Marcin Zieliński / YouTube / mł
- Bóg się nami może naprawdę posługiwać w bardzo prosty sposób i wystarczy bardzo niewiele - mówi Marcin Zieliński. Jak wyjaśnia, Jezus posyła nas nie tylko do czynienia cudów, związanych z charyzmatami, ale także do zwykłych i prostych czynów miłości, do których każdy jest zaproszony, a potrzeba do nich tylko uważności na drugiego człowieka. 
- Bóg się nami może naprawdę posługiwać w bardzo prosty sposób i wystarczy bardzo niewiele - mówi Marcin Zieliński. Jak wyjaśnia, Jezus posyła nas nie tylko do czynienia cudów, związanych z charyzmatami, ale także do zwykłych i prostych czynów miłości, do których każdy jest zaproszony, a potrzeba do nich tylko uważności na drugiego człowieka. 
Dzisiejszy, krótki fragment Ewangelii stawia przed naszymi oczyma dwie przypowieści, dwa punkty widzenia tej samej myśli. Mówią o intencjonalnym i owocnym szukaniu, o ukrytym skarbie i pięknej perle. Wskazują też na determinację i jasną motywację działania, o sprzedaży wszystkiego i kupnie pola i perły. Nie wystarczy bowiem szukać i widzieć. Trzeba podejmować decyzje. Ich początkiem jest pragnienie skarbu, a nagrodą i potwierdzeniem jest radość ze znalezienia go.
Dzisiejszy, krótki fragment Ewangelii stawia przed naszymi oczyma dwie przypowieści, dwa punkty widzenia tej samej myśli. Mówią o intencjonalnym i owocnym szukaniu, o ukrytym skarbie i pięknej perle. Wskazują też na determinację i jasną motywację działania, o sprzedaży wszystkiego i kupnie pola i perły. Nie wystarczy bowiem szukać i widzieć. Trzeba podejmować decyzje. Ich początkiem jest pragnienie skarbu, a nagrodą i potwierdzeniem jest radość ze znalezienia go.
Marta ma pewną cudowną cechę: nie zraża się ani nie obraża. Wierzy. I ma wyjątkowy zestaw talentów. Bo w całej puli możliwych talentów nie wszystkie są spektakularne i robią wrażenie. Niektóre po prostu pozwalają świetnie ogarnąć zwykłe życie. Dają prostą radość. Służą tak, że świat staje się lepszym miejscem, a inni spokojnie mogą spotykać się z Jezusem. 
Marta ma pewną cudowną cechę: nie zraża się ani nie obraża. Wierzy. I ma wyjątkowy zestaw talentów. Bo w całej puli możliwych talentów nie wszystkie są spektakularne i robią wrażenie. Niektóre po prostu pozwalają świetnie ogarnąć zwykłe życie. Dają prostą radość. Służą tak, że świat staje się lepszym miejscem, a inni spokojnie mogą spotykać się z Jezusem. 
głos wielkopolski / jh
Wzruszająca relacja siostry zakonnej i chłopca z niepełnosprawnością z Domu Chłopaków w Broniszewicach trafiła do serc widzów w całej Polsce. Siostra Agnieszka Tymoteusza Gil, dominikanka, oraz Jarek – jej podopieczny, który dziś mówi o niej "mamo" – opowiedzieli o swojej wyjątkowej więzi w programie "Pytanie na Śniadanie".
Wzruszająca relacja siostry zakonnej i chłopca z niepełnosprawnością z Domu Chłopaków w Broniszewicach trafiła do serc widzów w całej Polsce. Siostra Agnieszka Tymoteusza Gil, dominikanka, oraz Jarek – jej podopieczny, który dziś mówi o niej "mamo" – opowiedzieli o swojej wyjątkowej więzi w programie "Pytanie na Śniadanie".
"Niestawianie warunków na początku jest punktem wyjścia. Niejednokrotnie widzę u siebie - ale też u ludzi, z którymi współpracuję - niecierpliwość. Nieraz chcielibyśmy od razu widzieć ewangeliczne owoce. Ale czasami warto poczekać. Gdy Jezus wędrował z uczniami do Emaus, tak naprawdę towarzyszył tym, którzy - wychodząc z Jerozolimy - oddalali się od krzyża i Zmartwychwstałego, a więc również od nadziei. Szli rozczarowani. Ale Jezus i tak cały czas przy nich był. Możemy więc i my towarzyszyć ludziom, których życie się komplikuje, odbiega od ewangelicznych zasad i w pewnym momencie zaproponować im inną drogę" - mówi bp Artur Ważny.
"Niestawianie warunków na początku jest punktem wyjścia. Niejednokrotnie widzę u siebie - ale też u ludzi, z którymi współpracuję - niecierpliwość. Nieraz chcielibyśmy od razu widzieć ewangeliczne owoce. Ale czasami warto poczekać. Gdy Jezus wędrował z uczniami do Emaus, tak naprawdę towarzyszył tym, którzy - wychodząc z Jerozolimy - oddalali się od krzyża i Zmartwychwstałego, a więc również od nadziei. Szli rozczarowani. Ale Jezus i tak cały czas przy nich był. Możemy więc i my towarzyszyć ludziom, których życie się komplikuje, odbiega od ewangelicznych zasad i w pewnym momencie zaproponować im inną drogę" - mówi bp Artur Ważny.
DEON.pl
Jezus wciąż szuka każdego z nas – patrzy z miłością, woła po imieniu i pragnie wejść do naszego życia, tak jak zrobił to z Zacheuszem. To spotkanie nie zaczyna się od wymagań czy nakazów, ale od czułego spojrzenia i bezinteresownej obecności, która potrafi przemienić serce.
Jezus wciąż szuka każdego z nas – patrzy z miłością, woła po imieniu i pragnie wejść do naszego życia, tak jak zrobił to z Zacheuszem. To spotkanie nie zaczyna się od wymagań czy nakazów, ale od czułego spojrzenia i bezinteresownej obecności, która potrafi przemienić serce.
DEON.pl / pk
Kantyk Trzech Młodzieńców to jedna z najbardziej poruszających modlitw w Piśmie Świętym. To niezwykły hymn wdzięczności i uwielbienia, który rozbrzmiał nie w świątyni, lecz w środku ognistego pieca. To nie tylko świadectwo cudownego ocalenia trzech mężczyzn, lecz także wezwanie całego stworzenia do uwielbiania Boga - zarówno podczas liturgii jak również... w czasie urlopu.
Kantyk Trzech Młodzieńców to jedna z najbardziej poruszających modlitw w Piśmie Świętym. To niezwykły hymn wdzięczności i uwielbienia, który rozbrzmiał nie w świątyni, lecz w środku ognistego pieca. To nie tylko świadectwo cudownego ocalenia trzech mężczyzn, lecz także wezwanie całego stworzenia do uwielbiania Boga - zarówno podczas liturgii jak również... w czasie urlopu.
Facebook / mł
"To jedno z tych kazań, których się nie chce mówić. I które pewnie nie powinno być kazaniem". Piękne i mądre słowa ks. Krzysztofa Janiaka, które napisał z okazji pogrzebu Dominika Muszewskiego, 15-letniego harcerza, którego tragiczna śmierć poruszyła całą Polskę.
"To jedno z tych kazań, których się nie chce mówić. I które pewnie nie powinno być kazaniem". Piękne i mądre słowa ks. Krzysztofa Janiaka, które napisał z okazji pogrzebu Dominika Muszewskiego, 15-letniego harcerza, którego tragiczna śmierć poruszyła całą Polskę.
Betania znaczy "dom ubogiego" lub "smutnego". Jezus jest przyjacielem naszych bied i naszych smutków. Właśnie w nich objawia się nam jako Pan życia. Uwalnia nas od tego, co nas gnębi.
Betania znaczy "dom ubogiego" lub "smutnego". Jezus jest przyjacielem naszych bied i naszych smutków. Właśnie w nich objawia się nam jako Pan życia. Uwalnia nas od tego, co nas gnębi.
W sobotę pisałam tekst o zbiórce „na misje” głośnej ostatnio pary, czyli Klaudii Domańskiej i Krzysztofa Dzieńkowskiego, która oburzyła część katolickiej społeczności. Klaudia w dość zaskakujący sposób odniosła się do mojego tekstu, czuję się więc wywołana do tablicy. Ale po kolei.
W sobotę pisałam tekst o zbiórce „na misje” głośnej ostatnio pary, czyli Klaudii Domańskiej i Krzysztofa Dzieńkowskiego, która oburzyła część katolickiej społeczności. Klaudia w dość zaskakujący sposób odniosła się do mojego tekstu, czuję się więc wywołana do tablicy. Ale po kolei.
Bez sloganu / YouTube / mł
Czy osoby w związkach niesakramentalnych mają miejsce w Kościele i jak mogą żyć swoją wiarą? Franciszkanie z kanału „Bez sloganu” – o. Leonard Bielecki i o. Franciszek Chodkowski – wyjaśniają, jakie kroki warto podjąć, by uporządkować swoje życie duchowe i dlaczego Kościół wciąż pozostaje ich domem.
Czy osoby w związkach niesakramentalnych mają miejsce w Kościele i jak mogą żyć swoją wiarą? Franciszkanie z kanału „Bez sloganu” – o. Leonard Bielecki i o. Franciszek Chodkowski – wyjaśniają, jakie kroki warto podjąć, by uporządkować swoje życie duchowe i dlaczego Kościół wciąż pozostaje ich domem.
DEON.pl
Nie znajdziesz ich w podręcznikach teologii duchowości, ale każdy z tych typów jest prawdziwy. Ten podział powstał z połączenia duchowego doświadczenia, teologicznej wiedzy i odrobiny humoru. Sprawdź, który styl przeżywania wiary jest ci najbliższy – i co to mówi o twojej relacji z Bogiem.
Nie znajdziesz ich w podręcznikach teologii duchowości, ale każdy z tych typów jest prawdziwy. Ten podział powstał z połączenia duchowego doświadczenia, teologicznej wiedzy i odrobiny humoru. Sprawdź, który styl przeżywania wiary jest ci najbliższy – i co to mówi o twojej relacji z Bogiem.
Modlitwy wracają, gdy są z miłości. Z tej miłości modlił się Abraham. Z tej miłości modlił się Jezus, także ucząc swoich apostołów (i nas) modlitwy Ojcze nasz. Niech nauczy nas modlić się z miłości, która nie boi się być wolna, odważna, uporczywa, nawet posuwająca się do robienia wyrzutów, do natręctwa, do nalegania, "suszenia głowy".
Modlitwy wracają, gdy są z miłości. Z tej miłości modlił się Abraham. Z tej miłości modlił się Jezus, także ucząc swoich apostołów (i nas) modlitwy Ojcze nasz. Niech nauczy nas modlić się z miłości, która nie boi się być wolna, odważna, uporczywa, nawet posuwająca się do robienia wyrzutów, do natręctwa, do nalegania, "suszenia głowy".
Artur Hanula / Family News Service
Jak to możliwe, że św. Szarbel pojawił się na zdjęciu aż pół wieku po swojej śmierci? Czym jest tajemniczy olej św. Szarbela i skąd się bierze? Gdzie znajduje się "polski Liban"? 28 lipca Kościół wspomina św. Szarbela Makhloufa (1828-1898) - mnicha i pustelnika z Annai w Libanie, jednego z najbardziej czczonych świętych naszych czasów, choć jego historia wciąż kryje wiele nieoczywistych wątków.
Jak to możliwe, że św. Szarbel pojawił się na zdjęciu aż pół wieku po swojej śmierci? Czym jest tajemniczy olej św. Szarbela i skąd się bierze? Gdzie znajduje się "polski Liban"? 28 lipca Kościół wspomina św. Szarbela Makhloufa (1828-1898) - mnicha i pustelnika z Annai w Libanie, jednego z najbardziej czczonych świętych naszych czasów, choć jego historia wciąż kryje wiele nieoczywistych wątków.
DEON.pl
Znak krzyża to najczęstszy gest modlitewny katolików, ale podczas mszy świętej nie wykonujemy go tak często, jak się wydaje. Kiedy naprawdę należy się przeżegnać, a kiedy robimy to tylko z przyzwyczajenia? Ile razy – i w jakich momentach – liturgia rzeczywiście przewiduje ten gest.
Znak krzyża to najczęstszy gest modlitewny katolików, ale podczas mszy świętej nie wykonujemy go tak często, jak się wydaje. Kiedy naprawdę należy się przeżegnać, a kiedy robimy to tylko z przyzwyczajenia? Ile razy – i w jakich momentach – liturgia rzeczywiście przewiduje ten gest.
Trudne czasy, stres i rozczarowania sprawiają, że coraz trudniej o spokój serca i prawdziwe szczęście. Tymczasem wielu ludzi odkryło prosty sposób, który zajmuje tylko 15 minut dziennie i daje zaskakująco dobre efekty – więcej pokoju, nadziei i poczucie, że nie jesteś sam. Wystarczy spróbować, a rezultat może cię naprawdę zaskoczyć.
Trudne czasy, stres i rozczarowania sprawiają, że coraz trudniej o spokój serca i prawdziwe szczęście. Tymczasem wielu ludzi odkryło prosty sposób, który zajmuje tylko 15 minut dziennie i daje zaskakująco dobre efekty – więcej pokoju, nadziei i poczucie, że nie jesteś sam. Wystarczy spróbować, a rezultat może cię naprawdę zaskoczyć.
Zwykle oczekujemy spektakularnych wydarzeń, działań, efektów wysiłków duszpasterskich. Ziarno gorczycy i zaczyn nie odpowiadają na te nasze ludzkie wyobrażenia. Oczekujemy tryumfalizmu i pokazu siły, a "tajnikiem Królestwa" jest krzyż i pusty grób.
Zwykle oczekujemy spektakularnych wydarzeń, działań, efektów wysiłków duszpasterskich. Ziarno gorczycy i zaczyn nie odpowiadają na te nasze ludzkie wyobrażenia. Oczekujemy tryumfalizmu i pokazu siły, a "tajnikiem Królestwa" jest krzyż i pusty grób.
Przez słowo Boże jesteśmy dziś poprowadzeni w sam środek rozmowy człowieka ze Stwórcą. Widzimy Abrahama, który wyznaje: „jestem pyłem i prochem” (Rdz 18,27), a jednak śmie rozmawiać z Panem wszechświata. Prosi o ocalenie miasta ze względu na pięćdziesięciu, potem czterdziestu pięciu, czterdziestu, trzydziestu, dwudziestu, wreszcie dziesięciu sprawiedliwych i słyszy: „Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu” (Rdz 18,32). Abraham nie tyle negocjuje, ile bada głębokość Serca Boga i odkrywa, że ta głębokość nie ma dna. Gdyby zapytał o jednego sprawiedliwego, odpowiedź prawdopodobnie brzmiałaby tak samo. Najważniejsze jednak jest to, co dzieje się we wnętrzu Abrahama: z każdym kolejnym pytaniem uczy się odwagi stawania twarzą w twarz z Miłością.
Przez słowo Boże jesteśmy dziś poprowadzeni w sam środek rozmowy człowieka ze Stwórcą. Widzimy Abrahama, który wyznaje: „jestem pyłem i prochem” (Rdz 18,27), a jednak śmie rozmawiać z Panem wszechświata. Prosi o ocalenie miasta ze względu na pięćdziesięciu, potem czterdziestu pięciu, czterdziestu, trzydziestu, dwudziestu, wreszcie dziesięciu sprawiedliwych i słyszy: „Nie zniszczę przez wzgląd na tych dziesięciu” (Rdz 18,32). Abraham nie tyle negocjuje, ile bada głębokość Serca Boga i odkrywa, że ta głębokość nie ma dna. Gdyby zapytał o jednego sprawiedliwego, odpowiedź prawdopodobnie brzmiałaby tak samo. Najważniejsze jednak jest to, co dzieje się we wnętrzu Abrahama: z każdym kolejnym pytaniem uczy się odwagi stawania twarzą w twarz z Miłością.
DEON.pl / mł
Lato to dla wielu osób czas zachwytu przyrodą. Nie trzeba wyjeżdżać daleko, by oglądać cuda świata, bo takim cudem mogą okazać się róże, które rankiem rozkwitły pod domem, stado warchlaczków przebiegających przez drogę albo wschód słońca, który zatrzymuje nas w miejscu na długą chwilę. A od tego zachwytu do modlitwy tylko krok! 
Lato to dla wielu osób czas zachwytu przyrodą. Nie trzeba wyjeżdżać daleko, by oglądać cuda świata, bo takim cudem mogą okazać się róże, które rankiem rozkwitły pod domem, stado warchlaczków przebiegających przez drogę albo wschód słońca, który zatrzymuje nas w miejscu na długą chwilę. A od tego zachwytu do modlitwy tylko krok! 
Teobańkologia / YouTube / mł
Wrogom duszy chodzi o to, żeby człowiek przestał podejmować decyzje, nie ufał w swój osąd, nie wierzył, że cokolwiek się zmieni. Wróg dąży do tego, żeby umysł człowieka był osłabiony, zamglony, żeby stracił nadzieję na to, że jakiś ruch cokolwiek zmieni, żeby nie widział sensu w walce. Taka sytuacja może dotyczyć także nas - mówi ks. Teodor Sawielewicz.
Wrogom duszy chodzi o to, żeby człowiek przestał podejmować decyzje, nie ufał w swój osąd, nie wierzył, że cokolwiek się zmieni. Wróg dąży do tego, żeby umysł człowieka był osłabiony, zamglony, żeby stracił nadzieję na to, że jakiś ruch cokolwiek zmieni, żeby nie widział sensu w walce. Taka sytuacja może dotyczyć także nas - mówi ks. Teodor Sawielewicz.