Nadszedł czas na refleksję (albo nawet na etyczny namysł) nad używaniem wody.
„Tu, na parafii, są sami święci, nie ma zła w Kościele. Źli są ci, co do kościoła nie chodzą” – powiedział mi ostatnio kolega. Nie o swojej wspólnocie, ale o kłamstwie, którym żyje Kościół w Polsce i które go niszczy.
Poradnik „Pasterz serca dziecka”, autorstwa pastora Tedda Trippa, słusznie wywołał ogromne oburzenie we wszystkich typach mediów. Zarówno znani infeluencerzy parentingowi, jak i zwykli internauci wyrazili stanowczy sprzeciw wobec proponowanych przez autora przemocowych „metod wychowawczych”.
Przeczytałem rozmowę z reżyserem "Bożego Ciała" Janem Komasą. A w trakcie niej również odmowę abpa przemyskiego na kręcenie niektórych scen filmu w kościele w Jaśliskach. Co mnie najbardziej uderzyło?
Gdzie się nie obejrzeć, tam jakiś papież. A każdy kolejny ciekawszy.
Nierzadko łatwiej jest nam modlić się i rozmawiać z członkami innych Kościołów, niż z siostrami i braćmi katolikami. Sam mam duże trudności, by powstrzymać emocje, gdy słyszę wypowiadane przez katolików absurdalne, a nawet obraźliwe zarzuty pod adresem papieża Franciszka.
Nie pojmuję dlaczego ze scenariusza wychwycono tylko rzekome zagrożenia, a zabrakło woli dotarcia do jego istoty, prawdziwego przesłania.
Dziś coraz częściej pokazowo się kogoś „karze” i nie ma to nic wspólnego z uczciwością. Nie uderza się w autorów nagonki.
Z zasłużonymi ludźmi często bywa tak, że ich autorytet usiłuje być zawłaszczany przez to, czy inne środowisko. Zbliżająca się beatyfikacja kardynała Stefana Wyszyńskiego grozi podobnym schematem zaszufladkowania go. Nie pozwólmy na to.
Kilka dni temu internet obiegły zdjęcia książki, nazwanej chrześcijańską (z czym się nie zgadzam) i promującej “wychowywanie” z zastosowaniem kar cielesnych. Autor książki usprawiedliwia bicie dzieci Bożymi zaleceniami. Czy ma rację?
Kiedy myślę o decyzji Harry'ego, mam w głowie jedno pytanie pełne nadziei: a może to uratowało ich małżeństwo?
Kilka tygodni temu odważną „Patointeligencją” kazał wychodzić ze strefy komfortu. Dziś z jeszcze większą odwagą przyznaje: „choć gołym okiem widzę, że gdzieś łączy się niebo i ziemia / To wciąż jest daleko i bardzo się boję że w końcu opadnę z sił”. Modlitwa Maty jest pełna tęsknoty za Bogiem bliskim, czułym i troskliwym.
Postawę wrogości bądź lekceważenia wobec Grety wykazują zatem zarówno duchowni (wysocy rangą), przedstawiciele instytucji państwowych, jak i celebryci. Tym, co łączy te osoby, jest natomiast niechęć do zmian społecznych, pewne zamiłowanie do patriarchalnego porządku świata oraz denializm klimatyczny.
Ostatnio miałem okazję prowadzić bardzo interesującą rozmowę o motywach, jakimi ludzie kierują się w życiu.
Bywało, że kapłanom wręcz nakazywano małżeństwo. Nie pozwalano wyświęcać nieżonatych na prezbiterów, chyba że byli mnichami.
Coraz częściej słychać wołanie o poważną rozmowę w Kościele w Polsce. Problem w tym, czy jeszcze jesteśmy w stanie rozmawiać, czy już tylko bluzgać. Nawet w sprawie wyglądu wnętrza pojedynczej świątyni.
Szymon Hołownia opisał u siebie na Facebooku sytuację, w której ksiądz nie chciał mu udzielić Komunii. Bardzo mu współczuję. I go rozumiem, bo jakiś czas temu też doświadczyłem czegoś podobnego.
Przy tym stole można postawić diagnozy i szukać rozwiązań. Palącą kwestią wydaje się też organizacja szkolenia dla samych biskupów.
Warto wyjść poza schemat reakcji typu face palm i spróbować zrozumieć, co owe zdjęcia opatrzone charakterystycznymi podpisami mówią (czy miały mówić) o naszym Kościele.
To więcej niż film. To opowieść, która nauczyła mnie wrażliwości w stosunku do najbliższych.
{{ article.description }}