Logo źródła: WAM Dorota Szczerba
"Ekstazy nie mają charakteru patologicznego ani nie są oszustwem. Aktualna wiedza naukowa nie jest w stanie określić tego zjawiska. Być może należałoby je określić jako stan intensywnej modlitwy z zupełnym odseparowaniem od świata zewnętrznego, stan kontemplacji oraz zdrowej i rozsądnej komunikacji z określoną osobą, którą tylko oni są w stanie zobaczyć, usłyszeć i dotknąć". Przeczytaj fragment książki Doroty Szczerby "Sekret Medjugorie".
"Ekstazy nie mają charakteru patologicznego ani nie są oszustwem. Aktualna wiedza naukowa nie jest w stanie określić tego zjawiska. Być może należałoby je określić jako stan intensywnej modlitwy z zupełnym odseparowaniem od świata zewnętrznego, stan kontemplacji oraz zdrowej i rozsądnej komunikacji z określoną osobą, którą tylko oni są w stanie zobaczyć, usłyszeć i dotknąć". Przeczytaj fragment książki Doroty Szczerby "Sekret Medjugorie".
Jakość wiary człowieka to nie zachwyt i zafascynowanie słowami i czynami Jezusa, ale wierność Jego słowu i skoncentrowanie na misji, jaką On nam powierza. Nie żyjemy w duchowej próżni. W naszym życiu i naśladowaniu Pana obecne są różne motywacje, ale i rozproszenia, i pokusy. Musimy być tego świadomi.
Jakość wiary człowieka to nie zachwyt i zafascynowanie słowami i czynami Jezusa, ale wierność Jego słowu i skoncentrowanie na misji, jaką On nam powierza. Nie żyjemy w duchowej próżni. W naszym życiu i naśladowaniu Pana obecne są różne motywacje, ale i rozproszenia, i pokusy. Musimy być tego świadomi.
Zdarza się, sam się na tym przyłapuję, że czytając Ewangelię i wyobrażając sobie to, co ona opisuje, próbuję gdzieś bezpiecznie ukryć się w towarzyszącym Jezusowi tłumie – być blisko, ale jednak… nie za blisko, a Jego słowa bardziej odnosić do innych niż do siebie. Dziś Mistrz z Nazaretu nie daje nam takiego komfortu. Najpierw pyta ogólnie: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” (Mt 16,13), lecz już chwilę później wbija wzrok w uczniów i dopytuje: „A wy za kogo Mnie uważacie?” (Mt 16,15). To spojrzenie trwa przez wieki, przedziera się przez historię kolejnych pokoleń chrześcijan i zatrzymuje się na mnie i na tobie, właśnie teraz, właśnie dziś.
Zdarza się, sam się na tym przyłapuję, że czytając Ewangelię i wyobrażając sobie to, co ona opisuje, próbuję gdzieś bezpiecznie ukryć się w towarzyszącym Jezusowi tłumie – być blisko, ale jednak… nie za blisko, a Jego słowa bardziej odnosić do innych niż do siebie. Dziś Mistrz z Nazaretu nie daje nam takiego komfortu. Najpierw pyta ogólnie: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” (Mt 16,13), lecz już chwilę później wbija wzrok w uczniów i dopytuje: „A wy za kogo Mnie uważacie?” (Mt 16,15). To spojrzenie trwa przez wieki, przedziera się przez historię kolejnych pokoleń chrześcijan i zatrzymuje się na mnie i na tobie, właśnie teraz, właśnie dziś.
Wiara to nie kompendium wiedzy na temat Boga, ale egzystencjalna odpowiedź na pytania, jakie On nam stawia. Jezus przez prymat Piotrowy tworzy także nową strukturę wspólnoty, gdzie On jest punktem odniesienia, ale każdy ma swoje miejsce i rolę do spełnienia.
Wiara to nie kompendium wiedzy na temat Boga, ale egzystencjalna odpowiedź na pytania, jakie On nam stawia. Jezus przez prymat Piotrowy tworzy także nową strukturę wspólnoty, gdzie On jest punktem odniesienia, ale każdy ma swoje miejsce i rolę do spełnienia.
‘On bierze na siebie nasze słabości’. Pierwsze cuda Jezusa według Mateusza to uzdrowienie trędowatego (nieczysty), poganina i kobiety. Ubodzy, odrzucani społecznie są uprzywilejowanymi beneficjentami nie tylko nauczania Pana, ale także Jego znaków. On rzeczywiście bierze na siebie nasze choroby i to z własnej inicjatywy, jak w domu Piotra, zanim Go o to poprosimy.
‘On bierze na siebie nasze słabości’. Pierwsze cuda Jezusa według Mateusza to uzdrowienie trędowatego (nieczysty), poganina i kobiety. Ubodzy, odrzucani społecznie są uprzywilejowanymi beneficjentami nie tylko nauczania Pana, ale także Jego znaków. On rzeczywiście bierze na siebie nasze choroby i to z własnej inicjatywy, jak w domu Piotra, zanim Go o to poprosimy.
Dzisiejsza uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa zmotywowała mnie, by w końcu to napisać: nabożeństwo dziewięciu pierwszych piątków miesiąca nie jest pustym rytuałem. Przekonałem się o tym w lipcu 2024 roku, kiedy leżałem na intensywnej terapii z zatorem w prawym płucu. Dobrze pamiętam oswajanie się z myślą, że śmierć jest czymś realnym - i jak bardzo wtedy pragnąłem się wyspowiadać.
Dzisiejsza uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa zmotywowała mnie, by w końcu to napisać: nabożeństwo dziewięciu pierwszych piątków miesiąca nie jest pustym rytuałem. Przekonałem się o tym w lipcu 2024 roku, kiedy leżałem na intensywnej terapii z zatorem w prawym płucu. Dobrze pamiętam oswajanie się z myślą, że śmierć jest czymś realnym - i jak bardzo wtedy pragnąłem się wyspowiadać.
Także te dziewięćdziesiąt dziewięć owiec musi zostać odnalezionych przez Boga, bo szukając własnej sprawiedliwości nie będą mieli nic wspólnego z Chrystusem. Nawrócenie to uznanie swojego zagubienia i przyjęcie Tego, który nas odnajduje.
Także te dziewięćdziesiąt dziewięć owiec musi zostać odnalezionych przez Boga, bo szukając własnej sprawiedliwości nie będą mieli nic wspólnego z Chrystusem. Nawrócenie to uznanie swojego zagubienia i przyjęcie Tego, który nas odnajduje.
redemptor.by / pk
Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa wywodzi się z objawień, jakie w 1675 roku otrzymała św. Małgorzata Maria Alacoque. Jezus poprosił wtedy o ustanowienie święta ku czci Jego Serca oraz przekazał 12 obietnic dla czcicieli. W tym dniu warto zawierzyć siebie i swoich bliskich Sercu Jezusa i Maryi, odmawiając specjalną modlitwę poświęcenia.
Uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa wywodzi się z objawień, jakie w 1675 roku otrzymała św. Małgorzata Maria Alacoque. Jezus poprosił wtedy o ustanowienie święta ku czci Jego Serca oraz przekazał 12 obietnic dla czcicieli. W tym dniu warto zawierzyć siebie i swoich bliskich Sercu Jezusa i Maryi, odmawiając specjalną modlitwę poświęcenia.
Logo źródła: Życie Duchowe Stanisław Groń SJ
Ktoś, kto znajdzie się w okolicy bazyliki Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie przy ul. Kopernika, widzi majesta­tyczną świątynię z wysoką wieżą zakończoną promienistym miedzianym sercem z krzyżem na jego szczycie. Wewnątrz świątyni, w prezbiterium, uwagę przykuwa fryz mozaikowy z wizerunkiem Jezusa z odsłoniętym sercem, który gestem otwartych rąk zaprasza wszystkich do siebie. Zbawiciel ukazany został w otoczeniu adorujących Go polskich świętych i przed­stawicieli narodu. Krańce fryzu zamykają mozaiki z kadzielni­cami, z których unosi się do tronu Bożej chwały biały, wonny dym - symbol modlitwy Kościoła.
Ktoś, kto znajdzie się w okolicy bazyliki Najświętszego Serca Pana Jezusa w Krakowie przy ul. Kopernika, widzi majesta­tyczną świątynię z wysoką wieżą zakończoną promienistym miedzianym sercem z krzyżem na jego szczycie. Wewnątrz świątyni, w prezbiterium, uwagę przykuwa fryz mozaikowy z wizerunkiem Jezusa z odsłoniętym sercem, który gestem otwartych rąk zaprasza wszystkich do siebie. Zbawiciel ukazany został w otoczeniu adorujących Go polskich świętych i przed­stawicieli narodu. Krańce fryzu zamykają mozaiki z kadzielni­cami, z których unosi się do tronu Bożej chwały biały, wonny dym - symbol modlitwy Kościoła.
Logo źródła: WAM Dorota Szczerba
Jan Paweł II nigdy nie odwiedził Medjugorie, choć bardzo tego pragnął. Wielokrotnie wyrażał swoje poparcie dla tego miejsca - prywatnie, w rozmowach z biskupami, przyjaciółmi, a nawet w listach. Papież widział w Medjugorie kontynuację Fatimy i "duchowe centrum świata". Dlaczego więc nigdy oficjalnie nie zabrał głosu? Jak wyglądały jego spotkania z widzącymi? I dlaczego Matka Boża z Medjugorie tak często mówiła właśnie o nim?
Jan Paweł II nigdy nie odwiedził Medjugorie, choć bardzo tego pragnął. Wielokrotnie wyrażał swoje poparcie dla tego miejsca - prywatnie, w rozmowach z biskupami, przyjaciółmi, a nawet w listach. Papież widział w Medjugorie kontynuację Fatimy i "duchowe centrum świata". Dlaczego więc nigdy oficjalnie nie zabrał głosu? Jak wyglądały jego spotkania z widzącymi? I dlaczego Matka Boża z Medjugorie tak często mówiła właśnie o nim?
Wołanie do Pana, wzywanie Go nie jest niczym złym, ale samo nie wystarczy. Dlatego o prawdziwej wierze i bliskości z Panem świadczą przede wszystkim czyny, a nie same deklaracje i słowa.
Wołanie do Pana, wzywanie Go nie jest niczym złym, ale samo nie wystarczy. Dlatego o prawdziwej wierze i bliskości z Panem świadczą przede wszystkim czyny, a nie same deklaracje i słowa.
aciprensa.com / tk
Św. Teresa z Lisieux, patronka misji i doktor Kościoła, pisała też niezwykłe wiersze. Z okazji przypadającej 27 czerwca uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa publikujemy jej nieznaną poezję "W Najświętszym Sercu Jezusa".
Św. Teresa z Lisieux, patronka misji i doktor Kościoła, pisała też niezwykłe wiersze. Z okazji przypadającej 27 czerwca uroczystości Najświętszego Serca Pana Jezusa publikujemy jej nieznaną poezję "W Najświętszym Sercu Jezusa".
„Poznacie ich po ich owocach”. To powiedzenie pochodzi z mądrości ludowej. Mamy je w wersji pozytywnej: dobro wydaje dobro; i negatywnej: dobro nie może wydać zła. Poznanie jest zatem kryterium rozeznania. „Człowiek i jego czyny to nierozerwalna całość”.
„Poznacie ich po ich owocach”. To powiedzenie pochodzi z mądrości ludowej. Mamy je w wersji pozytywnej: dobro wydaje dobro; i negatywnej: dobro nie może wydać zła. Poznanie jest zatem kryterium rozeznania. „Człowiek i jego czyny to nierozerwalna całość”.
capuchinswest / Instagram / pk
Rozeznawanie powołania to proces, który często wiąże się z wątpliwościami i błędnymi przekonaniami. Poznaj pięć najczęstszych pomyłek, które mogą utrudnić usłyszenie Bożego głosu. Dowiedz się, jak ich unikać, by z odwagą i zaufaniem iść za Bożym wezwaniem. Wskazówki przygotowali i opublikowali na swoim Instagramie bracia kapucyni z USA.
Rozeznawanie powołania to proces, który często wiąże się z wątpliwościami i błędnymi przekonaniami. Poznaj pięć najczęstszych pomyłek, które mogą utrudnić usłyszenie Bożego głosu. Dowiedz się, jak ich unikać, by z odwagą i zaufaniem iść za Bożym wezwaniem. Wskazówki przygotowali i opublikowali na swoim Instagramie bracia kapucyni z USA.
Wokół imienia budujemy poczucie własnej tożsamości, własnej wartości. Na tym bazują także nasze relacje z innymi. Każdy musi odkryć, jakie jest jego imię, gdzie są jego korzenie, kto i co jest jego punktem odniesienia. Poproś dziś o łaskę poznania swojego prawdziwego imienia przed Bogiem
Wokół imienia budujemy poczucie własnej tożsamości, własnej wartości. Na tym bazują także nasze relacje z innymi. Każdy musi odkryć, jakie jest jego imię, gdzie są jego korzenie, kto i co jest jego punktem odniesienia. Poproś dziś o łaskę poznania swojego prawdziwego imienia przed Bogiem
KAI / jh
Ból, łzy i rozpacz ofiar nadużyć zmieniają spojrzenie nawet najbardziej doświadczonych duchownych. Biskup Luis Manuel Alí Herrera z Papieskiej Komisji ds. Ochrony Małoletnich wprost mówi: „Proces naprawy musi zaczynać się od wsłuchania się w głos tych, którzy cierpieli”. W wywiadzie dla EWTN wskazuje, że tylko głęboka empatia, formacja przyszłych księży i realne wsparcie ofiar mogą prowadzić Kościół do prawdziwej odnowy.
Ból, łzy i rozpacz ofiar nadużyć zmieniają spojrzenie nawet najbardziej doświadczonych duchownych. Biskup Luis Manuel Alí Herrera z Papieskiej Komisji ds. Ochrony Małoletnich wprost mówi: „Proces naprawy musi zaczynać się od wsłuchania się w głos tych, którzy cierpieli”. W wywiadzie dla EWTN wskazuje, że tylko głęboka empatia, formacja przyszłych księży i realne wsparcie ofiar mogą prowadzić Kościół do prawdziwej odnowy.
Jeśli nie wiesz, czy to, co masz robić, jest dobre czy złe, to tego nie rób. Jeśli jesteś myśliwym i nie wiesz, czy to, co się rusza w krzakach, to jest dzik czy człowiek, to nie strzelaj. Jeżeli strzelisz i zabijesz człowieka, to nie mów, że nie wiedziałeś, że to jest człowiek, i myślałeś, że to jest dzik. Nie miałeś do końca pewności. Jak nie wiesz, to nie działaj. W wątpliwości sumienia się nie działa. Jeśli mam jakąś wątpliwość w sumieniu, to muszę zrobić wszystko, żeby ją rozstrzygnąć, zanim zacznę działać - pisze kard. Grzegorz Ryś w książce "Odpowiedzią jest zawsze miłość", której fragment publikujemy.
Jeśli nie wiesz, czy to, co masz robić, jest dobre czy złe, to tego nie rób. Jeśli jesteś myśliwym i nie wiesz, czy to, co się rusza w krzakach, to jest dzik czy człowiek, to nie strzelaj. Jeżeli strzelisz i zabijesz człowieka, to nie mów, że nie wiedziałeś, że to jest człowiek, i myślałeś, że to jest dzik. Nie miałeś do końca pewności. Jak nie wiesz, to nie działaj. W wątpliwości sumienia się nie działa. Jeśli mam jakąś wątpliwość w sumieniu, to muszę zrobić wszystko, żeby ją rozstrzygnąć, zanim zacznę działać - pisze kard. Grzegorz Ryś w książce "Odpowiedzią jest zawsze miłość", której fragment publikujemy.
vatican.va/ mł
Co robić, gdy przeżywamy długotrwały kryzys, brakuje nam nadziei, jesteśmy zrezygnowani i nie mamy już siły ani ochoty, by walczyć? Papież Leon XIV czytając Ewangelię podpowiada, jakie pytania warto zadać sobie w takiej sytuacji.  
Co robić, gdy przeżywamy długotrwały kryzys, brakuje nam nadziei, jesteśmy zrezygnowani i nie mamy już siły ani ochoty, by walczyć? Papież Leon XIV czytając Ewangelię podpowiada, jakie pytania warto zadać sobie w takiej sytuacji.  
„Mówił do wszystkich”. Jezus zwraca się nie tylko do tłumów i obecnych uczniów, ale do ‘wszystkich’. Nie pomija nikogo ani w sensie geograficznym ani historycznym. Mówi do każdego człowieka, pomaga odkryć Swoją twarz i objawia nam ‘naszą’ przez Słowo do nas kierowane.
„Mówił do wszystkich”. Jezus zwraca się nie tylko do tłumów i obecnych uczniów, ale do ‘wszystkich’. Nie pomija nikogo ani w sensie geograficznym ani historycznym. Mówi do każdego człowieka, pomaga odkryć Swoją twarz i objawia nam ‘naszą’ przez Słowo do nas kierowane.
„Nie troszczcie się zbytnio...” Jezus nie neguje tego, że dobrobyt jest owocem naszej pracy i mamy troszczyć się rozsądnie o to, co jest nam potrzebne do życia, nie gardząc także tym, co przyjemne i sprawia radość. Przestrzega nas przed przesadnym niepokojem, który odczłowiecza nasze życie i wykonywaną pracę.
„Nie troszczcie się zbytnio...” Jezus nie neguje tego, że dobrobyt jest owocem naszej pracy i mamy troszczyć się rozsądnie o to, co jest nam potrzebne do życia, nie gardząc także tym, co przyjemne i sprawia radość. Przestrzega nas przed przesadnym niepokojem, który odczłowiecza nasze życie i wykonywaną pracę.