Jezus - ucząc nas modlitwy - zachęca, byśmy nie byli "gadatliwi". Na modlitwie nie jest potrzebna próżna gadanina ani banały. Próba wywierania nacisku na Boga i "magiczne" formuły to nadużycia i wypaczenia kultu.
„Ojciec... w ukryciu... odda tobie”. Uczeń Chrystusa jest dyskretny, nie działa dla zdobycia rozgłosu. Wierzy, że tylko Bóg może docenić wartość każdego gestu. On przenika wszystko. Widzi to, co dla innych ukryte. Zna zamiary serca i nagradza [oddaje] z hojnością.
Chrześcijanin nie jest filantropem, idealistą czy pacyfistą. Doświadcza miłości Boga i przekazuje ją innym. Dobre uczynki nie są interesowne. Nie spodziewa się odpłaty. Jego ‘korzyść’ wynika z faktu okazania się, że jest ‘synem’, ‘bratem’ we wspólnocie.
Nie stawiać oporu złemu. Chrześcijanin nie jest naiwnym lekkoduchem ani cierpiętnikiem. Ważne jest jednak, jak reagujemy, jak odpowiadamy na zło czy krzywdę. Jesteśmy wzywani, by przerywać łańcuch przemocy. To jest możliwe tylko, kiedy motywem jest naśladowanie Chrystusa.
Wyrastać ponad spodziewaną miarę. Wrzucając wielki pień w ziemię, on zgnije. Małe ziarenko wyrośnie na wielkie drzewo. Jezus nie szuka sukcesu, ale nie rezygnuje z wymagań wobec człowieka. Chce naszej autentyczności i gotowości do obumarcia dla królestwa.
„Tak, tak; nie, nie”. Słowa mają swoje znaczenie i wagę. Dlatego prostolinijność i prawdomówność świadczą o wielkiej cnocie. Chronią nas też przed wpadnięciem w sidła ‘złego’. Szatan jest nazywany ojcem kłamstwa, dlatego prostota i jasność są tarczą obronną przed nim.
„Być powodem do grzechu”. Polecenia o oku i ręce należy traktować symbolicznie, jako potrzebę podejmowania jednoznacznych i radykalnych decyzji. ‘Powód do grzechu’ to nie zgorszenie, zły przykład, ale zastawianie pułapki, doprowadzającej do upadku.
O ileż łatwiej jest złożyć dar przed ołtarzem, podjąć jakąś, nawet surową pokutę, niż wyciągnąć rękę do zgody, przeprosić za zło, "pojednać się z bratem", przebaczyć.
Dla Jezusa Prawo jest niepodważalne i ma proroczą i służebną funkcję wobec królestwa niebieskiego. Nie ma sprzeczności między Prawem a królestwem Bożym.
Uczeń Chrystusa jest człowiekiem misji i głoszenia orędzia pokoju i miłości według najlepszego rozeznania. Stara się przestawać z ludźmi ‘godnymi’. To nie segregacja czy elitaryzm. To zachęta do przynoszenia obfitego i trwałego owocu dobra i wierności.
Błogosławieństwa w Biblii są wyrazem wdzięczności za otrzymany dar, albo zapowiedzią czegoś dobrego, co ma nastąpić. Jezus nazywa błogosławionymi tych, których świat, zarówno wtedy, jak i dzisiaj uważa za nieszczęśników. W tym widzimy, jak różne od ludzkich są kryteria oceny, jakie ma Bóg.
Dzisiejszą liturgię słowa otwiera fragment Księgi Rodzaju, w którym opisana jest sytuacja ludzi po pierwszym grzechu. Widzimy, co dzieje się z człowiekiem, który odłącza się od Boga: chowa się, wstydzi się, próbuje znaleźć dla usprawiedliwienie dla swoich czynów i decyzji, zwalając winę na kogoś innego i próbując tym samym zmniejszyć swoją odpowiedzialność. Widzimy też, jak zachowuje się Bóg: odzywa się do człowieka, nawiązuje z nim kontakt, wchodzi w dialog. Grzech dużo zmienia, ma swoje opłakane konsekwencje, ale jednego nie zmieni nigdy – miłości Stwórcy do stworzenia.
„Posłali po Niego, aby Go przywołać”. Jezus posyła uczniów, aby dali świadectwo o Nim wobec świata. Krewni ‘posyłają’, aby przywołać Jezusa do siebie. To jest antyposłanie. Jak często chcemy ‘nawrócić’ Pana i dostosować Go do siebie, do własnych wyobrażeń? A nie nawrócić się i dostosować do Jego wołania.
‘Wrzucać’ to, co zbywa. Jak ktoś wszystko sobie zapewnia, Bogu daje to, co mu zbywa. Bóg nie jest wtedy Panem. Zostaje sprowadzony do roli idola, którym można manipulować. Ubóstwo jest sprawdzianem naszych intencji.
Najważniejszym "przykazaniem" jest "słuchanie Boga", osobowa relacja z Nim. Bez miłości Boga spełnianie Jego woli nie jest możliwe. Staje się niewolnictwem albo pustym legalizmem.
Saduceusze są podobni do wielu nawet współczesnych wierzących, którzy uznają Boga, ale nie przyjmują Jego obietnic. Tracą perspektywę, cel, dla którego człowiek został stworzony. Mają przez to fałszywe wyobrażenie Stwórcy, bo ‘On jest Bogiem żywych a nie umarłych’.
Jezus zna nas do głębi, całą prawdę naszego serca i duszy, znacznie lepiej niż my samych siebie. Zna naszą hipokryzję, udawanie, staranie i "robienie wrażenia" na innych. Zna też i rozumie naszą niewiedzę i błędne wyobrażenia. I ciągle ma do nas cierpliwość.
Bóg jest wierny i zawsze taki będzie, nawet w obliczu niewierności człowieka. Co więcej, wzrastającej dobroci Jezusa odpowiada wzrost złości człowieka. Ale on nie jest w stanie ‘unicestwić’ zamiaru Boga
„To szabat został ustanowiony dla człowieka, a nie człowiek dla szabatu” (Mk 2,27). Słowa Jezusa z dzisiejszej Ewangelii zdają się być oczywiste. Trochę już się z nimi osłuchaliśmy. Powiemy więc, że zgadzamy się z Jezusem, że właśnie takie trzeba mieć podejście. Życie pokazuje jednak, jak bardzo jesteśmy daleko od życia według nich. To tylko jedno zdanie, ale jak wielkie stawia przed nami wyzwanie! Nie chodzi w nim bowiem tylko o to, żeby zadbać o wypoczynek. Znaczenie jest o wiele głębsze.
„Lecz oni milczeli”. Stosunek do prawa nie jest łatwym tematem dla wielu wspólnot religijnych. Liczne konflikty i podziały na przestrzeni dziejów, są właśnie jego efektem. Czasami ‘prawo’ zdaje się być ważniejsze od człowieka, także dzisiaj. I z ‘zatwardziałym sercem’, zaciśniętymi wargami, stajemy naprzeciwko siebie w złowrogim milczeniu.
{{ article.description }}