Byłem w diecezji odpowiedzialny za zespół, który przygotowywał zasady prewencji w tym zakresie. W wielu przypadkach iluś ludzi wiedziało, że dzieją się niedobre rzeczy, i nikt nic nie zrobił. Nawet w obliczu takiego zła możemy nie reagować!
Spotykam różne osoby słuchające mocnych i poruszających świadectw w Kościele. Jednak w ich przypadku nie nastąpiło nawrócenie. Mówiły one bowiem: „A ja tak nie mam”. Ludzie oczekiwali, że pojawi się jakieś przeżycie, doznanie, coś, co ich poruszy, tym bardziej kiedy słyszeli z ust świadka, że „Bóg przychodzi teraz, aby was dotknąć, poruszyć serca”.
Wiosną 2019 roku CBOS opublikował badania dotyczące młodzieży z ostatniej klasy szkoły średniej, między innymi roli internetu w życiu młodych ludzi. Jedno z pytań brzmiało: czy zgadzają się, że ich życie bez internetu byłoby uboższe, smutne, gorsze? Prawie osiemdziesiąt procent odpowiedziało „tak” albo „zdecydowanie tak”. Nie potrafią sobie wyobrazić życia bez internetu.
Jezus mówi o Królestwie przychodzącym z mocą, ale nie chodzi o to, że Jego słudzy mają się o nie bić. Bóg nie przynosi Królestwa w prze-mocy, tylko w nie-mocy. Bo co robi Jezus? Ostatecznie daje się zabić.
Warto zastanawiać się, w jaki sposób New Age (czy też inne duchowości) „przemawiają do duchowego głodu współczesnego człowieka”. Jak przemawiają? Czym uwodzą? Czy oferują coś, czego nie ma w Kościele? I jeszcze jedno istotne pytanie: w jaki sposób owe idee wpływają na wiarę członków Kościoła?
Są czasy, kiedy ta czy inna prawda wiary wydaje nam się trudna do przyjęcia, gdyż szczególnie kontrastuje z naszym aktualnym doświadczeniem dziejowym czy mentalnością owych czasów. Dzisiaj jest to dla wielu ludzi wiara w życie po śmierci.
W momencie granicznym wystrzeli to z człowieka spontanicznie jak płomień, jak wdech tego, który się topi czy dusi; bez słów i wielkich refleksji, jako momentalny czysty akt ducha, w którym człowiek jest absolutnie cały.
Jeżeli chcielibyśmy przemilczać słabości i konflikty w Kościele, przeciwstawialibyśmy się wyraźnym słowom Jana Pawła II, że Kościół ma być „domem ze szkła”, że mamy być transparentni i niczego nie tuszować.
facebook.com / kk
"Umiejętność odróżniania (...) tego, co jest patologią, a co jest prawdziwą religijnością, (...) jest kluczowa dla budowania dojrzałej wiary. Co się dzieje, gdy jest inaczej, gdy tego rozróżnienia podjąć nie umiemy, pokazują choćby skandale seksualne z udziałem kluczowych postaci życia duchowego XX wieku" - pisze Tomasz Terlikowski.
Znana dziennikarka, żona, córka, kobieta, katoliczka... Nie boi się mówić o tym, ile dla niej znaczy wiara. Bohaterów swoich książek i reportaży pyta zawsze o rzeczy najważniejsze. W najbliższy czwartek sama na nie odpowie. Czy czuje się bardziej „Kobietą w wielkim mieście” czy raczej marzycielką z prowincji?
Patrząc na to, co się dzieje dzisiaj w pewnych kręgach katolików w Polsce, ktoś może zapytać, skąd bierze się fenomen popularności egzorcystów albo swoista „moda na Szatana” i wiara w zagrożenia. Z pewnością potrzeba dziś w Kościele mówienia o grzechu, diable, piekle oraz zagrożeniach dla wiary. Z drugiej jednak strony, przeakcentowanie roli Szatana i owych duchowych zagrożeń może wykrzywić naszą wiarę (zmutować ją).
Kiedy miłość polepsza samą siebie? Czy wtedy, gdy potrafi ponieść coraz więcej ofiar dla siebie? Wytrzymać większy krzyż?
W pierwszym etapie choroby Tischner nie może przełykać, przyjmuje tylko przez rurkę Krew Pańską. Gdy po drugiej operacji traci głos – nie rezygnuje z mszy.
"Wielokrotnie (...) przekonywałem się, że dotykając tych ostatnich, dotyka się Chrystusa, i że są momenty, kiedy Go w nich odkrywamy. Nie tylko wtedy gdy jest to oczywiste, ale także wówczas kiedy się to wydaje zupełnie niemożliwe. Bo ci, którzy patrzyli na ukrzyżowanego Jezusa, też nie widzieli w Nim Syna Bożego" - mówi malarz ikon.
“Czy żyjemy, czy umieramy, należymy do Boga. Dzięki temu odkryciu możemy mieć udział w Boskiej godności cierpienia. Niemniej nie cierpienie jest tutaj ważne. Nie ono dźwiga. Wręcz przeciwnie” - pisał ks. Józef Tischner w jednym ze swoich ostatnich tekstów.
- Nie chodzi zatem o to, żeby być przeciwko księżom (anty-), tylko żeby być aklerykalnym: nie jestem przeciwko, ale uważam, że Kościół to nie tylko księża - mówi ksiądz-psycholog, Jacek Prusak SJ.
Pamiętam, gdy pierwszy raz zwierzyłem się komuś z moich zmagań o czystość, szczególnie w kontekście skłonności homoseksualnych. Miałem dwadzieścia osiem lat, gdy w końcu powiedziałem to mojemu terapeucie.
Jak zaplanować post, dzięki któremu nasz organizm będzie zdrowszy? Poznaj przykładowy jadłospis!
Jesteście już zbyt daleko od siebie. Nie pomogła terapia, wsparcie bliskich osób ani towarzyszenie duchowe. Co wtedy?
- Myśl o terapii wywołuje tyle lęku, bo przypomina znane wejście do tunelu, bez widoku wyjścia z niego. Nie widzisz światła, ale boisz się ciemności, więc pozostaje wewnętrzny paraliż - mówi ksiądz-psycholog, Jacek Prusak SJ.
{{ article.description }}