych i złych chwilach

Przyjaciel był ze mną w dobrych i złych chwilach
fot. Priscilla Du Preez / Unsplash
Niedziela, 08:00
Karolina

Miałam ciężki czas w życiu. Problem za problemem. Przez 2 lata trwałam w toksycznym "związku". Byłam zakochana po uszy i nie umiałam powiedzieć "stop".

Cierpiałam bardzo. Codzienny płacz, brak planów na przyszłość, depresja, rezygnacja ze studiów. Straciłam swoją osobowość. W pewnym momencie skumulowały się same tragedie. Miałam wypadek na rowerze, w którym doznałam obrażeń. Oprócz tego - operację, usunięcie wykrytego wcześniej guza.

Bóg zawsze był obecny w moim życiu. Co prawda, mając kryzys, trochę oddaliłam się od Niego, ale nie przestałam wierzyć. Będąc w Gietrzwałdzie - "polskiej Fatimie" - zaczęłam się zastanawiać dokąd zmierzam. Więcej się modliłam, rozmawiałam z Bogiem, prosiłam św. Jana Pawła II o znak, co ze sobą robić.

Tydzień przed pójściem do szpitala otworzyłam pamiętnik i pisałam. Słowa same pojawiały się na kartce, jakby bez mojej ingerencji. Zrozumiałam wtedy jedną rzecz: jak ważny jest dla mnie mój przyjaciel i jak bardzo się cieszę, że po prostu jest. On zawsze był. Jak cichy anioł. Wspierał, pocieszał, że będzie jeszcze pięknie, modlił się za mnie... Był w dobrych chwilach, ale też w tych złych, kiedy byłam zapłakana, ze złamanym sercem, mimo późnej pory, gdy czułam się źle i przyjechała po mnie karetka. gdy o tym myślę, łzy napływają mi do oczu.

Stawiłam się na oddział w przeddzień operacji. Byłam sama, bez bliskich, ze względu na pandemię. Wykonano serię badań. Kolejny dzień, ósma rano. Założyłam fartuch i weszłam na blok operacyjny. Ostatnia prosta, przygotowania narkozy... Stop. Któryś z trzech lekarzy obecnych na sali pobiegł prędko po profesora - ordynatora oddziału. Wgląd w badanie. Byłam zaniepokojona. Diagnoza: odstąpienie od operacji, guz się wchłonął! Istny cud, wielkie szczęście.

Łzy radości spływały mi po policzku. Czuję, że moje życie nabiera barw. Dziękuję za to Bogu i tak, jak radził Karol Wojtyła, wkładam wygodne buty, bo mam do przejścia całe życie. Rozpoczęłam wymarzone studia. Ograniczyłam kontakt z ludźmi, którzy mnie psychicznie zatruwali. A co do mojego przyjaciela - chciałabym, żeby nasza relacja nie miała "happyendu", ponieważ nie chcę, żeby "end" kiedykolwiek nastąpił. Jego szczęścia pragnę nawet bardziej niż swojego własnego.

***

Jeśli przeżyłeś/przeżyłaś/przeżyliście coś podobnego, poniższy formularz jest od tego, aby się tym podzielić. Niech również Twoje/Wasze świadectwo stanie się tym, co utwierdzi wiarę innych!

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.
Franz Jalics SJ
26,94 zł
44,90 zł

To właśnie uważność ostatecznie prowadzi do Boga. Kontemplacja jest oglądaniem. W życiu wiecznym nie będziemy o Bogu rozmyślać, ale Go oglądać. Nie będziemy także zajmować się Bogiem w zewnętrznej aktywności, tylko oglądać Go i miłować....

Skomentuj artykuł

Przyjaciel był ze mną w dobrych i złych chwilach
Komentarze (0)

Skomentuj artykuł

Przyjaciel był ze mną w dobrych i złych chwilach
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.