Mamy nadzieję, że ten Pan Jezus nas pozbiera na nowo, tak, jak apostołów po zmartwychwstaniu - opowiadał Tomasz Nowak OP. Gdzie odnajduje tę nadzieję?
Trzecia niedziela Adwentu jest czasem, w którym koniecznie trzeba zabrać się do takiej roboty w sobie. Tym razem nie do walki z konkretnymi grzechami czy słabościami, nie do radykalnego nawracania się, ale do głębszego spojrzenia na siebie.
facebook.com / jb
Może myślisz sobie, że to koniec Kościoła w Polsce. A ja myślę, że tu się nic nie kończy, a wszystko dopiero zaczyna. Myślę, że to nie czas armagedonu, ale żniw, i że dziś tak jak niegdyś – stając pośrodku znękanej cierpieniem Ziemi Świętej, wśród zagubionego i udręczonego ludu – Jezus zachęca nas: „Proście Pana żniwa, żeby wyprawił robotników na żniwo swoje” (Mt 9, 38). Tylko czy my potrafimy jeszcze w to uwierzyć?
KAI / kk
Pandemia, którą przeżywamy jakby zwielokrotnia nasze możliwości, by innym robić Boże Narodzenie już dzisiaj. Na adwentowym wieńcu palą się dopiero dwie świece, ale już dzisiaj możemy zrobić komuś Boże Narodzenie.
KAI / ps
Mam znajomego, który jest człowiekiem niewierzącym, wielkim miłośnikiem krzyżówek. I pamiętam, któregoś dnia wszedłem do jego domu i on ślęczy nad Biblią. Mówię: Co Ty robisz? A on odpowiada: Szukam odpowiedzi.
Niby mała rzecz: zaświadczenie, które jako przyszła chrzestna miałam przynieść ze swojej parafii. „Ale o co pani chodzi? – zapytał potem jakiś ksiądz. – To tylko karteczka”. Jednak gdy diakon seminarzysta na wakacyjnych praktykach podpisywał na świstku papieru, że jestem wierząca i praktykująca, coś we mnie pękło.
KAI / kk
Gdy go pierwszy raz z półtora miesiąca temu odwiedziłem w szpitalu, jego tata mówi: niech ksiądz biskup pójdzie, żeby go trochę wzmocnić. I po chwili rozmowy wiedziałem, że ktoś z nas drugiego na pewno wzmacnia. Tylko nie ja jego.
Umieściliśmy Boga w klatce i dziwimy się, że spotkanie z Nim nas nie porusza, że On jest taki nieprzekonujący, bo nam się wydawało, że powinien być inny. Słuchamy opowieści o tym, jak ktoś Go doświadczył, i to wydaje nam się mało prawdopodobne, gdyż nasz Bóg zamknięty za podwójną kratą jest inny niż Bóg opisany przez tę osobę.
Mieczysław Łusiak SJ / Wojciech Jędrzejewski OP
Bóg nie może się doczekać nas blisko siebie.
Ogień i woda to dwa przeciwstawne żywioły w naturze, które w wierze stanowią symbol jednego Ducha. Niestety zbyt często rozmaite napięcia w Kościele, tarcia różnych środowisk, duchowości i wrażliwości zasłaniają nam fakt, że w całej naszej różnorodności jesteśmy powołani do jedności.
Doskonale wiem, że znalazłam się w seminarium nie tylko po to, żeby uczyć innych, ale także dlatego, żeby samej się czegoś nauczyć - uważa Maria Miduch.
Papież Franciszek mówi, że jeżeli nawrócenie jest możliwe dzięki miłości, to nie chodzi tylko o to żeby ludziom tłumaczyć kim jest Bóg. Chodzi o to żeby ludzi kochać.
sJeśli prezydent RP, ważna postać, nie przeczę, wypowiada się w kościele na tematy polityczne w momencie tak dużej polaryzacji społeczeństwa, doprowadza do jeszcze większych podziałów - mówi ks. Krzysztof Porosło.
Mieczysław Łusiak SJ / Wojciech Jędrzejewski OP
Jak? To proste.
gosc.pl / jb
"Wolę żyć w Kościele, który jest oczyszczany przez Ducha świętego. Duch święty to nie jest miś przytulanka. On przypomina o sądzie i o grzechu" - mówi.
Na rekolekcjach ignacjańskich mam różne rzewne i łzawe doświadczenia, kiedy przebija się do środka to, co na co dzień się nie przebija - opowiadał znany youtuber.
"Prawdziwie doświadczymy świąt, gdy zaczniemy porzucać nasze grzechy, gdy będziemy z nimi na serio walczyć na przykład przez regularne chodzenie do spowiedzi" - pisze dominikanin.
Mieczysław Łusiak SJ / Wojciech Jędrzejewski OP
To dzięki niemu zbawiony jest każdy, kto nie stawia Bogu oporu, ale poddaje się Jego działaniu.
"Nienawiść to jest coś bardzo trudnego i ciężkiego do zniesienia. Ale Słowo Jezusa jest mocniejsze" - mówi dominikanin.
Nasza walka nie jest przeciwko ludziom. Nie wolno nam być przeciwko komukolwiek, nawet tym, którzy nas zwalczają i prześladują. Nigdy więc żaden chrześcijanin nie może drugiego człowieka uważać za wroga, gdyż równałoby się to stanięciu po stronie szatana, który go nienawidzi.
{{ article.description }}