Dobro nie zawsze ma pogodną twarz. O pułapce pierwszego wrażenia

Dobro nie zawsze ma pogodną twarz. O pułapce pierwszego wrażenia
Fot. ChatGPT

Oceniamy ludzi przez pryzmat ich wyglądu czy wyrazu twarzy. Zbyt łatwo wpadamy w pułapkę pierwszego wrażenia. Tymczasem okazuje się, że jest to bardzo złudne kryterium. Nieraz największą krzywdę wyrządza człowiek tryskający radością, z szerokim uśmiechem na twarzy. Za to ratunek może nadejść ze strony, w którą z braku nadziei nawet nie spoglądamy.

Życzliwość o surowej twarzy

W strefie gastronomicznej jednej z galerii handlowych, gdzie znajduje się restauracja z tak zwanym jedzeniem na wagę, rozegrała się krótka scena, która daje wiele do myślenia. Ponieważ nie była to klasyczna restauracja z nakrytymi stołami, jednorazowe sztućce trzeba było wziąć samemu. Jeden z klientów odchodzących od kasy wydawał się nieco zdezorientowany. Nie wiedział, gdzie ich szukać. Ni stąd, ni zowąd na jego tacy, tuż obok talerza z obiadem, znalazły się nóż i widelec, podane zdecydowanym gestem przez mężczyznę stojącego obok.

Zwyczajna, codzienna sytuacja w miejscu publicznym. Nic szczególnego się nie wydarzyło. Ani to wielki problem, ani wymagający gest. Zwyczajna ludzka życzliwość. Jednak w tym spotkaniu dwóch osób przy kasie stołówki było coś, co zwróciło moją uwagę. Była to aparycja, a zwłaszcza wyraz twarzy mężczyzny, który podał sztućce. Zdecydowanie nie wyglądał na osobę skłonną do pomagania. Sprawiał wrażenie poirytowanego, jak gdyby drobna iskra mogła sprawić, że wybuchnie. Gdybym miał wskazać osobę, którą chciałbym poprosić o pomoc, z pewnością na pierwszy rzut oka bym go pominął. A jednak to on okazał się tym, którego nawet nie trzeba było o nią prosić.

Od razu przypomniała mi się postać Marleya, starszego sąsiada rodziny McCallisterów z filmu „Kevin sam w domu”. On również budził strach swoim wyglądem i wyrazem twarzy, co doprowadziło do powstania plotek, że zamordował własną rodzinę. Kiedy jednak Kevin poznaje go bliżej, okazuje się, że za surową aparycją kryje się samotny i życzliwy człowiek. A w kluczowym momencie to właśnie w nim odnajduje ratunek.

DEON.PL POLECA


Pierwsze wrażenie bywa złudne

Przypadkowe spotkania, takie jak to w galerii, skłaniają do refleksji nad tym, jak dużą rolę w ocenie drugiego człowieka odgrywają jego wygląd, postawa i mimika. W tym kontekście psychologowie mówią o efekcie pierwszego wrażenia. Jest to tendencja do wyrabiania sobie opinii o człowieku już na podstawie pierwszych myśli i odczuć. Już po kilku sekundach kontaktu jesteśmy w stanie uznać spotkaną osobę za sympatyczną lub odpychającą. Oddziałują na to różne czynniki, najczęściej subiektywne. Taki mechanizm wydaje się jednak potrzebny, ponieważ wspiera nasz system obronny. Dzięki wstępnej ocenie możemy uniknąć wielu zagrożeń, dostrzegając niepokojące sygnały. Natomiast możliwe jest również wysuwanie zbyt daleko idących wniosków, które nieraz okazują się krzywdzące.

Z pewnością każdemu z nas zdarzyło się trafić do zupełnie nowego środowiska. Być może była to nowa praca, rozpoczęcie nauki w nowej szkole, a może pierwszy rok studiów. Wówczas nasz umysł oceniał wiele osób właśnie na podstawie pierwszego wrażenia. W jednych widzieliśmy potencjalnych przyjaciół, do innych od razu podchodziliśmy z dystansem. Z czasem wiele się zmieniło. Zdążyliśmy zawieść się na tych, których początkowo uznaliśmy za godnych zaufania. Osoby pełne radości być może okazały się tymi, które wyrządziły nam największą krzywdę. A może ci, którzy wydawali się najmniej przekonujący, są dzisiaj naszymi najlepszymi przyjaciółmi.

Nie chodzi jednak o postrzeganie miłych i pogodnych ludzi jako potencjalnego zagrożenia, lecz o danie szansy również tym, którzy nie emanują tak pozytywną aurą. Różne mogą być przecież powody takiego stanu rzeczy. Ktoś najzwyczajniej może mieć gorszy dzień. Ktoś inny zmaga się z problemami. Przecież tryskanie energią i radością wcale nie jest obowiązkiem ani wyznacznikiem dobroci. Część z nas po prostu ma spokojniejsze usposobienie i bardziej wewnętrznie przeżywa świat, co znajduje odzwierciedlenie również w wyrazie twarzy.

Po czynach, nie po minach

Pójdźmy jednak krok dalej. A co, jeśli niezbyt przekonujący wyraz twarzy rzeczywiście świadczy o charakterze człowieka? Naturalnie osoby pogodne, radosne i pozytywne częściej się uśmiechają, są bardziej ekspresyjne. Z kolei ludzie wycofani czy nerwowi mają tendencję do przyjmowania postawy, która nie zachęca do nawiązywania relacji. Trzeba zatem postawić sprawę uczciwie i przyznać, że wyraz twarzy może być pewnym wskaźnikiem samopoczucia. Nie jest jednak wskaźnikiem tego, czy ktoś jest dobrym, czy złym człowiekiem, o czym nieraz zapominamy.

Jestem głęboko przekonany, że większość z nas doświadczyła tego na własnej skórze. Kiedy pilnie potrzebowaliśmy pomocy, ratunek nadszedł ze strony kogoś, kogo uważaliśmy za „buraka”, „gbura” czy „chama”. Z kolei ci, w których widzieliśmy bezwzględną gotowość do pomocy, pozostali w drugim szeregu. Bo w człowieku liczy się serce, a nie twarz. Można sypać żartami, można też ciągle narzekać. Jednak ostatecznie ludzi poznajemy po ich czynach, nie po słowach i minach. A zamiast z góry zakładać, że ktoś jest naburmuszony i negatywnie nastawiony do świata, czasami lepiej po prostu się do niego uśmiechnąć. Być może właśnie ten, kogo uważasz za buraka, poda ci rękę, kiedy zupełnie nie będziesz się tego spodziewać.

DEON.PL POLECA

 

 

Dziennikarz i publicysta. Pisze o Kościele i wyzwaniach współczesnego świata. Ukończył z wyróżnieniem Dziennikarstwo i komunikację społeczną na Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie. W 2023 roku nominowany do Nagrody Młodych Dziennikarzy im. Bartka Zdunka.

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

Dobro nie zawsze ma pogodną twarz. O pułapce pierwszego wrażenia
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.