Co pozostaje w wielu katolickich głowach, gdy zostaną zapytani o amazoński synod? Jedynie pachamama.
W praktyce istnieją jeszcze w polskim Kościele "równi" i "równiejsi". Istnieją podwójne standardy moralne. Inne nieco dla wiernych świeckich, inne dla duchownych. Dlaczego?
Jak to wygląda w praktyce? Jak przejawia się w życiu zwykłych wierzących? Co oznacza dla przeciętnego ochrzczonego być prorokiem? Co dla zwyczajnego katolika oznacza być królem?
Zagrożenia związanego z obecnością mowy nienawiści w polskim Kościele – oraz obecności teorii spiskowych w umysłach wielu polskich katolików – bagatelizować nie wolno. Ale sytuacja, w której narodowcom odmówiono możliwości zorganizowania spotkania w opolskiej katedrze, ma również drugi, bardzo pozytywny wymiar.
Próbowano zadeklarować, że obowiązek celibatu kapłańskiego to prawo Boże. Kościół katolicki oparł się takiej próbie - to prawo ludzkie.
Myślenie Pawła Lisickiego i jemu podobnych jest smutną recydywą kultury spychającej kobiety do drugiego rzędu.
Być może jest w Tobie teraz mnóstwo wątpliwości, może nawet dawno już przestałeś chodzić do kościoła i nie widzisz w nim miejsca dla siebie. Jeśli tak jest, tym bardziej powinieneś przyjechać do Wrocławia.
Nie przemawiają do mnie wielkie liczby i wielkie słowa w stylu „katastrofa”, „jeszcze nigdy”, „największy kryzys”. To, co do mnie przemawia, to konkretne historie konkretnych ludzi.
Natarczywość Karoliny Korwin Piotrowskiej jest, delikatnie mówiąc, wkurzająca. A im bardziej wgryzałem się we #wrzenie, to i we mnie wrzało. Gdyby ze mną ktoś tak rozmawiał, chyba już przy drugim rozdziale albo bym dokonał wobec Rozmówczyni defenestracji, albo udusił własnymi „rencami”.
Prawdą jest, że Kościoły na zachodzie Europy cierpią na brak kapłanów i marzą o viri probati. Debaty na ten temat są tam bardzo żywe. Ale podobna dyskusja czeka także Kościół w Polsce.
Czy w ogóle Daniel miał prawo myśleć o kapłaństwie? On przestępca, powszechnie odrzucony i potępiony. Chcielibyście takiego księdza? Mało kto by chciał, podobnie jak niewielu akceptowało wizytę Jezusa w domu Zacheusza. A jednak Jezus postępuje inaczej - pisze ks. Bartosz Rajewski.
Ludzie potrzebują symboli. Symbol jest namacalny. Wiemy, o co się bijemy. Tylko, czy wiemy, co za nim stoi i do czego jest obecnie używany?
Mam wrażenie, że dziś świat boi się dzieci. Ale kiedy ludzie widzą dzieci z dużych rodzin „ na żywo”, nie tylko z jakiś strasznych opowieści, przekonują się, że są naprawdę szczęśliwe. Nawet jeśli nie mają wszystkich najnowszych zabawek ze „Smyka”, mają rodzeństwo, które nigdy się im nie znudzi.
Łatwo powiedzieć, że ekstremiści to bestie, które nie zasługują na człowieczeństwo. Trudniej zrozumieć, jak doszło do tego, że ze zwykłych ludzi stali się kimś niebezpiecznym dla innych.
Bezpośrednio do wyjaśnienia tej kwestii sprowokowała mnie wypowiedź Pawła Lisickiego w polemice z o. Jackiem Prusakiem SJ, w której rozmówcy m.in. poruszyli kwestię możliwości dopuszczenia kobiet do święceń diakonatu.
Sytuacja w Bełchatowie powinna być potraktowana jako interwencja kryzysowa, a nie była tak przeprowadzona - ze szkodą dla wszystkich.
Nie ma lepszych i gorszych miejsc w Kościele, a najwyżej w hierarchii stoją ci, którymi niewielu chce być.
Dawno temu, jeszcze jako młody studenciak, przyszedłem do Beczki. Byłem wtedy bardzo pozamykanym w sobie, nieradzącym sobie ze swoją introwertycznością chłopakiem. Adam wtedy mnie wziął i zrobił mi taką terapię szokową bez znieczulenia. Jak? - pisze Piotr Żyłka, redaktor naczelny DEON.pl
Warto zobaczyć, że wiele haseł po drugiej stronie barykady jest tak naprawdę nawoływaniem do tego samego, czego i my chcemy.
Za często podchodzę do nich hagiograficznie. Ale zawsze, kiedy pomyślę o ludziach z krwi i kości, którzy zmagali się sami ze sobą i z wątpliwościami, którzy płonęli emocjami – bliskimi również mnie, którzy za wszelką cenę próbowali robić dobro w świecie albo ryzykowali wiarę w całej swojej niewierze – dodają mi nadziei.
{{ article.description }}