Lipiec byłby nudny bez żadnej dramy. Od kilku dni można w katolickich rejonach internetu obserwować „katodramę” w wykonaniu byłego już jezuity i jego społeczności, która poproszona o wsparcie „ewangelizacji w Rzymie” zareagowała… niekoniecznie entuzjazmem.
Po przeczytaniu kilku artykułów w katolickiej prasie mam wrażenie, że istnieje w Polsce dość duża grupa katolików, którzy chcą bronić biskupów przed donosicielami Watykanu, czyli de facto przed Watykanem. Chodzi o biskupów Długosza i Meringa, na których poskarżył się, czyli doniósł, polski rząd.
Mija prawie pięć lat od pierwszego wpisu na Instagramie, w którym powiedziałam, że świętuję spowiedź. Pięć lat, które bardzo mocno mnie zaskoczyły i pozwoliły poznać wiele ludzkich historii. Gdy zaproponowałam innym w mediach społecznościowych używanie hasztagu #świętujęspowiedź, nie spodziewałam się nie tyle tak dużego odzewu, co usłyszenia wielu trudnych i bolesnych opowieści.
Kardynał Grzegorz Ryś, metropolita łódzki ogłosił, że powoła w archidiecezji łódzkiej niezależną komisję do zbadania zjawiska wykorzystywania seksualnego osób małoletnich. Komisja ma zająć się wyłącznie sprawami z terenu kierowanej przez niego archidiecezji. W jej skład mają wejść prawnicy, historycy, psycholodzy. Ich głównym zadaniem ma być dotarcie do osób skrzywdzonych, które dotychczas nie ujawniły swojej krzywdy. „Skrzywdzeni jeszcze żyją, i ciągle jeszcze jest szansa, by się z nimi spotkać, wspomóc tak dalece, jak tylko jest to możliwe, i prosić o przebaczenie” – stwierdza kardynał w liście do diecezjan.
Sharenting to pojęcie, które powoli staje się coraz bardziej zrozumiałe i już po krótkim wyjaśnieniu "z czym to się je", klasyfikujemy je jako negatywne zachowanie. Kiedy myślę o sharentingu, to dostrzegam też właśnie ten problem, o którym rzadko się dziś mówi: że ludzie, którzy żyją z telefonem w ręku, są coraz bardziej karmieni wizjami świata, w którym albo dzieci nie ma w ogóle, albo są jak "z obrazka".
Nie ma wątpliwości, że wśród priorytetowych zadań każdego biskupa jest nauczanie. Czy głoszenie Ewangelii przez biskupów może się odbywać na zasadzie „dla każdego coś miłego dla ucha”?
Przestaliśmy sobie wierzyć. Zatraciliśmy jakiekolwiek stałe punkty odniesienia. Nie tylko słowa, ale i obrazy przestały być wystarczającym i przekonującym dowodem na cokolwiek. Coraz częściej pojawiają się podejrzenia nie tyle o plagiat, co o całkowitą fikcję, wytworzoną intencjonalnie. Byłoby to nawet interesujące, bo świadczy o jakimś wytworze ludzkiego geniuszu, gdyby nie zagrożenia, jakie niesie i krzywdy jakie czyni. A że dotyka to wszystkich, przekonują się o tym nie tylko ‘znani i podziwiani’, ale i przeciętni ‘zjadacze chleba’, jak większość z nas.
Psucie dziecka nie jest trudne i w 2025 roku nie ma nic wspólnego z rozpieszczaniem i kupowaniem za dużej ilości słodyczy. Wystarczy do tego smartfon. A skutki są straszne.
Czy młodzi Europejczycy skręcają dziś w prawo, ku nacjonalizmowi, czy raczej pragną być obywatelami świata o lewicowej wrażliwości społecznej?
Ubiegły wtorek, 15 lipca, ogłoszony był jako Dzień bez Telefonu, o czym dowiedziałam się scrollując tego dnia kolejne newsy, które – szczerze mówiąc – nie były mi do niczego potrzebne. Ot, chwila przy kawie i odruch, by sięgnąć po telefon. Tego samego dnia zatrzymała mnie opowieść jednego z moich synów. Relacjonował jak rano, gdy był w piekarni, pani ekspedientka zapytała co robi w domu całymi dniami, skoro ciągle pada (pozdrawiamy z jesiennych Kaszub!). Syn, zgodnie z prawdą, odpowiedział, że czyta książki, słucha audiobooki i układa swoje ukochane klocki Lego, czasem coś pokoloruje, albo powygłupia się z bratem. Ot, zwykłe zabawy, gdy się nudzi. „Nie grasz w gry?” – padło pytanie zdziwionej ekspedientki.
Perspektywa masowej, a często i niekontrolowanej migracji budzi w dzisiejszym świecie wiele kontrowersji. Wywołuje niepokoje, budzi sporo ‘demonów’. Straszymy się wzajemnie ludźmi o innym kolorze skóry, mentalności, wizji świata i człowieka. ‘Nakręcamy się’, stajemy jeden przeciwko drugiemu, a przez to wpisujemy się w polityczne scenariusze napisane w zaciszu partyjnych gabinetów. A jako chrześcijanie zapominamy o słowach Jezusa, który zachęca, byśmy mieli odwagę ‘upomnieć się’ o naszych braci.
Kościół w Heerlen to nie pierwsza świątynia zamieniona w basen. W 1931 roku, na rozkaz Stalina, władze komunistyczne wysadziły w powietrze moskiewską cerkiew Chrystusa Zbawiciela. Podobno mówiono wtedy, że decyzję o zniszczeniu świątyni podjął sam antychryst. Chociaż w miejscu cerkwi miał stanąć gigantyczny Pałac Sowietów, ostatecznie w 1960 roku otwarto tam największy na świecie… basen.
Nie trzeba dołączać do zorganizowanej kościelnej wyprawy, by odbyć pielgrzymkę w wybrane miejsce. Na naszej rodzinnej pielgrzymce przeżyliśmy razem coś, co wszystkim członkom rodziny zapadło głęboko w serca. Kanapki z paprykarzem, odmówiony w drodze wspólnie na głos różaniec i puszczona na cały regulator w samochodzie playlista z muzyką uwielbienia mogą niektórym "zrobić" niezapomniane wspomnienia na całe lata. A Panu Bogu - być może - uchylić nieco drzwi nawet do najbardziej naburmuszonego serducha.
Papież Franciszek budził w Polsce skrajne emocje - od entuzjazmu po niezrozumienie i obojętność. W Leonie XIV Polacy upatrują większego wyważenia, a wśród nich panuje tymczasowa zgoda, że nowy papież dobrze rokuje.
Świat jest w stanie wrzenia. Coraz trudniej znaleźć wspólny język. Coś się z nami wszystkimi dzieje, że współczesna Wieża Babel wznosi się coraz bardziej. A to wszystko w czasach, kiedy komunikacja jest powszechna, tania i szybka. Wszechświat został zbudowany Boskim słowem: ‘Niech się stanie...’ Słowo było na początku stworzenia, ale dzisiaj jest często narzędziem destrukcji a nie życia i wzrostu.
Ostatnie tygodnie zamiast spokojnego sezonu ogórkowego wyprodukowały nam mały medialny serial pod tytułem "Rewolucja w Katolickiej Agencji Informacyjnej". Serial ma już kilka odcinków, pełnych emocji i dużych słów, a w tle jest oczywiście cięcie kosztów. Tylko czy zmiany w KAI zachodzą z przyczyn finansowych? Nie jestem przekonana.
Miejsce warowne. Takie ma znaczenie łacińskie słowo „castellum”, od którego pochodzi słowo „kościół”. Greckie „ecclesia”, występujące w Nowym Testamencie na określenie zgromadzenia wiernych, nie przebiło się. I tak „ecclesia” została „kościołem” – czyli zamkniętym, otoczonym murem, niedostępnym zamkiem obronnym. A że powtarzane słowa kształtują świadomość, przyzwyczailiśmy się traktować „kościół” jako miejsce schronienia przed wrogami, a nie jako Lud Boży podejmujący ryzyko wyjścia ze strefy komfortu, misyjny i otwarty na każdego.
Lato to czas przeróżnych festiwali na świeżym powietrzu. Tegoroczne imprezy zaczęły się jednak od festiwali nienawiści. Nienawiści, za którą stoi polityka i cyniczna gra migrantami.
Siedzieliśmy z dziećmi na plaży, gdy w pewnym momencie mój nastoletni syn powiedział: „jedyny minus wakacji to brak spotkań naszej oazy”. Uśmiechnęłam się pod nosem, bo wiedziałam jak bardzo czekał na lato i odpoczynek. Z drugiej strony ucieszył mnie fakt, że znalazł wspólnotę, która go karmi i rozwija, za którą tęskni…
Hałas bywa podstępny i metodycznie okrutny. Zabiera nam radość życia, skutecznie męczy, sączy niespokojne myśli, dusi oparami fatalnych doniesień i medialnego zgiełku. Bywamy tak przytłoczeni zgiełkiem i jazgotem świata, że dajemy mu się ponieść i nie jesteśmy w stanie usłyszeć ani głosu rozsądku: jesteś zmęczona, to stąd twoje fatalne samopoczucie, ani racjonalnych argumentów: nie musisz jechać na Bari, żeby odpocząć, ani żadnej dobrej nowiny, która przypomni, że to, czego właśnie doświadczasz, minie, jest chwilowe, to nie koniec świata.
{{ article.description }}