W szukaniu odpowiedzi o wiarę wyręcza nas sztuczna inteligencja. To o krok od katastrofy

W szukaniu odpowiedzi o wiarę wyręcza nas sztuczna inteligencja. To o krok od katastrofy
Fot. Brunx / Unsplash

- Systemowo tracimy umiejętność stawiania trudnych pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi. Człowiek wytrenowany do natychmiastowości staje wobec Bożego milczenia i bardzo łatwo porzuca opcję “poczekaj na odpowiedź” lub “poszukaj głębiej”. I choć nie brakuje ludzi, którzy chcieliby wiarę lepiej zrozumieć, przeszkadza w tym licha katechizacja dorosłych i brak relacji z mądrymi księżmi, którzy potrafiliby odpowiedzieć nawet na te pytania, które głupio nam zadać - mówi Agata Rusek w rozmowie z Magdą Urbańską. 

Wiara rodzi się z pytań, a nie z natychmiastowych odpowiedzi, do których nas przyzwyczaja AI. Człowiek wierzący nie może przestać pytać; wiara dojrzewa właśnie w kryzysie, w pytaniach, w poszukiwaniu - mówią nasze publicystki w kolejnym odcinku serii "Katoliczka w sieci". 

Magda Urbańska: Całkiem niedawno miałam w swoim życiu duchowym dużo wątpliwości, jakiś lęków. A ja zdecydowanie jestem chrześcijanką, który pyta! Miałam to szczęście, że moje wątpliwości nie trafiały w próżnię, ale do zaufanego - bardzo mądrego - kapłana, który pomagał mi szukać na nie odpowiedzi. Pamiętam, jak kiedyś napisałam do tego księdza, że go przepraszam, że znowu coś od niego chcę, że mu głowę zawracam. Tak naprawdę pod tym “przepraszam” krył się wstyd, poczucie nieporadności, niekompetencji, zagubienia. Ksiądz to wyczuł i pomógł mi tę bombę rozbroić. Do dziś pamiętam jego słowa, że zadawanie pytań i szukanie odpowiedzi to naturalny stan, że to nie jest powód do wstydu czy poczucia bycia wybrakowanym, wręcz przeciwnie! Gdy dziś na to patrzę, widzę, że miał rację.

Agata Rusek: Tak, w sferze duchowej też się sprawdza to porzekadło: “Nie ma głupich pytań, są tylko głupie odpowiedzi” [śmiech].

DEON.PL POLECA



Magda Urbańska: [śmiech] Ale wiesz, z drugiej strony ktoś na Instagramie napisał mi kiedyś, że jak to, tak ukształtowany człowiek jak ja mógł pomylić się w ocenie? Zdziwiło mnie wtedy to stwierdzenie, bo przecież widzę w codzienności swoje braki i niewiedzę. Owszem, w jakiś sposób jestem ukształtowana, również duchowo - ale to nie oznacza, że zawsze wszystko wiem, nigdy się nie mylę i nie grzeszę. I te słowa bardzo mnie zablokowały na dalszą rozmowę, bo ktoś nie dopuszczał do siebie myśli, że mam prawo czegoś nie wiedzieć. Gdy rodzi się takie uczucie, gdy masz wokół siebie środowisko, które oczekuje od ciebie jakiś wyżyn, trudno jest powiedzieć: nie wiem, ale zapytam mądrzejszych ode mnie. A przecież wiara dojrzewa właśnie w kryzysie, w pytaniach, w poszukiwaniu…

Agata Rusek: Ta postawa „nie wiem, ale zapytam mądrzejszych ode mnie" wydaje mi się w gruncie rzeczy definicją dojrzałości, w której jest dużo pokory. Przecież chrześcijańscy mistrzowie duchowi przez całe wieki powtarzali, że o Bogu łatwiej powiedzieć, kim nie jest, niż kim jest. Co nas dziś tak naprawdę blokuje przed zadawaniem pytań?

Magda Urbańska: Widzę dwie trudności. Po pierwsze właśnie to oczekiwanie, że muszę być super ukształtowany, mądry, bez cienia wątpliwości, bo jeśli nie - to jestem słaby i za mało się modlę. Tak, to sarkazm - ale wiem, jak takie szufladkowanie boli. I niestety tworzymy taką atmosferę, w której ludzie nie zadają pytań, bo boją się oceny, przyznania się do jakiejś niewiedzy. A jeśli czują się oceniani, nie pójdą pogadać z człowiekiem, za to zaczną rozmawiać z botem, który nie ocenia i nie szufladkuje. Ba! Który od razu znajdzie czas, by “pogadać”, a z ludźmi i ich czasem przecież różnie bywa…

Druga trudność wynika chyba trochę z pierwszej i z takiego napięcia, że gdy zobaczę w sobie jakiś brak, chcę go szybko uzupełnić. Już, teraz, natychmiast! Tymczasem dojrzała wiara rodzi się powoli, w procesie. Bez presji i pośpiechu. I to bardzo skutecznie blokuje przed zadawaniem innym, ale też samym sobie, kolejnych pytań…

Agata Rusek: No tak, widać tu jak na dłoni i perfekcjonizm, i współczesny kult natychmiastowego efektu. Według mnie obie te tendencje wpisują się w jeden szerszy obraz: lichej katechizacji nas, dorosłych, w Kościele. Owszem, widać, że nie brakuje ludzi, którzy chcieliby wiarę lepiej zrozumieć - i dlatego obserwują konta w internecie związane z wiarą, słuchają podcastów, czytają. Głód jest, może nie ogromny, ale widoczny. Sęk w tym, że wiara to nie wiedza. Albo: nie tylko wiedza. Wiara to jednak ciągle spotkanie z Żywym, doświadczenie relacji i “zmiana”. Wiedza może pomóc wiarę pogłębiać, ale raczej nie w sprinterskim tempie, tylko w maratonie. Tak jak mówisz - dojrzała wiara rodzi się powoli.

Zresztą świetnie widać to na dzieciach. Obserwuję własne potomstwo, które przecież bardzo świadomie do Pana Boga prowadzę i próbuję w jakimś stopniu im Go pokazywać. Widzę, jak wspaniałe efekty przynosi dbanie o codzienną modlitwę rodzinną i otwartość na ich pytania. Tylko - i tu jest chyba zasadniczy haczyk - żeby pytania mieć, musi być jakieś minimum wiedzy, przekonania, że ten temat, ten obszar jest w ogóle wart mojej uwagi. Dziecko nie pyta o coś, o czym nie ma pojęcia, że istnieje. Dorosły zresztą też nie.

DEON.PL POLECA


I tu uczciwie będzie zasygnalizować rzecz drażliwą. Ty miałaś tego mądrego kapłana, który potrafił rozbroić Twój wstyd. Ja mam to błogosławieństwo, że w telefonie mam kilkanaście numerów do kapłanów czy teologów, do których nie boję się zwrócić z pytaniami o wiedzę religijną. Obie mamy wspólnoty, w których nie brakuje mądrych, dojrzałych wierzących, którzy wspierają nas na drodze rozwiewania wątpliwości. Ale dla zdecydowanej większości świeckich w Kościele, tego rodzaju relacje nie są standardem. Ośmielę się zaryzykować tezę, że większość katolików w Polsce skończyła formację religijną w okolicach bierzmowania. Potem rozwijamy się zawodowo, czytamy, robimy kursy rozmaite, zmieniamy poglądy na wychowanie i na politykę, a nasza wiedza o wierze zostaje na poziomie ósmej klasy. Wydaje mi się, że trzeba mieć jakąś dozę determinacji, ale też jednocześnie poczucia bezpieczeństwa w relacji, by w dorosłym wieku pytać i szukać odpowiedzi na pytania o życie duchowe, a nie pozwalać codzienności, by zagłuszała pytania egzystencjalne.

Magda Urbańska: Wystarczy spojrzeć uważnie na Jezusa i apostołów, choćby św. Piotra, który został przecież głową Kościoła! Piotr bez przerwy o coś pytał, czasem bardzo wprost i impulsywnie. I to właśnie jego Jezus wybrał. Nie chciał “gotowego produktu”, bez skazy. Wybrał ułomnego człowieka. Myślę, że tutaj jest taka ogromna wskazówka dla nas. Piotr przez lata szukał, pytał, potykał się. Odchodził od Jezusa, by za chwilę wrócić i szczerze wyznać miłość. Dla mnie Piotr jest wzorem wytrwałości i pokory. Był takim samym nerwusem jak ja [śmiech], a mimo to został świętym. Kimś, na kim oparł się cały Kościół. Więc gdy pojawia się pytanie, czy chrześcijanin powinien pytać, patrzę na Piotra i myślę, że tak! Tutaj mamy świetny wzór normalnej, żywej relacji z Jezusem, takiej, jakiej ja sama też chciałabym doświadczać! Piotr pokazuje mi jednocześnie, że to nie jest jednorazowa akcja, ale proces na długie lata. Nie da się tego ogarnąć kilkoma krótkimi pytaniami do czata, ale długoletnim towarzyszeniem duchowym kogoś bardziej doświadczonego już tak.

Agata Rusek: Dokładnie tak. Nawet niedawno, czytając Pismo Święte, uderzyło mnie, że Pan Jezus gromi Piotra nie wtedy, gdy chłopak ma rozterki, gdy opowiada jakieś farmazony (jak na Górze Tabor), gdy nawala na całej linii, ale wtedy, gdy z pozycji jakiejś takiej - bo ja wiem? - pewności siebie mówi Jezusowi “nie przyjdzie to, Panie, nigdy na ciebie”. I ja wiem, że żadna to egzegeza, ale jest to dla mnie w pewnym stopniu budująca perspektywa. Jezus, nawet jak wyjaśnia Pisma i tłumaczy uczniom to i owo, to jednak ciągle akceptuje, że ludzie są ułomni, że upadają, że wątpią, że mają pytania. Jak spojrzymy na nocne spotkanie z Nikodemem, to nawet można powiedzieć, że ta otwartość na zmianę poglądów jest dla Jezusa pożądaną, dobrą cechę. A tej otwartości nie da się mieć, jeśli nie stawiasz ciągle pytań. W sumie o tym jest trochę nasza wiara - jesteśmy ciągle w drodze i nijak nie jesteśmy w stanie posiąść o niej całej wiedzy. Wątpliwości i pytania są wpisane w wiarę.

Magda Urbańska: Zdecydowanie tak! Tylko - kurczę! - ten nasz obezwładniający wstyd i brak takiej po prostu ludzkiej przestrzeni na głębsze rozmowy, dyskusje, zadawanie pytań... One mocno sprowadzają na ziemię.

Agata Rusek: Myślę o jeszcze jednym aspekcie tego tematu. Mam wrażenie, że nam, współczesnym ludziom, bardzo łatwo uwierzyć, że jesteśmy w stanie wszystko o sobie i o swoim życiu „wiedzieć” albo “dowiedzieć się”. Że wystarczy dość dużo danych, dość dobre narzędzie i dość precyzyjnie zadane pytanie, a pojawi się zrozumienie. A Bóg był, jest i pozostanie Tajemnicą, o którą mamy ciągle pytać. My przecież nie jesteśmy ludźmi zamkniętej Księgi, która została napisana i koniec, kropka i do żłobka.

Jesteśmy ludźmi Słowa, które żyje. Jesteśmy wezwani, żeby ciągle patrzeć, jak to Słowo czyta nas - nas, współczesnych - i jak my potrafimy je wciąż na nowo odczytywać. Pewność siebie zabija pokorę, a razem z nią szacunek do Tajemnicy i akceptację, że wiara to droga. Sama lubię szperać w różnych przekładach Pisma Świętego. Nie jestem teologiem, ale to doświadczenie, że ten sam werset, w różnych wydaniach Biblii, które mam na półce (a mam kilka [śmiech]), może prowadzić mnie do zupełnie różnych odpowiedzi na bolączki mojej codzienności, za każdym razem wzbudza we mnie zachwyt i głębokie poczucie bojaźni Bożej. Słowa Bożego nie da się zamknąć w prostych ramkach.

Magda Urbańska: Oj, tak! Lubię, gdy mój spowiednik daje mi za pokutę fragment z Pisma Świętego z dopowiedzeniem “proszę zwrócić uwagę na”... Często wtedy czytam znany mi fragment Biblii, jakbym czytała go pierwszy raz. Pan Bóg daje mi się poznawać z zupełnie innej strony. I to zarówno czytając Słowo, jak i - za każdym razem - mocno zaskakuje mnie czymś na rekolekcjach ignacjańskich. Nie miałabym dziś odwagi powiedzieć, że wszystko już wiem. Wręcz przeciwnie…

Agata Rusek: Wspomniałaś parę razy o botach. Mnie nie przyszłoby to do głowy, ale zastanawiam się, czy ktoś, kto cierpi w samotności, wpisuje w okienko czata te pytania, na które nie ma dobrych ani prostych odpowiedzi: „Dlaczego moje dziecko choruje?", „Skąd te wojny między nami?". „Kim ja właściwie jestem dla Boga?". Na żadne z nich nie dostaniesz odpowiedzi, którą da się skopiować i wkleić, ale zastanawiam się, na ile są one jeszcze powszechne w takim zwykłym, codziennym myśleniu człowieka.

Pamiętam, że sama byłam prowokowana do ich stawiania czy to przez rodziców i katechetów, czy przez moją ukochaną polonistkę w liceum, czy przez lektury książek, które pochłaniałam. A dziś - to tylko obserwacja, nie mam na to żadnych dowodów naukowo-statystycznych - ale wydaje mi się, że systemowo tracimy umiejętność stawiania trudnych pytań i poszukiwania na nie odpowiedzi. A może lepiej powiedzieć: chęci, by je stawiać?

Człowiek wytrenowany do natychmiastowości staje wobec Bożego milczenia i bardzo łatwo porzuca opcję “poczekaj na odpowiedź” lub “poszukaj głębiej”. W gramatyce promptu jest przecież tak: jeśli odpowiedź mi nie pasuje, przeformułowuję pytanie i pytam jeszcze raz, aż dostanę to, co chciałam usłyszeć. W trzy sekundy. A to jest przecież dokładna odwrotność rozeznawania, które polega właśnie na tym, żeby zostać z odpowiedzią, która mi nie pasuje. Obawiam się, że dla wielu ludzi milczenie Pana Boga przestaje być odpowiedzią, a zaczyna być błędem wykonania. Awarią systemu. Czymś, co znaczy, że Go nie ma albo że coś źle wpisałam. A przecież “milczenie Boga” to także Jego sposób na budowanie relacji ze swoim stworzeniem… Tylko na ile człowiek jest w stanie to przyjąć?

Magda Urbańska: Wiem, że to będzie wredne z mojej strony, ale muszę, bo się uduszę! [śmiech] Rachunek sumienia, codzienny, najlepiej ignacjański! No ejże! Gdybyśmy go nie zaniedbywali i gdyby był tak naturalny jak wieczorne mycie zębów, te pytania by się w nas pojawiły, wcześniej czy później. To napięcie biorące się z poszukiwania odpowiedzi byłoby w nas obecne - i dobrze. Choć czasem to napięcie niesamowicie uwiera i boli, ale tak właśnie rozumiem rozwój, również ten duchowy.

Agata Rusek: A o czym pogadamy w przyszłym tygodniu?

Magda Urbańska: Co powiesz na rozmowę o świętości? Technologia i świętość - czy te przestrzenie bardziej się ze sobą kłócą, czy jednak mogą się uzupełniać? Zapraszamy!

 

Przeczytaj poprzednie rozmowy:

  1. "Autentyczność się nie niesie". Katoliczki o presji i sile social mediów
  2. Hejt za wiarę? Nie tylko. Oto, co naprawdę piszą do katoliczek w sieci
  3. Kulisy social mediów. Jak algorytm ucina zasięgi katolickim twórcom
  4. Bez wad, bez wątpliwości i w sukience. Mit prefekcyjnej katoliczki
  5. Ile swojej wiary można pokazać w sieci? "Sacrum zawsze będzie doświadczeniem bez widzów"
  6. Jak wychować dziecko w erze TikToka? Złości mnie, gdy słyszę: "Może telefony niszczą dzieciństwo, ale nic już z tym nie zrobimy"
  7. Gdy dziecko staje się contentem. Co robią w sieci matki i jak się to odbija na prywatności dzieci?
  8. Followers to nie przyjaciel. Oto największe złudzenie social mediów
  9. Wiara online. Gdzie kończy się inspiracja, a zaczyna złudzenie?
  10. Czy z tego, co robimy w internecie, też trzeba się spowiadać?
  11. "To ja przychodzę do telefonu, nie on do mnie". Jak odzyskać kontrolę nad swoją uwagą?
  12. Google wie o tobie więcej niż twój spowiednik
  13. Aplikacja albo wykluczenie. Czy jeszcze naprawdę mamy wybór?
  14. Czy internet zabiera nam zdolność do zachwytu?
  15.  Czasem lepiej nic nie mówić. Dlaczego milczenie może być formą miłości?

 

 

 

Z wykształcenia pedagog i doradca rodzinny. Z wyboru żona, matka dwóch synów. Nie potrafi żyć bez kawy i dobrej książki. Autorka książki "Doskonała. Przewodnik dla nieperfekcyjnych kobiet". Prowadzi bloga oraz Instagram.

Żona, mama, córka, z zawodu animatorka społeczności lokalnych, z zamiłowania doktorka nauk społecznych, w wolnych chwilach pisze bloga "Dobra Wnuczka" i prowadzi konto na Instagramie. Razem z mężem od lat zaangażowana w Ruch Spotkań Małżeńskich i wrocławską Wspólnotę Jednego Ducha. 

Tworzymy DEON.pl dla Ciebie
Tu możesz nas wesprzeć.

Skomentuj artykuł

W szukaniu odpowiedzi o wiarę wyręcza nas sztuczna inteligencja. To o krok od katastrofy
Wystąpił problem podczas pobierania komentarzy.
Nikt jeszcze nie skomentował tego wpisu.