Okradli nas. Nie pierwszy ani - obawiam się - nie ostatni raz. Ale choć przeżywamy w związku z tym dużo przykrych emocji, to nie potrafię opędzić się od jednej myśli: warto choć raz stracić to, co dla nas wartościowe i materialne, by zobaczyć, do czego i jak mocno jest przywiązane moje serce.
Okradli nas. Nie pierwszy ani - obawiam się - nie ostatni raz. Ale choć przeżywamy w związku z tym dużo przykrych emocji, to nie potrafię opędzić się od jednej myśli: warto choć raz stracić to, co dla nas wartościowe i materialne, by zobaczyć, do czego i jak mocno jest przywiązane moje serce.
Od jakiegoś czasu mówi się w Polsce już wprost o spadku powołań, a polska młodzież w różnorakich badaniach wskazywana jest jako najszybciej ulegająca laicyzacji. Co w tej sytuacji robi Kościół, aby w przyszłości nie zabrakło szafarzy sakramentów i osób konsekrowanych?
Od jakiegoś czasu mówi się w Polsce już wprost o spadku powołań, a polska młodzież w różnorakich badaniach wskazywana jest jako najszybciej ulegająca laicyzacji. Co w tej sytuacji robi Kościół, aby w przyszłości nie zabrakło szafarzy sakramentów i osób konsekrowanych?
Doświadczenie cierpienia i choroby zmienia wszystko. Choć w niektórych sytuacjach jest to naturalne, bo mamy choroby okresu dziecięcego albo starszego, to niezależnie od wieku i statusu społecznego załamanie zdrowia i doświadczenie wszystkich tego konsekwencji, często zmienia nas radykalnie. Mówi się, że zdrowy chorego nie zrozumie, ale to jest też prawdziwe w wielu innych sytuacjach. Jak to przeżywamy i co nam to może dać?
Doświadczenie cierpienia i choroby zmienia wszystko. Choć w niektórych sytuacjach jest to naturalne, bo mamy choroby okresu dziecięcego albo starszego, to niezależnie od wieku i statusu społecznego załamanie zdrowia i doświadczenie wszystkich tego konsekwencji, często zmienia nas radykalnie. Mówi się, że zdrowy chorego nie zrozumie, ale to jest też prawdziwe w wielu innych sytuacjach. Jak to przeżywamy i co nam to może dać?
Trzy lata temu napisałam tekst, który przyniósł małą burzę w kręgach kościelno-decyzyjnych. Dotyczył reformy seminariów, a właściwie pięciu spraw, o które z perspektywy wiernych należy zadbać w formacji kapłanów. Bogatsza o trzy lata obserwacji, rozmów i doświadczeń, dokładam do tego kolejne cztery punkty.  
Trzy lata temu napisałam tekst, który przyniósł małą burzę w kręgach kościelno-decyzyjnych. Dotyczył reformy seminariów, a właściwie pięciu spraw, o które z perspektywy wiernych należy zadbać w formacji kapłanów. Bogatsza o trzy lata obserwacji, rozmów i doświadczeń, dokładam do tego kolejne cztery punkty.  
„Wzywam wszystkich wiernych Kościoła katolickiego, a także wszystkich mężczyzn i kobiety dobrej woli” – pisze papież Franciszek w liście sprzed dwóch tygodni. Do tej pory nie znalazłem jego oficjalnego tłumaczenia na język polski, a Polacy powinni ten list poznać.
„Wzywam wszystkich wiernych Kościoła katolickiego, a także wszystkich mężczyzn i kobiety dobrej woli” – pisze papież Franciszek w liście sprzed dwóch tygodni. Do tej pory nie znalazłem jego oficjalnego tłumaczenia na język polski, a Polacy powinni ten list poznać.
Za kilka dni rozpocznie się Wielki Post. Jedni jeszcze o tym nie myślą, bo tyle razy już go przeżywali, że przestał ich ten czas zatrzymywać, zastanawiać. Drudzy wręcz przeciwnie, od tygodni chodzą i dokładają sobie duchowych lektur, wyrzeczeń, postanowień i rekolekcji. Gdyby tak w tym roku spróbować do Wielkiego Postu podejść inaczej i zacząć od zaproszenia do tego czasu Pana Jezusa?
Za kilka dni rozpocznie się Wielki Post. Jedni jeszcze o tym nie myślą, bo tyle razy już go przeżywali, że przestał ich ten czas zatrzymywać, zastanawiać. Drudzy wręcz przeciwnie, od tygodni chodzą i dokładają sobie duchowych lektur, wyrzeczeń, postanowień i rekolekcji. Gdyby tak w tym roku spróbować do Wielkiego Postu podejść inaczej i zacząć od zaproszenia do tego czasu Pana Jezusa?
W naszej przesyconej kultem szczęścia i dobrobytu codzienności najchętniej wyrugowalibyśmy z horyzontu życia wszelkie niedostatki i niedomagania. Jeśli jednak nie będziemy ich widzieć, ogołocimy się z szansy na prawdziwe i dobre prze-Życie.
W naszej przesyconej kultem szczęścia i dobrobytu codzienności najchętniej wyrugowalibyśmy z horyzontu życia wszelkie niedostatki i niedomagania. Jeśli jednak nie będziemy ich widzieć, ogołocimy się z szansy na prawdziwe i dobre prze-Życie.
Bardzo prawdopodobne, że "Emilia Pérez", kontrowersyjny film Jacquesa Audiarda (o dziwo jeden z oscarowych faworytów), nie tylko uderzy w osoby transpłciowe, ale także przyspieszy dynamiczne zmiany w polityce i kulturze, które wstrząsają Ameryką. Będzie również bolesnym policzkiem wymierzonym we wszystkich, którzy zdecydowali się na tranzycję i popełnili błąd, a teraz cierpią, pozostawieni przez wspierające je wcześniej środowiska.
Bardzo prawdopodobne, że "Emilia Pérez", kontrowersyjny film Jacquesa Audiarda (o dziwo jeden z oscarowych faworytów), nie tylko uderzy w osoby transpłciowe, ale także przyspieszy dynamiczne zmiany w polityce i kulturze, które wstrząsają Ameryką. Będzie również bolesnym policzkiem wymierzonym we wszystkich, którzy zdecydowali się na tranzycję i popełnili błąd, a teraz cierpią, pozostawieni przez wspierające je wcześniej środowiska.
Nie ma się co łudzić co do tego, że leżąc w szpitalnym łóżku czy siedząc w fotelu papież podejmuje jakiekolwiek decyzje. Kard. Parolin w rozmowie z „Corriere della Sera” napomknął, że poinformował papieża, że jest gotów spotkać się z nim w szpitalu, jeśli uzna to za konieczne, ale dodał: „jak dotąd nie było takiej potrzeby”. Dalej tłumaczył zaś, że obecnie lepiej jest, by papież „pozostawał pod ochroną i miał jak najmniej wizyt”. To zaś oznacza, że Watykan przeszedł de facto w stan hibernacji.
Nie ma się co łudzić co do tego, że leżąc w szpitalnym łóżku czy siedząc w fotelu papież podejmuje jakiekolwiek decyzje. Kard. Parolin w rozmowie z „Corriere della Sera” napomknął, że poinformował papieża, że jest gotów spotkać się z nim w szpitalu, jeśli uzna to za konieczne, ale dodał: „jak dotąd nie było takiej potrzeby”. Dalej tłumaczył zaś, że obecnie lepiej jest, by papież „pozostawał pod ochroną i miał jak najmniej wizyt”. To zaś oznacza, że Watykan przeszedł de facto w stan hibernacji.
Trwająca agresja Rosji na Ukrainę skłania do licznych pytań, także dotyczących sfery religijnej i bezpośrednio Kościoła. Chodzi zarówno o osobiste decyzje wiary, jak i losy świata w nadchodzących dekadach.
Trwająca agresja Rosji na Ukrainę skłania do licznych pytań, także dotyczących sfery religijnej i bezpośrednio Kościoła. Chodzi zarówno o osobiste decyzje wiary, jak i losy świata w nadchodzących dekadach.
Bardzo chcemy mieć kontrolę nad naszym życiem. Wydaje nam się, że to zależy od nas, od naszych wysiłków. A jednocześnie życie i wydarzenia są mało przewidywalne i nie panujemy nad nimi. Żyjemy rozczarowani i w poczuciu, że stajemy się ‘zabawką w rękach losu’. Walczą w nas ciągle dwa żywioły, porządku, poukładania i pewności a z drugiej strony przypadku, czasami łutu szczęścia albo pecha.
Bardzo chcemy mieć kontrolę nad naszym życiem. Wydaje nam się, że to zależy od nas, od naszych wysiłków. A jednocześnie życie i wydarzenia są mało przewidywalne i nie panujemy nad nimi. Żyjemy rozczarowani i w poczuciu, że stajemy się ‘zabawką w rękach losu’. Walczą w nas ciągle dwa żywioły, porządku, poukładania i pewności a z drugiej strony przypadku, czasami łutu szczęścia albo pecha.
Czytam komunikaty dla mediów, publikowane na watykańskiej stronie. Dwa zdania z czwartku: „Noc minęła spokojnie. Papież wstał i zjadł śniadanie, usiadł w fotelu”. Dwa zdania z piątku: „Noc była dobra. Rano papież wstał i zjadł śniadanie”. Te proste zdania jakoś mnie poruszają, bo brzmią znajomo dla wszystkich, którzy mieli w szpitalu bliską osobę.
Czytam komunikaty dla mediów, publikowane na watykańskiej stronie. Dwa zdania z czwartku: „Noc minęła spokojnie. Papież wstał i zjadł śniadanie, usiadł w fotelu”. Dwa zdania z piątku: „Noc była dobra. Rano papież wstał i zjadł śniadanie”. Te proste zdania jakoś mnie poruszają, bo brzmią znajomo dla wszystkich, którzy mieli w szpitalu bliską osobę.
Dilexit nos, czyli encyklika „o miłości ludzkiej i Bożej Serca Jezusa Chrystusa”, to ostatni tak doniosły dokument, jaki podpisał papież Franciszek. Wobec kondycji, w jakiej obecnie znajduje się papież, całkiem zasadne wydaje się pytanie: czy jest to ostatnia z jego encyklik? A może: czy to w ogóle już ostatni dokument, jakie podpisał papież?
Dilexit nos, czyli encyklika „o miłości ludzkiej i Bożej Serca Jezusa Chrystusa”, to ostatni tak doniosły dokument, jaki podpisał papież Franciszek. Wobec kondycji, w jakiej obecnie znajduje się papież, całkiem zasadne wydaje się pytanie: czy jest to ostatnia z jego encyklik? A może: czy to w ogóle już ostatni dokument, jakie podpisał papież?
Kilka dni temu w ramach codziennego czytania Słowa, o którym pisaliśmy już tutaj, trafiłam na fragment z Pierwszego Czytania, z Księgi Rodzaju, który bardzo mocno we mnie pracuje od wielu dni. „Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież, gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną” – mówi Bóg do Kaina, chwilę przed tym, gdy ten zabił swojego brata… Od razu pojawiła się we mnie trochę buntownicza myśl – czy chrześcijanin musi być zawsze człowiekiem radosnym? Co to ma znaczyć?
Kilka dni temu w ramach codziennego czytania Słowa, o którym pisaliśmy już tutaj, trafiłam na fragment z Pierwszego Czytania, z Księgi Rodzaju, który bardzo mocno we mnie pracuje od wielu dni. „Dlaczego jesteś smutny i dlaczego twarz twoja jest ponura? Przecież, gdybyś postępował dobrze, miałbyś twarz pogodną” – mówi Bóg do Kaina, chwilę przed tym, gdy ten zabił swojego brata… Od razu pojawiła się we mnie trochę buntownicza myśl – czy chrześcijanin musi być zawsze człowiekiem radosnym? Co to ma znaczyć?
Dlaczego to ważne, by codziennie ćwiczyć swój wzrok i uszy w wyczuleniu na błogosławieństwo? Syci, zabezpieczeni, w wygodnych, ciepłych mieszkankach prześlizgujemy się wzrokiem po tym, co mamy, przyjmując komfort i wygodę jako coś oczywistego. Można patrzeć i nie widzieć. Otoczeni cyfrowym hałasem często pozostajemy głusi na dobre historie, a uwikłani w komunikatorowe narracje powoli tracimy umiejętność nazywania i pielęgnowania wspomnień o tym, co ważne, budujące i inspirujące.
Dlaczego to ważne, by codziennie ćwiczyć swój wzrok i uszy w wyczuleniu na błogosławieństwo? Syci, zabezpieczeni, w wygodnych, ciepłych mieszkankach prześlizgujemy się wzrokiem po tym, co mamy, przyjmując komfort i wygodę jako coś oczywistego. Można patrzeć i nie widzieć. Otoczeni cyfrowym hałasem często pozostajemy głusi na dobre historie, a uwikłani w komunikatorowe narracje powoli tracimy umiejętność nazywania i pielęgnowania wspomnień o tym, co ważne, budujące i inspirujące.
Najnowszy numer The Tablet [katolickiego tygodnika wydawanego z Londynie - przyp.red.] cytuje list jednego z czytelników, który proponuje poszerzyć czytania mszalne o teksty wybitnych autorów, których teksty są bliższe naszym czasom. Wśród propozycji wymienia Szekspira, Rohra i Mertona.
Najnowszy numer The Tablet [katolickiego tygodnika wydawanego z Londynie - przyp.red.] cytuje list jednego z czytelników, który proponuje poszerzyć czytania mszalne o teksty wybitnych autorów, których teksty są bliższe naszym czasom. Wśród propozycji wymienia Szekspira, Rohra i Mertona.
– W jaki sposób sztuka współczesna może przekazywać nadzieję, docierając do wrażliwych ludzkich miejsc? – pytał kard. José Tolentino de Mendonça, prefekt Dykasterii ds. Kultury i Edukacji. To ważne pytanie, lecz istotniejsze wydają się dzisiaj inne pytania. Te o relacje Kościoła i sztuki.
– W jaki sposób sztuka współczesna może przekazywać nadzieję, docierając do wrażliwych ludzkich miejsc? – pytał kard. José Tolentino de Mendonça, prefekt Dykasterii ds. Kultury i Edukacji. To ważne pytanie, lecz istotniejsze wydają się dzisiaj inne pytania. Te o relacje Kościoła i sztuki.
Jednym z największych pragnień współczesności jest chęć panowania nad wszystkim. Chcemy mieć poczucie, że to ‘ja’ decyduję, kieruję swoim życiem. To ja muszę wybierać i ostatecznie kształtować wszystko, co mnie dotyczy. Współczesny, bardzo kompetytywny rynek pracy wymaga od nas ciągłego dopasowywania się, natychmiastowości podejmowania decyzji i w pewnym sensie bezkompromisowości, wg zasady, że albo ja, albo ktoś inny, zwycięzca jest tylko jeden.
Jednym z największych pragnień współczesności jest chęć panowania nad wszystkim. Chcemy mieć poczucie, że to ‘ja’ decyduję, kieruję swoim życiem. To ja muszę wybierać i ostatecznie kształtować wszystko, co mnie dotyczy. Współczesny, bardzo kompetytywny rynek pracy wymaga od nas ciągłego dopasowywania się, natychmiastowości podejmowania decyzji i w pewnym sensie bezkompromisowości, wg zasady, że albo ja, albo ktoś inny, zwycięzca jest tylko jeden.
W dyskusji dotyczącej wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele nieustannie widoczna jest pewna niecierpliwość. Z jednej strony bowiem Kościół opracował i wdrożył wiele programów prewencyjnych, z drugiej zaś poważnie zaczął podchodzić do wyjaśniania tego typu spraw i wyciągania konsekwencji wobec sprawców, a jednak wciąż zarzuca mu się, że robi to za wolno.
W dyskusji dotyczącej wykorzystywania seksualnego małoletnich w Kościele nieustannie widoczna jest pewna niecierpliwość. Z jednej strony bowiem Kościół opracował i wdrożył wiele programów prewencyjnych, z drugiej zaś poważnie zaczął podchodzić do wyjaśniania tego typu spraw i wyciągania konsekwencji wobec sprawców, a jednak wciąż zarzuca mu się, że robi to za wolno.
Kilka dni temu biskup włocławski wydał specjalny dokument, w którym przypomina księżom swojej diecezji o obowiązku noszenia sutanny lub koloratki. Nie zamierzam wcale dyskutować z biskupem, ale pobudził mnie tym do refleksji. Zastanawiam się: dlaczego nie napisał o obowiązku modlitwy? Pewnie z tym księża nie mają problemu. A dlaczego nie o świadectwie prostoty życia? Pewnie z tego samego powodu. Dlaczego właśnie o tzw. stroju duchownym? Pewnie dlatego, że z tym pośród księży jest kiepsko…
Kilka dni temu biskup włocławski wydał specjalny dokument, w którym przypomina księżom swojej diecezji o obowiązku noszenia sutanny lub koloratki. Nie zamierzam wcale dyskutować z biskupem, ale pobudził mnie tym do refleksji. Zastanawiam się: dlaczego nie napisał o obowiązku modlitwy? Pewnie z tym księża nie mają problemu. A dlaczego nie o świadectwie prostoty życia? Pewnie z tego samego powodu. Dlaczego właśnie o tzw. stroju duchownym? Pewnie dlatego, że z tym pośród księży jest kiepsko…