Postanowienia, także te noworoczne mają za zadanie rozwijać istniejące w nas dobro.  Nie powinny nas przytłaczać. Wszelka przesada, nadmierne obciążenie, narzucanie sobie zbyt wielkich ciężarów nie doprowadzi mnie do rozwoju, a czasami stanie się pokusą, która wyprowadzi mnie na manowce. Trzeba więc z uważnością rozumieć i smakować życie, by nie stracić z oczu tego, co najważniejsze.
Postanowienia, także te noworoczne mają za zadanie rozwijać istniejące w nas dobro.  Nie powinny nas przytłaczać. Wszelka przesada, nadmierne obciążenie, narzucanie sobie zbyt wielkich ciężarów nie doprowadzi mnie do rozwoju, a czasami stanie się pokusą, która wyprowadzi mnie na manowce. Trzeba więc z uważnością rozumieć i smakować życie, by nie stracić z oczu tego, co najważniejsze.
Kilka dni temu słuchałam historii pewnego małżeństwa. Od urodzenia niewierzący, wychowani w „niekościelnych” rodzinach, dopiero jako małżeństwo z dwójką dzieci zaczęli myśleć o chrzcie. Historia jest piękna, bo jej bohaterowie od najprostszej motywacji – „trzeba ochrzcić dzieci, żeby się z nich w szkole nie śmiali” doszli do wiary, sakramentów, głębokiej relacji z Bogiem.
Kilka dni temu słuchałam historii pewnego małżeństwa. Od urodzenia niewierzący, wychowani w „niekościelnych” rodzinach, dopiero jako małżeństwo z dwójką dzieci zaczęli myśleć o chrzcie. Historia jest piękna, bo jej bohaterowie od najprostszej motywacji – „trzeba ochrzcić dzieci, żeby się z nich w szkole nie śmiali” doszli do wiary, sakramentów, głębokiej relacji z Bogiem.
Końcówka roku jest impulsem do podsumowań. Tak już trochę działamy, że kończąc stare i wchodząc w nowe – patrzymy za i przed siebie. Z jednej strony podsumowujemy, z drugiej pojawiają się postanowienia, plany, marzenia na przyszłość. W jaki sposób zrobić to tak, by przyniosło jakikolwiek owoc w życiu, konkretnie i namacalnie?
Końcówka roku jest impulsem do podsumowań. Tak już trochę działamy, że kończąc stare i wchodząc w nowe – patrzymy za i przed siebie. Z jednej strony podsumowujemy, z drugiej pojawiają się postanowienia, plany, marzenia na przyszłość. W jaki sposób zrobić to tak, by przyniosło jakikolwiek owoc w życiu, konkretnie i namacalnie?
Na rok 2022 patrzę z pewną nadzieją. Gdyby tak wszyscy połączyli siły, to proces przemiany mentalności społecznej ruszyłby do przodu.
Na rok 2022 patrzę z pewną nadzieją. Gdyby tak wszyscy połączyli siły, to proces przemiany mentalności społecznej ruszyłby do przodu.
Czas Bożego Narodzenia - a konkretniej kalendarz rzymski liturgiczny - zawiera chyba wszystkie możliwe emocje. Jest w nim i ciepło domowego ogniska i męczeństwo i głębia życia samotnego i wreszcie wstrząsający traktat o polityce.
Czas Bożego Narodzenia - a konkretniej kalendarz rzymski liturgiczny - zawiera chyba wszystkie możliwe emocje. Jest w nim i ciepło domowego ogniska i męczeństwo i głębia życia samotnego i wreszcie wstrząsający traktat o polityce.
Dom. Trzy litery. Proste słowo. Nośne, budzące dobre uczucia, emocje, a może bolesne tęsknoty. Pierwsze skojarzenie, jakie przywodzi na myśl, to oczywiście dom rodzinny. Czasem malowniczo położony lub ukryty wśród rozłożystych drzew. Czasem mieszkanie w kamienicy lub bloku, z naszym własnym łóżkiem, kuchnią, stołem, półkami z książkami i tym wszystkim, czego dorobiliśmy się w ciągu krótkiego lub długiego życia. Może być murowany, drewniany, z cegły lub pustaków. Stawia się go niekiedy całymi latami, cegła po cegle, odkładając do skarbonki każdy grosz, z nadzieją, że ten trud docenią inni.
Dom. Trzy litery. Proste słowo. Nośne, budzące dobre uczucia, emocje, a może bolesne tęsknoty. Pierwsze skojarzenie, jakie przywodzi na myśl, to oczywiście dom rodzinny. Czasem malowniczo położony lub ukryty wśród rozłożystych drzew. Czasem mieszkanie w kamienicy lub bloku, z naszym własnym łóżkiem, kuchnią, stołem, półkami z książkami i tym wszystkim, czego dorobiliśmy się w ciągu krótkiego lub długiego życia. Może być murowany, drewniany, z cegły lub pustaków. Stawia się go niekiedy całymi latami, cegła po cegle, odkładając do skarbonki każdy grosz, z nadzieją, że ten trud docenią inni.
Przeżywamy święto Świętej Rodziny. Chcemy się nią zainspirować i ją naśladować. Czy to możliwe w moim życiu? Doświadczamy przecież tak wielu słabości, grzechów i trudności. Nasze rodziny są podzielone i rozbite. Czy Bóg może się posłużyć ku dobremu takim kruchym narzędziem?
Przeżywamy święto Świętej Rodziny. Chcemy się nią zainspirować i ją naśladować. Czy to możliwe w moim życiu? Doświadczamy przecież tak wielu słabości, grzechów i trudności. Nasze rodziny są podzielone i rozbite. Czy Bóg może się posłużyć ku dobremu takim kruchym narzędziem?
Jak w Święta, po których oczekujemy, że będą czasem bliskości, pokazać trochę siebie tym, których kochamy? Tym, którzy są najbliżsi, a jednak są zupełnie inni, inaczej myślą, inaczej reagują na tę samą sytuację, słowa, gest?
Jak w Święta, po których oczekujemy, że będą czasem bliskości, pokazać trochę siebie tym, których kochamy? Tym, którzy są najbliżsi, a jednak są zupełnie inni, inaczej myślą, inaczej reagują na tę samą sytuację, słowa, gest?
Koniec Adwentu i ostatnie godziny przygotowań. Prawdopodobnie krzątasz się między sklepem, ostatnimi zakupami, a kuchnią. Być może gorączkowo szukasz prezentu, o którym zapomniałeś. Niewykluczone, że dzieje się wręcz przeciwnie, na czas Świąt trafiła się choroba, kwarantanna, szpital…
Koniec Adwentu i ostatnie godziny przygotowań. Prawdopodobnie krzątasz się między sklepem, ostatnimi zakupami, a kuchnią. Być może gorączkowo szukasz prezentu, o którym zapomniałeś. Niewykluczone, że dzieje się wręcz przeciwnie, na czas Świąt trafiła się choroba, kwarantanna, szpital…
W czasie ostatniej przed świętami Bożego Narodzenia audiencji generalnej papież Franciszek zaapelował do krajów europejskich o solidarną pomoc uchodźcom i migrantom. Wspomniał przy tym, że dzięki życzliwości i otwartości włoskiego rządu, udało mu się sprowadzić do Włoch grupę uchodźców z Cypru i Grecji. „Jest to mały znak, który mam nadzieję, posłuży jako bodziec dla innych krajów europejskich, aby pozwoliły lokalnym instytucjom kościelnym zająć się innymi braćmi i siostrami, którzy muszą być pilnie relokowani, potrzebują towarzyszenia, promocji i integracji” – stwierdził Franciszek.
W czasie ostatniej przed świętami Bożego Narodzenia audiencji generalnej papież Franciszek zaapelował do krajów europejskich o solidarną pomoc uchodźcom i migrantom. Wspomniał przy tym, że dzięki życzliwości i otwartości włoskiego rządu, udało mu się sprowadzić do Włoch grupę uchodźców z Cypru i Grecji. „Jest to mały znak, który mam nadzieję, posłuży jako bodziec dla innych krajów europejskich, aby pozwoliły lokalnym instytucjom kościelnym zająć się innymi braćmi i siostrami, którzy muszą być pilnie relokowani, potrzebują towarzyszenia, promocji i integracji” – stwierdził Franciszek.
dobrawnuczka.blog.deon.pl
W tym roku przy naszym wigilijnym stole zasiądą Białorusini, Brazylijczycy, Kongijczyk i Kazach. Nasi goście mają pewnie równie wiele obaw, co my, co do tego, jak przebiegnie nam wspólny czas, skoro w zasadzie w ogóle się nie znamy. Jesteśmy jednak bogatsi o doświadczenia poprzednich lat. Wiemy, że skoro ich Pan Bóg postawił na naszej drodze i wezwał do zaproszenia do naszego domu, to na pewno zrodzi się z tego dobro.
W tym roku przy naszym wigilijnym stole zasiądą Białorusini, Brazylijczycy, Kongijczyk i Kazach. Nasi goście mają pewnie równie wiele obaw, co my, co do tego, jak przebiegnie nam wspólny czas, skoro w zasadzie w ogóle się nie znamy. Jesteśmy jednak bogatsi o doświadczenia poprzednich lat. Wiemy, że skoro ich Pan Bóg postawił na naszej drodze i wezwał do zaproszenia do naszego domu, to na pewno zrodzi się z tego dobro.
O Bożym Narodzeniu mówi się, jako on święcie rodzinnym. Biesiadowanie, śpiewanie, rozmawianie są w ich centrum. I właśnie dlatego można powiedzieć, że są to święta niezwykle biblijne, a nawet - żartobliwie rzecz ujmując - żydowskie w swoim duchu.
O Bożym Narodzeniu mówi się, jako on święcie rodzinnym. Biesiadowanie, śpiewanie, rozmawianie są w ich centrum. I właśnie dlatego można powiedzieć, że są to święta niezwykle biblijne, a nawet - żartobliwie rzecz ujmując - żydowskie w swoim duchu.
Jorge Mario Bergoglio został papieżem po osiągnięciu biskupiego wieku emerytalnego. Czy to w jakiś sposób wpływa na kształt jego pontyfikatu? Czy liczący osiemdziesiąt pięć lat człowiek może zmienić Kościół? I czy chce go zmieniać?
Jorge Mario Bergoglio został papieżem po osiągnięciu biskupiego wieku emerytalnego. Czy to w jakiś sposób wpływa na kształt jego pontyfikatu? Czy liczący osiemdziesiąt pięć lat człowiek może zmienić Kościół? I czy chce go zmieniać?
Już za kilka dni Boże Narodzenie. Planujemy je w trudnych warunkach pandemii. Ważne jednak, by nie zapomnieć i nie zagubić tego, co w nich najważniejsze: spotkanie z Przychodzącym Bogiem. Jednym z ważnych elementów duchowej odnowy są rekolekcje adwentowe i spowiedź. To tradycja, owszem, ale i szansa na nowy początek w wielu dziedzinach. Czy będę umiał ją wykorzystać?
Już za kilka dni Boże Narodzenie. Planujemy je w trudnych warunkach pandemii. Ważne jednak, by nie zapomnieć i nie zagubić tego, co w nich najważniejsze: spotkanie z Przychodzącym Bogiem. Jednym z ważnych elementów duchowej odnowy są rekolekcje adwentowe i spowiedź. To tradycja, owszem, ale i szansa na nowy początek w wielu dziedzinach. Czy będę umiał ją wykorzystać?
„Bycie matką jest jak skok ze spadochronem z ludźmi, którzy nie potrafią otworzyć swojego spadochronu." Na Facebooku znajomej znalazłam ostatnio świetną metaforę. Ma potencjał trafić prosto w serce chyba każdą matkę. Ale uwaga: ten tekst wcale nie będzie o macierzyństwie.
„Bycie matką jest jak skok ze spadochronem z ludźmi, którzy nie potrafią otworzyć swojego spadochronu." Na Facebooku znajomej znalazłam ostatnio świetną metaforę. Ma potencjał trafić prosto w serce chyba każdą matkę. Ale uwaga: ten tekst wcale nie będzie o macierzyństwie.
Zawsze gotowa do pomocy, przytulenia, wstawania w nocy do gorączkującego dziecka. Strażniczka dziecięcych potrzeb. A gdzieś po drodze zagubiona, zalękniona, opuszczona - matka XXI wieku. Czy o takim macierzyństwie marzymy?
Zawsze gotowa do pomocy, przytulenia, wstawania w nocy do gorączkującego dziecka. Strażniczka dziecięcych potrzeb. A gdzieś po drodze zagubiona, zalękniona, opuszczona - matka XXI wieku. Czy o takim macierzyństwie marzymy?
W KAI ukazał się w tych dniach interesujący wywiad z bp. Grzegorzem Suchodolskim, w którym mówiąc o rozwoju religijnym młodych ludzi, hierarcha stwierdza : „nadszedł czas na zmianę jakościową i ilościową, na zejście z dużych liczb na rzecz małych grup, wspólnot”. Z wizją biskupa od początku do końca się zgadzam.
W KAI ukazał się w tych dniach interesujący wywiad z bp. Grzegorzem Suchodolskim, w którym mówiąc o rozwoju religijnym młodych ludzi, hierarcha stwierdza : „nadszedł czas na zmianę jakościową i ilościową, na zejście z dużych liczb na rzecz małych grup, wspólnot”. Z wizją biskupa od początku do końca się zgadzam.
Od kiedy absolutnie zakochałam się w świętach Paschalnych Boże Narodzenie stało się dla mnie tymi “gorszymi” świętami, które poza komercją i klimacikiem niewiele wnoszą. No bo niby Bóg się rodzi. Ale ta liturgia świąteczna taka nieciekawa, wszyscy i tak skupiają się na rodzinie i jedzeniu.
Od kiedy absolutnie zakochałam się w świętach Paschalnych Boże Narodzenie stało się dla mnie tymi “gorszymi” świętami, które poza komercją i klimacikiem niewiele wnoszą. No bo niby Bóg się rodzi. Ale ta liturgia świąteczna taka nieciekawa, wszyscy i tak skupiają się na rodzinie i jedzeniu.
Proces laicyzacji dotyka całe polskie społeczeństwo. Polacy o prawicowych poglądach - zarówno tych konserwatywnych, jak narodowych czy po prostu chadecko-ludowych - nie są wolni od tego procesu. Jeśli coś ich różni od osób o bardziej lewicowo-liberalnych poglądach, to raczej sposób, w jaki się laicyzują, niż brak podlegania temu zjawisku.
Proces laicyzacji dotyka całe polskie społeczeństwo. Polacy o prawicowych poglądach - zarówno tych konserwatywnych, jak narodowych czy po prostu chadecko-ludowych - nie są wolni od tego procesu. Jeśli coś ich różni od osób o bardziej lewicowo-liberalnych poglądach, to raczej sposób, w jaki się laicyzują, niż brak podlegania temu zjawisku.
Kilka dni temu napisał do mnie bardzo wierzący mężczyzna, który podzielił się ze mną swoim bólem. „Czuję się, jakbym był człowiekiem drugiej kategorii” - napisał Pan Zbigniew (imię zmienione). Bardzo poruszyły mnie jego słowa. Można by sądzić, że to poczucie wykluczenia zrodziło się z faktu, że ów mężczyzna jest osobą homoseksualną. Czy jednak aby na pewno? Czy rzeczywiście taka jest przyczyna bólu człowieka, który czuje się jakby należał do „gorszego sortu”?
Kilka dni temu napisał do mnie bardzo wierzący mężczyzna, który podzielił się ze mną swoim bólem. „Czuję się, jakbym był człowiekiem drugiej kategorii” - napisał Pan Zbigniew (imię zmienione). Bardzo poruszyły mnie jego słowa. Można by sądzić, że to poczucie wykluczenia zrodziło się z faktu, że ów mężczyzna jest osobą homoseksualną. Czy jednak aby na pewno? Czy rzeczywiście taka jest przyczyna bólu człowieka, który czuje się jakby należał do „gorszego sortu”?