Jakie nastawienie wywołują w nas pojęcia takie jak wolność, praca czy naród? Zauważenie ich pozwala nam postawić sobie pytania o to, czym się w życiu kierujemy, co jest dla nas ważne, o co się troszczymy, czy czujemy się spełnieni. A odpowiedzi dają wskazówki, co robić ze swoim życiem. I czy nie narzekamy za dużo na pracę, ojczyznę, innych ludzi.
Egoizm nie daje życia, nie dzieli się życiem. Ziarno z przypowieści Jezusa skoncentrowane na zachowaniu siebie nie przekazuje życia, a zarazem samo staje się martwe.
Jezus jest delikatnym, nienarzucającym się nauczycielem. Jego słowo budzi w nas umarłą nadzieję. On jest dyskretny. Zostawia nam wolność, choć porusza pragnienia.
Maria Magdalena płacze przy pustym grobie – dopóki nie usłyszy swojego imienia wypowiedzianego przez Tego, którego kocha. Spotkanie ze Zmartwychwstałym nie zaczyna się od dowodów, lecz od relacji, od miłości, która daje nowe oczy. Czy nasze serce jest gotowe rozpoznać Żyjącego, który woła nas po imieniu?
Świadectwo kobiet. Rola kobiet w tradycji judaistycznej była drugorzędna. Ich świadectwo nie uważano za ważne. Kobiety, jednak, stały się pierwszymi świadkami zmartwychwstania, dużo bardziej niż Dwunastu. Ich rola była fundamentalna w obwieszczeniu orędzia wielkanocnego.
‘Zabrano Pana’. Maria nie mówi o tym, że ‘zabrano ciało’ Pana. Nie zdaje sobie sprawy, że nikt Go nie zabrał, ale że On usunął kamień z naszych grobów, byśmy zaczęli żyć. Maria żyje swoim wyobrażeniem, podobnie, jak często my żyjemy w okowach przyzwyczajeń, skojarzeń i naszych ‘spodziewaliśmy się’.
‘Wrócił do siebie, dziwiąc się...’ Doświadczenie znaków i zrozumienie ich to proces, który się dokonuje w duchu każdego z uczniów. Piotr nie spotkał Jezusa przy grobie. Miejscem spotkania był ‘dom’ – ‘u siebie’, gdzie dzielimy się słowem i chlebem pośród braci.
W Wielką Sobotę Kościół nie sprawuje Mszy św. Trwa przy Grobie Pańskim. Uczniowie pouciekali przestraszeni. Wczuję się w ich przeżycia. Nie szukamy winnych, nikogo nie musimy o nic oskarżać. Wszyscy jesteśmy w podobnej sytuacji. Stoimy z daleka, czekając na miłosierne spojrzenie Jezusa.
Ostatnie słowa Jezusa. To są zawsze szczególne chwile, kiedy uczestniczymy w pożegnaniach. Podobnie i z Jezusem na krzyżu. Wsłucham się w Jego ostatnie słowa, które kieruje do Matki, ucznia, czy do ogółu. One są skierowane także do mnie.
Pierwszy dzień Triduum, czyli Wielki Czwartek, spłyciliśmy do granic bólu, wpatrując się tego dnia wyłącznie w kapłaństwo. Dostrzeganie wagi sakramentu kapłaństwa jest dobre. Ważne jednak by towarzyszyło nam na co dzień – wszak bez katolickich księży nie będziemy mieli dostępu do sakramentów.
Nie każde poczucie winy jest wyrazem szczerego żalu za grzechy. Ewangelie opisują dwa rodzaje żalu: żal Judasza i żal Piotra. Najgłębszym źródłem rozpaczy Judasza jest jego demoniczna pycha. Dostrzega wprawdzie tragiczny błąd, który popełnił, ale nie widzi miłości Jezusa, który powołał go na Apostoła. To pycha sprawia, że człowiek woli zginąć, niż ugiąć się przed Bogiem i prosić o miłosierdzie. Piotr również ciężko zgrzeszył. Trzykrotnie zaparł się Mistrza i potwierdził zaparcie przysięgami. Kiedy jednak pianie koguta uświadomiło mu jego grzech, "wyszedłszy na zewnątrz, gorzko zapłakał" (Łk 22,62).
Nawet po niedoskonale przeżytym poście Wielkanoc się wydarzy. I to naprawdę w dużej mierze od nas zależy, czy będziemy się skupiać na tym, co się nie udało, co nie wyszło, co boli i drażni, czy pozwolimy, by wielkanocny powiew niczym niezasłużonej łaski choćby nas musnął. Chrześcijaństwo to przecież opowieść o sile małych gestów.
Jak często żyjemy w świecie swoich wyobrażeń i domysłów? Nie słuchamy dobrych natchnień. Nie chcemy zwrócić się o radę i pomoc do mądrzejszych. Jezus do końca troszczy się o człowieka. Nie rezygnuje z nikogo, nie potępia, ale wskazuje właściwe rozwiązanie.
Betania to nie tylko miejsce – to przestrzeń wewnętrzna, w której spotykają się nasze najlepsze i najciemniejsze strony. Hojność Marii i wyrachowanie Judasza to nie tylko postaci z Ewangelii, ale dwie siły obecne w każdym z nas. Wielki Poniedziałek stawia pytanie: co dzisiaj kieruje moimi gestami – potrzeba kontroli, lęk przed stratą, a może cicha miłość, która nie musi być uzasadniana?
Być obecnym i czuć. Kontemplacja męki Pańskiej to nie wysiłek intelektualny ani próba zrozumienia. To szkoła uczuć. Potrzeba być obecnym, uważnym i pozwolić, aby te obrazy poruszyły moje wnętrze. Najważniejsze teraz to ‘być’, ‘czuć’ i poddać się ‘Bożemu spektaklowi’, poprzez który On objawia samego siebie.
teologiapolityczna.pl / vaticannews.va
Kiedy Chrystus był przybity do krzyża, umieszczono nad Nim tabliczkę z napisem "Jezus Nazarejczyk, Król Żydowski". Tę pamiątkę po Jego męce można dziś podziwiać w Bazylice Świętego Krzyża z Jerozolimy w Rzymie. "Titulus Crucis" był i wciąż jest przedmiotem wielu sporów dotyczących jego autentyczności. Czy ta niezwykła tabliczka faktycznie jest świadkiem śmierci Zbawiciela?
W słowach „Ja Jestem” zawarta jest prawda, która przekracza historię, czas i ludzkie wyobrażenia. To nie religijna poprawność, lecz żywa relacja z Tym, który był, jest i będzie, prowadzi do prawdziwej wiary. Jak rozpoznać Jego obecność i nie zamknąć się w schematach myślenia, które tłumią życie duchowe?
Mieć światło życia. Jezus obiecuje tym, którzy idą za Nim, że nie będą chodzili w ciemności, ale będą mieli światło życia. To obietnica wynikająca z bliskiej relacji z Panem, ale także zachęta do rozeznawania, bo bliskość Jezusa jest owocem czuwania i wierności.
Dramat człowieka polega na tym, że brnie on w swojej ślepocie, traci rozeznanie spraw Bożych, staje się coraz bardziej zasklepiony w swoich racjach. Jedyną nadzieją jest "czas opamiętania".
Włócznia przeznaczenia, którą rzymski legionista przebił bok Chrystusa, budzi wiele emocji. Ta relikwia była uznawana przez średniowiecznych władców za symbol władzy danej od Boga. Interesował się nią Napoleon Bonaparte i Adolf Hitler. Nie wiadomo jednak, czy ten artefakt rzeczywiście uczestniczył w śmierci Zbawiciela, bo na świecie są jeszcze inne miejsca, które szczycą się posiadaniem świętej włóczni.
{{ article.description }}