Papież Franciszek budził w Polsce skrajne emocje - od entuzjazmu po niezrozumienie i obojętność. W Leonie XIV Polacy upatrują większego wyważenia, a wśród nich panuje tymczasowa zgoda, że nowy papież dobrze rokuje.
Papież Franciszek budził w Polsce skrajne emocje - od entuzjazmu po niezrozumienie i obojętność. W Leonie XIV Polacy upatrują większego wyważenia, a wśród nich panuje tymczasowa zgoda, że nowy papież dobrze rokuje.
Świat jest w stanie wrzenia. Coraz trudniej znaleźć wspólny język. Coś się z nami wszystkimi dzieje, że współczesna Wieża Babel wznosi się coraz bardziej. A to wszystko w czasach, kiedy komunikacja jest powszechna, tania i szybka. Wszechświat został zbudowany Boskim słowem: ‘Niech się stanie...’ Słowo było na początku stworzenia, ale dzisiaj jest często narzędziem destrukcji a nie życia i wzrostu.
Świat jest w stanie wrzenia. Coraz trudniej znaleźć wspólny język. Coś się z nami wszystkimi dzieje, że współczesna Wieża Babel wznosi się coraz bardziej. A to wszystko w czasach, kiedy komunikacja jest powszechna, tania i szybka. Wszechświat został zbudowany Boskim słowem: ‘Niech się stanie...’ Słowo było na początku stworzenia, ale dzisiaj jest często narzędziem destrukcji a nie życia i wzrostu.
Ostatnie tygodnie zamiast spokojnego sezonu ogórkowego wyprodukowały nam mały medialny serial pod tytułem "Rewolucja w Katolickiej Agencji Informacyjnej". Serial ma już kilka odcinków, pełnych emocji i dużych słów, a w tle jest oczywiście cięcie kosztów. Tylko czy zmiany w KAI zachodzą z przyczyn finansowych? Nie jestem przekonana. 
Ostatnie tygodnie zamiast spokojnego sezonu ogórkowego wyprodukowały nam mały medialny serial pod tytułem "Rewolucja w Katolickiej Agencji Informacyjnej". Serial ma już kilka odcinków, pełnych emocji i dużych słów, a w tle jest oczywiście cięcie kosztów. Tylko czy zmiany w KAI zachodzą z przyczyn finansowych? Nie jestem przekonana. 
Miejsce warowne. Takie ma znaczenie łacińskie słowo „castellum”, od którego pochodzi słowo „kościół”. Greckie „ecclesia”, występujące w Nowym Testamencie na określenie zgromadzenia wiernych, nie przebiło się. I tak „ecclesia” została „kościołem” – czyli zamkniętym, otoczonym murem, niedostępnym zamkiem obronnym. A że powtarzane słowa kształtują świadomość, przyzwyczailiśmy się traktować „kościół” jako miejsce schronienia przed wrogami, a nie jako Lud Boży podejmujący ryzyko wyjścia ze strefy komfortu, misyjny i otwarty na każdego.
Miejsce warowne. Takie ma znaczenie łacińskie słowo „castellum”, od którego pochodzi słowo „kościół”. Greckie „ecclesia”, występujące w Nowym Testamencie na określenie zgromadzenia wiernych, nie przebiło się. I tak „ecclesia” została „kościołem” – czyli zamkniętym, otoczonym murem, niedostępnym zamkiem obronnym. A że powtarzane słowa kształtują świadomość, przyzwyczailiśmy się traktować „kościół” jako miejsce schronienia przed wrogami, a nie jako Lud Boży podejmujący ryzyko wyjścia ze strefy komfortu, misyjny i otwarty na każdego.
Lato to czas przeróżnych festiwali na świeżym powietrzu. Tegoroczne imprezy zaczęły się jednak od festiwali nienawiści. Nienawiści, za którą stoi polityka i cyniczna gra migrantami.
Lato to czas przeróżnych festiwali na świeżym powietrzu. Tegoroczne imprezy zaczęły się jednak od festiwali nienawiści. Nienawiści, za którą stoi polityka i cyniczna gra migrantami.
Siedzieliśmy z dziećmi na plaży, gdy w pewnym momencie mój nastoletni syn powiedział: „jedyny minus wakacji to brak spotkań naszej oazy”. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo wiedziałam jak bardzo czekał na lato i odpoczynek. Z drugiej strony ucieszył mnie fakt, że znalazł wspólnotę, która go karmi i rozwija, za którą tęskni…
Siedzieliśmy z dziećmi na plaży, gdy w pewnym momencie mój nastoletni syn powiedział: „jedyny minus wakacji to brak spotkań naszej oazy”. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo wiedziałam jak bardzo czekał na lato i odpoczynek. Z drugiej strony ucieszył mnie fakt, że znalazł wspólnotę, która go karmi i rozwija, za którą tęskni…
Hałas bywa podstępny i metodycznie okrutny. Zabiera nam radość życia, skutecznie męczy, sączy niespokojne myśli, dusi oparami fatalnych doniesień i medialnego zgiełku. Bywamy tak przytłoczeni zgiełkiem i jazgotem świata, że dajemy mu się ponieść i nie jesteśmy w stanie usłyszeć ani głosu rozsądku: jesteś zmęczona, to stąd twoje fatalne samopoczucie, ani racjonalnych argumentów: nie musisz jechać na Bari, żeby odpocząć, ani żadnej dobrej nowiny, która przypomni, że to, czego właśnie doświadczasz, minie, jest chwilowe, to nie koniec świata. 
Hałas bywa podstępny i metodycznie okrutny. Zabiera nam radość życia, skutecznie męczy, sączy niespokojne myśli, dusi oparami fatalnych doniesień i medialnego zgiełku. Bywamy tak przytłoczeni zgiełkiem i jazgotem świata, że dajemy mu się ponieść i nie jesteśmy w stanie usłyszeć ani głosu rozsądku: jesteś zmęczona, to stąd twoje fatalne samopoczucie, ani racjonalnych argumentów: nie musisz jechać na Bari, żeby odpocząć, ani żadnej dobrej nowiny, która przypomni, że to, czego właśnie doświadczasz, minie, jest chwilowe, to nie koniec świata. 
Jeszcze niedawno nie było spontanicznych obrońców granic przed imigrantami, nie było też kontroli prowadzonych przez służby państwowe. I jedno i drugie ma znaczący wpływ na postrzeganie sprawy migrantów przez ogromną część Polaków. Dlatego potrzebny jest kolejny głos Kościoła.
Jeszcze niedawno nie było spontanicznych obrońców granic przed imigrantami, nie było też kontroli prowadzonych przez służby państwowe. I jedno i drugie ma znaczący wpływ na postrzeganie sprawy migrantów przez ogromną część Polaków. Dlatego potrzebny jest kolejny głos Kościoła.
Po emocjach związanych z chorobą i śmiercią Franciszka i tych dotyczących konklawe i wyboru papieża Leona, wracamy do codzienności. Zwyczajnej i bez fajerwerków. Ale to dobrze! Tak ma być! To ważna lekcja dla każdego: wracać do swoich spraw i swoich problemów.
Po emocjach związanych z chorobą i śmiercią Franciszka i tych dotyczących konklawe i wyboru papieża Leona, wracamy do codzienności. Zwyczajnej i bez fajerwerków. Ale to dobrze! Tak ma być! To ważna lekcja dla każdego: wracać do swoich spraw i swoich problemów.
Frazesy, banały, obietnice bez pokrycia – wciąż je uwielbiamy, choć zupełnie nic nam nie dają. No bo spójrzmy. Miało być tak pięknie: wojna miała się skończyć następnego dnia, ludzie mieli przestać emigrować i szczęśliwie klepać biedę w swoich lepiankach, lato miało być leniwe, słoneczne i umiarkowanie ciepłe, a Kościół miał stać się tak transparentny, że aż przezroczysty. Tymczasem wojny zamiast się kończyć – wybuchają; emigrantów jest tylu, że nawet w Unii zamyka się granice. A Kościół – oceńcie sami.
Frazesy, banały, obietnice bez pokrycia – wciąż je uwielbiamy, choć zupełnie nic nam nie dają. No bo spójrzmy. Miało być tak pięknie: wojna miała się skończyć następnego dnia, ludzie mieli przestać emigrować i szczęśliwie klepać biedę w swoich lepiankach, lato miało być leniwe, słoneczne i umiarkowanie ciepłe, a Kościół miał stać się tak transparentny, że aż przezroczysty. Tymczasem wojny zamiast się kończyć – wybuchają; emigrantów jest tylu, że nawet w Unii zamyka się granice. A Kościół – oceńcie sami.
Zamknij oczy. Nie patrz. Nie słuchaj. To nie dzieje się naprawdę. To wroga propaganda. Spryskali gazem pieprzowym i bili pałkami, a potem położyli na ziemi i związali. W innym miejscu kazali chłopcom położyć się na brzuchu, twarzą do ziemi i jeden po nich chodził. Jeśli któryś zaprotestował, pogranicznicy robili sobie z niego worek treningowy. To są doświadczenia dzieci z białoruskiej i polskiej strony granicy. "Nie jest tak źle - mówi nastoletnia uchodźczyni. Tylko mnie pobili". Nie jest tak źle? Jak to mamy rozumieć? Te dzieci uciekają przed większymi okrucieństwami i liczą się z tym, że nie będą dobrze traktowane. Skąd mam takie informacje?
Zamknij oczy. Nie patrz. Nie słuchaj. To nie dzieje się naprawdę. To wroga propaganda. Spryskali gazem pieprzowym i bili pałkami, a potem położyli na ziemi i związali. W innym miejscu kazali chłopcom położyć się na brzuchu, twarzą do ziemi i jeden po nich chodził. Jeśli któryś zaprotestował, pogranicznicy robili sobie z niego worek treningowy. To są doświadczenia dzieci z białoruskiej i polskiej strony granicy. "Nie jest tak źle - mówi nastoletnia uchodźczyni. Tylko mnie pobili". Nie jest tak źle? Jak to mamy rozumieć? Te dzieci uciekają przed większymi okrucieństwami i liczą się z tym, że nie będą dobrze traktowane. Skąd mam takie informacje?
Ubiegła sobota w Gdyni. Na Polsat Plus Arenie zebrało się ok. 800 osób. Organizatorzy tego zamieszania – Marta i Stachu Jędrzejewscy, znani jako Ludzie Pełni Życia - zorganizowali konferencję o tym, jak budować szczęśliwe małżeństwo.
Ubiegła sobota w Gdyni. Na Polsat Plus Arenie zebrało się ok. 800 osób. Organizatorzy tego zamieszania – Marta i Stachu Jędrzejewscy, znani jako Ludzie Pełni Życia - zorganizowali konferencję o tym, jak budować szczęśliwe małżeństwo.
Po upadku komunizmu w roku 1989 polski Kościół błyskawicznie wyszedł do mediów. Wcześniej ze względu na sytuację polityczną nie było to możliwe. U progu III RP na skalę masową zaczęły powstawać rozliczne pisma, rozgłośnie radiowe, telewizja. Wiele z nich do dziś – mimo trudności – istnieje. Wyjście do świata poprzez media budziło niemałe kontrowersje. Do dziś wspominane są spory dotyczące uregulowania działalności Radia Maryja. Szokiem byli biskupi udzielający wywiadów, czy pojedynczych wypowiedzi do mediów niezwiązanych w żaden sposób z Kościołem.
Po upadku komunizmu w roku 1989 polski Kościół błyskawicznie wyszedł do mediów. Wcześniej ze względu na sytuację polityczną nie było to możliwe. U progu III RP na skalę masową zaczęły powstawać rozliczne pisma, rozgłośnie radiowe, telewizja. Wiele z nich do dziś – mimo trudności – istnieje. Wyjście do świata poprzez media budziło niemałe kontrowersje. Do dziś wspominane są spory dotyczące uregulowania działalności Radia Maryja. Szokiem byli biskupi udzielający wywiadów, czy pojedynczych wypowiedzi do mediów niezwiązanych w żaden sposób z Kościołem.
Jak co roku na zakończenie roku formacji wyjechaliśmy z naszą wspólnotą na weekendowe rekolekcje. Podczas wypełnionego modlitwą i Słowem Bożym czasu, nie zabrakło też atrakcji integrujących całe rodziny. Szczególne wrażenie, zwłaszcza na najmłodszych, zrobiło zwiedzanie zakamarków starego klasztoru. Wszystko dlatego, że nasz przewodnik oprowadzając nas po kryptach, nie omieszkał napomknąć o pewnym zakonniku, który w zamierzchłych czasach został w nich pochowany w letargu i do dziś jego duch straszy po nocach w obiekcie.
Jak co roku na zakończenie roku formacji wyjechaliśmy z naszą wspólnotą na weekendowe rekolekcje. Podczas wypełnionego modlitwą i Słowem Bożym czasu, nie zabrakło też atrakcji integrujących całe rodziny. Szczególne wrażenie, zwłaszcza na najmłodszych, zrobiło zwiedzanie zakamarków starego klasztoru. Wszystko dlatego, że nasz przewodnik oprowadzając nas po kryptach, nie omieszkał napomknąć o pewnym zakonniku, który w zamierzchłych czasach został w nich pochowany w letargu i do dziś jego duch straszy po nocach w obiekcie.
Nie jest dobrze, gdy elementem relacji między biskupami a wiernymi stają się kamienie, nawet jeśli nie są rzucane. W tle takich sytuacji zwykle stoi pytanie o tożsamość i różnice w jej rozumieniu.
Nie jest dobrze, gdy elementem relacji między biskupami a wiernymi stają się kamienie, nawet jeśli nie są rzucane. W tle takich sytuacji zwykle stoi pytanie o tożsamość i różnice w jej rozumieniu.
Świat ewoluuje. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że to, co dzieje się w kilku ostatnich dziesięcioleciach może przyprawiać niejednego o ‘zawrót głowy’. I wielu tej presji nie wytrzymuje, nie umie się w tym odnaleźć. Zaczynamy dziwnie się zachowywać. Baczniej rozglądamy się wokół siebie, ale nie z ciekawości świata i ludzi, lecz bardziej z niepewności i lęku.
Świat ewoluuje. I nie byłoby w tym nic złego, gdyby nie fakt, że to, co dzieje się w kilku ostatnich dziesięcioleciach może przyprawiać niejednego o ‘zawrót głowy’. I wielu tej presji nie wytrzymuje, nie umie się w tym odnaleźć. Zaczynamy dziwnie się zachowywać. Baczniej rozglądamy się wokół siebie, ale nie z ciekawości świata i ludzi, lecz bardziej z niepewności i lęku.
W kontekście malejącej liczby powołań i zmniejszającej się liczby księży (bo zastępowalności „pokoleń” już tutaj nie ma) coraz częściej słychać głosy, że teraz pora angażować świeckich.
W kontekście malejącej liczby powołań i zmniejszającej się liczby księży (bo zastępowalności „pokoleń” już tutaj nie ma) coraz częściej słychać głosy, że teraz pora angażować świeckich.
Przekonanie, że dominacja rozwiąże problemy i napięcia między ludźmi jest iluzją. Propaganda zbrojeń to zdrada dążenia narodów do pokoju. Podsyca jedynie nienawiść i zemstę. Coraz więcej pieniędzy trafia do handlarzy śmiercią, a można byłoby przeznaczyć te środki na szpitale i szkoły. Zamiast tego niszczy się już zbudowane.
Przekonanie, że dominacja rozwiąże problemy i napięcia między ludźmi jest iluzją. Propaganda zbrojeń to zdrada dążenia narodów do pokoju. Podsyca jedynie nienawiść i zemstę. Coraz więcej pieniędzy trafia do handlarzy śmiercią, a można byłoby przeznaczyć te środki na szpitale i szkoły. Zamiast tego niszczy się już zbudowane.
Ostatni dzwonek wybrzmiał. Pozostało odebranie świadectw i można zacząć wakacje.  Jednych cieszy to bardziej, innych mniej. Dla wielu uczniów jest to czas głębszego oddechu. Nie ma korepetycji, miliona zajęć dodatkowych i wymagań, do których nie da się doskoczyć. Jeszcze tylko muszą jakoś przetrwać wysyp czerwonych pasków w mediach społecznościowych i można odetchnąć.
Ostatni dzwonek wybrzmiał. Pozostało odebranie świadectw i można zacząć wakacje.  Jednych cieszy to bardziej, innych mniej. Dla wielu uczniów jest to czas głębszego oddechu. Nie ma korepetycji, miliona zajęć dodatkowych i wymagań, do których nie da się doskoczyć. Jeszcze tylko muszą jakoś przetrwać wysyp czerwonych pasków w mediach społecznościowych i można odetchnąć.
Nie milkną echa ani nie uspokajają się emocje związane z planami powołania do życia komisji ds. zbadania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich i odwołania z przewodniczenia jej ks. Prymasa. Efektem jest postępujący podział, a nawet coraz wyraźniejsza i ostra polaryzacja.
Nie milkną echa ani nie uspokajają się emocje związane z planami powołania do życia komisji ds. zbadania przypadków wykorzystywania seksualnego małoletnich i odwołania z przewodniczenia jej ks. Prymasa. Efektem jest postępujący podział, a nawet coraz wyraźniejsza i ostra polaryzacja.