Przed kilkoma dniami - 18 września - ukazała się w języku hiszpańskim biografia papieża, której istotną częścią jest pierwszy wywiad Leona XIV, udzielony Elise Ann Allen, watykańskiej korespondentce amerykańskiego portalu Crux. Papież porusza m.in. kwestie finansów Stolicy Apostolskiej, mówi o mszy w rycie trydenckim, a także problematyce wykorzystywania seksualnego małoletnich. Pierwsze fragmenty wywiadu ukazały się 14 września, teraz zaś na całym świecie - w tym także w Polsce - zaczynają pojawiać się omówienia tego wywiadu oraz komentarze.
Przed kilkoma dniami - 18 września - ukazała się w języku hiszpańskim biografia papieża, której istotną częścią jest pierwszy wywiad Leona XIV, udzielony Elise Ann Allen, watykańskiej korespondentce amerykańskiego portalu Crux. Papież porusza m.in. kwestie finansów Stolicy Apostolskiej, mówi o mszy w rycie trydenckim, a także problematyce wykorzystywania seksualnego małoletnich. Pierwsze fragmenty wywiadu ukazały się 14 września, teraz zaś na całym świecie - w tym także w Polsce - zaczynają pojawiać się omówienia tego wywiadu oraz komentarze.
Zaufanie to fundament każdej więzi – rodzinnej i wspólnotowej. Tymczasem zarówno w domu, jak i w Kościele, doświadczenie pokazuje, że nie da się go zbudować raz na zawsze. Sondaż o niskim poziomie zaufania do Kościoła nie musi być jednak tylko powodem do goryczy. Może stać się zaproszeniem do rachunku sumienia i odkrywania, że jedyną niezawodną ostoją w każdej relacji pozostaje Chrystus.
Zaufanie to fundament każdej więzi – rodzinnej i wspólnotowej. Tymczasem zarówno w domu, jak i w Kościele, doświadczenie pokazuje, że nie da się go zbudować raz na zawsze. Sondaż o niskim poziomie zaufania do Kościoła nie musi być jednak tylko powodem do goryczy. Może stać się zaproszeniem do rachunku sumienia i odkrywania, że jedyną niezawodną ostoją w każdej relacji pozostaje Chrystus.
Żyjemy w państwie, w którym wymiar sprawiedliwości dotknięty jest kryzysem. A już św. Augustyn przestrzegał: „Gdzie sprawiedliwości nie ma, tam też nie ma rzeczpospolitej”.
Żyjemy w państwie, w którym wymiar sprawiedliwości dotknięty jest kryzysem. A już św. Augustyn przestrzegał: „Gdzie sprawiedliwości nie ma, tam też nie ma rzeczpospolitej”.
Świat mediów zmienił się diametralnie od czasów, gdy marzyliśmy o wolności słowa i żyliśmy nadzieją, że „może być tylko lepiej”. Dziś, w epoce mediów społecznościowych i sztucznej inteligencji, pytanie o granice wolności i odpowiedzialność moralną za słowo powraca z nową siłą – i staje się pilniejsze niż kiedykolwiek.
Świat mediów zmienił się diametralnie od czasów, gdy marzyliśmy o wolności słowa i żyliśmy nadzieją, że „może być tylko lepiej”. Dziś, w epoce mediów społecznościowych i sztucznej inteligencji, pytanie o granice wolności i odpowiedzialność moralną za słowo powraca z nową siłą – i staje się pilniejsze niż kiedykolwiek.
Temperatura sporu o nocną sprzedaż alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych w Warszawie była ogromna. Po gorącej dyskusji, w której padły argumenty o Jaruzelskim i Ku Klux Klanie, stołeczni radni ostatecznie odrzucili pomysł wprowadzenia prohibicji. I choć w Krakowie podobny przepis przynosi wymierne korzyści – spadek liczby interwencji służb i wykroczeń popełnionych pod wpływem alkoholu – to jednak jest oczywiste, że zakazy i nakazy nie rozwiązują definitywnie problemów. Znamy to dobrze z naszej kościelnej bańki…
Temperatura sporu o nocną sprzedaż alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych w Warszawie była ogromna. Po gorącej dyskusji, w której padły argumenty o Jaruzelskim i Ku Klux Klanie, stołeczni radni ostatecznie odrzucili pomysł wprowadzenia prohibicji. I choć w Krakowie podobny przepis przynosi wymierne korzyści – spadek liczby interwencji służb i wykroczeń popełnionych pod wpływem alkoholu – to jednak jest oczywiste, że zakazy i nakazy nie rozwiązują definitywnie problemów. Znamy to dobrze z naszej kościelnej bańki…
Kościół katolicki jako instytucja traci zaufanie Polaków. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego w dniach 12-13 września przez IBRiS dla Polskiej Agencji Prasowej. Tylko 7,2 procenta polskiego społeczeństwa "zdecydowanie ufa" Kościołowi. A poziom nieufności wzrósł w ostatnich dziewięciu latach z 24,1 do 47,1 procenta.
Kościół katolicki jako instytucja traci zaufanie Polaków. Tak wynika z sondażu przeprowadzonego w dniach 12-13 września przez IBRiS dla Polskiej Agencji Prasowej. Tylko 7,2 procenta polskiego społeczeństwa "zdecydowanie ufa" Kościołowi. A poziom nieufności wzrósł w ostatnich dziewięciu latach z 24,1 do 47,1 procenta.
Gdy dochodzi do ataku na kościoły i różne miejsca sakralne, często niszczony jest krzyż albo tabernakulum. Ci, którzy chcą sprofanować sacrum, uderzają właśnie tam. Osoby niewierzące, albo z głęboko nieuporządkowaną duchowością, niejednokrotnie traktują krzyż wyłącznie jako miejsce cierpienia. Wtedy śmieszną staje się adoracja krzyża, głupotą noszenie krzyża na szyi (no chyba że jako biżuterii!), a ludzie, którzy mówią, że krzyż pomaga im dźwigać ich niepełnosprawność czy żałobę, uważani są za odklejonych od rzeczywistości.
Gdy dochodzi do ataku na kościoły i różne miejsca sakralne, często niszczony jest krzyż albo tabernakulum. Ci, którzy chcą sprofanować sacrum, uderzają właśnie tam. Osoby niewierzące, albo z głęboko nieuporządkowaną duchowością, niejednokrotnie traktują krzyż wyłącznie jako miejsce cierpienia. Wtedy śmieszną staje się adoracja krzyża, głupotą noszenie krzyża na szyi (no chyba że jako biżuterii!), a ludzie, którzy mówią, że krzyż pomaga im dźwigać ich niepełnosprawność czy żałobę, uważani są za odklejonych od rzeczywistości.
Mozolnie podtrzymywana fasada runęła. Kościół jest autorytetem tylko dla garstki Polaków. Wedle najnowszego badania IBRiS dla PAP ufa mu obecnie tylko 35,1 proc. respondentów. To najniższy odsetek w historii jakichkolwiek pomiarów. Nie ma się z czego cieszyć – trzeba szukać dróg wyjścia z kryzysu.
Mozolnie podtrzymywana fasada runęła. Kościół jest autorytetem tylko dla garstki Polaków. Wedle najnowszego badania IBRiS dla PAP ufa mu obecnie tylko 35,1 proc. respondentów. To najniższy odsetek w historii jakichkolwiek pomiarów. Nie ma się z czego cieszyć – trzeba szukać dróg wyjścia z kryzysu.
Jesteśmy utkani z relacji, a Pan Bóg przychodzi do nas bardzo często przez drugiego człowieka. Ale nie da się doświadczyć poruszenia czyimś świadectwem, jeśli nie znajdziemy czasu i motywacji, nie pokonamy trudności, by je usłyszeć. I nie zgodzimy się na to, że możemy usłyszeć niewygodne stwierdzenia, które "zmuszą" nas do namysłu pomagającego odkryć, co naprawdę mamy w sercu.
Jesteśmy utkani z relacji, a Pan Bóg przychodzi do nas bardzo często przez drugiego człowieka. Ale nie da się doświadczyć poruszenia czyimś świadectwem, jeśli nie znajdziemy czasu i motywacji, nie pokonamy trudności, by je usłyszeć. I nie zgodzimy się na to, że możemy usłyszeć niewygodne stwierdzenia, które "zmuszą" nas do namysłu pomagającego odkryć, co naprawdę mamy w sercu.
Niektórzy w Kościele mają „synodalności” po dziurki w nosie i chętnie by przestali o niej słuchać. Czy mają na to szanse w czasie pontyfikatu Leona XIV?
Niektórzy w Kościele mają „synodalności” po dziurki w nosie i chętnie by przestali o niej słuchać. Czy mają na to szanse w czasie pontyfikatu Leona XIV?
Kiedy cztery miesiące temu pojawił się biały dym nad Kaplicą Sykstyńską, po zapowiedzi, kto został nowym papieżem wśród komentatorów zapanowała konsternacja. Niewielu bowiem spodziewało się takiego rozstrzygnięcia konklawe po śmierci Franciszka. Prawie nikt nie oczekiwał Amerykanina z USA, a do tego kolejnego zakonnika. Dzisiaj papież Leon XIV kończy siedemdziesiąt lat i jest ewidentnym znakiem, że przewidywania ludzkie są inne niż ‘wyroki Boskie’. Jest w tym jakaś opatrznościowa nauczka.
Kiedy cztery miesiące temu pojawił się biały dym nad Kaplicą Sykstyńską, po zapowiedzi, kto został nowym papieżem wśród komentatorów zapanowała konsternacja. Niewielu bowiem spodziewało się takiego rozstrzygnięcia konklawe po śmierci Franciszka. Prawie nikt nie oczekiwał Amerykanina z USA, a do tego kolejnego zakonnika. Dzisiaj papież Leon XIV kończy siedemdziesiąt lat i jest ewidentnym znakiem, że przewidywania ludzkie są inne niż ‘wyroki Boskie’. Jest w tym jakaś opatrznościowa nauczka.
Gdy nadchodzi chwila realnego zagrożenia widać, jak wiele idiotyzmów dezorganizowało naszą przestrzeń medialną ostatnich lat, jak wielu celebrytów, głupiutkich aktoreczek i fajansowych dziennikarzy przez lata brało udział w rozmywaniu zdrowych odruchów, tworząc utopijne obrazy kraju wolnego od przemocy. Wszystkie te „naukowczynie” gotowe pouczać nierozumnych, ci nowi intelektualiści, którym przyznano stopnie naukowe za reprodukowanie teorii wymyślonych na rozpasanych uniwersytetach amerykańskich. Ich gadanina również okazuje się mieć trzeciorzędne znaczenie wobec potrzeby jedności, identyfikacji interesu narodowego i oparcia się na tym, co daje ludziom siłę w czasach burzy.
Gdy nadchodzi chwila realnego zagrożenia widać, jak wiele idiotyzmów dezorganizowało naszą przestrzeń medialną ostatnich lat, jak wielu celebrytów, głupiutkich aktoreczek i fajansowych dziennikarzy przez lata brało udział w rozmywaniu zdrowych odruchów, tworząc utopijne obrazy kraju wolnego od przemocy. Wszystkie te „naukowczynie” gotowe pouczać nierozumnych, ci nowi intelektualiści, którym przyznano stopnie naukowe za reprodukowanie teorii wymyślonych na rozpasanych uniwersytetach amerykańskich. Ich gadanina również okazuje się mieć trzeciorzędne znaczenie wobec potrzeby jedności, identyfikacji interesu narodowego i oparcia się na tym, co daje ludziom siłę w czasach burzy.
Są takie dwa proste ćwiczenia, które pomagają trzeźwo i spokojnie spojrzeć na rzeczywistość w chwilach, gdy ta rzeczywistość zaczyna nas nadmiernie niepokoić i stresować.
Są takie dwa proste ćwiczenia, które pomagają trzeźwo i spokojnie spojrzeć na rzeczywistość w chwilach, gdy ta rzeczywistość zaczyna nas nadmiernie niepokoić i stresować.
Niemal natychmiast po nocnym ataku rosyjskich dronów w mediach społecznościowych ruszyła wielka akcja dezinformacji. Technologie sztucznej inteligencji i rządzące nią algorytmy wypchnęły w przestrzeń publiczną przekaz: „to nie Rosjanie, to Ukraińcy”. I tu ponieśliśmy klęskę.
Niemal natychmiast po nocnym ataku rosyjskich dronów w mediach społecznościowych ruszyła wielka akcja dezinformacji. Technologie sztucznej inteligencji i rządzące nią algorytmy wypchnęły w przestrzeń publiczną przekaz: „to nie Rosjanie, to Ukraińcy”. I tu ponieśliśmy klęskę.
Coraz więcej fałszywych informacji pojawia się w przestrzeni publicznej. Coraz bardziej destabilizują sytuację w naszym kraju. Choć fake newsy już od dawna zalewają internet i dzielą społeczeństwo, to dopiero teraz poczuliśmy się nimi naprawdę zagrożeni.
Coraz więcej fałszywych informacji pojawia się w przestrzeni publicznej. Coraz bardziej destabilizują sytuację w naszym kraju. Choć fake newsy już od dawna zalewają internet i dzielą społeczeństwo, to dopiero teraz poczuliśmy się nimi naprawdę zagrożeni.
Zabójstwo Charliego Kirka, to kolejny dowód na to, że przemoc polityczna staje się czymś powszechnym. Brutalna retoryka polityków i tępa propaganda mediów sprawiają, że zarówno w USA, jak i w Polsce, aktów przemocy będzie niestety coraz więcej.
Zabójstwo Charliego Kirka, to kolejny dowód na to, że przemoc polityczna staje się czymś powszechnym. Brutalna retoryka polityków i tępa propaganda mediów sprawiają, że zarówno w USA, jak i w Polsce, aktów przemocy będzie niestety coraz więcej.
„Nie spodziewałam się, że przez dwa dni można tak głęboko odpocząć” – usłyszałam w miniony weekend, zaraz po tym, gdy zakończyły się rekolekcje w Opactwie Sióstr Benedyktynek w Żarnowcu na Pomorzu. Rozumiałam te słowa, choć jednocześnie tak mocno mnie zadziwiały. Odpocząć w jeden weekend? Niemożliwe!
„Nie spodziewałam się, że przez dwa dni można tak głęboko odpocząć” – usłyszałam w miniony weekend, zaraz po tym, gdy zakończyły się rekolekcje w Opactwie Sióstr Benedyktynek w Żarnowcu na Pomorzu. Rozumiałam te słowa, choć jednocześnie tak mocno mnie zadziwiały. Odpocząć w jeden weekend? Niemożliwe!
Miałem już o tym pisać po Niedzieli Miłosierdzia Bożego. Odpuściłem. Jednak kilka liturgii, w których uczestniczyłem w różnych miejscach w ostatnich miesiącach, utwierdziły mnie w przekonaniu, że potrzebujemy billboardów... z okrwawioną Biblią.
Miałem już o tym pisać po Niedzieli Miłosierdzia Bożego. Odpuściłem. Jednak kilka liturgii, w których uczestniczyłem w różnych miejscach w ostatnich miesiącach, utwierdziły mnie w przekonaniu, że potrzebujemy billboardów... z okrwawioną Biblią.
Najpierw zaskoczył nas surowy wystrój kościoła. Nie potrafiliśmy od razu zlokalizować miejsca pochówku Carlo, podążyliśmy więc za tłumem i szybko dotarliśmy do grobu Acutisa - przezroczystego sarkofagu z ekshumowanym ciałem chłopca. Przyznam, że w tym samym momencie zrobiło mi się bardzo, ale to bardzo nieswojo.
Najpierw zaskoczył nas surowy wystrój kościoła. Nie potrafiliśmy od razu zlokalizować miejsca pochówku Carlo, podążyliśmy więc za tłumem i szybko dotarliśmy do grobu Acutisa - przezroczystego sarkofagu z ekshumowanym ciałem chłopca. Przyznam, że w tym samym momencie zrobiło mi się bardzo, ale to bardzo nieswojo.
Powołany zaledwie kilka miesięcy temu przez polskich biskupów Zespół Roboczy ds. Katechezy Parafialnej intensywnie pracuje. Pytanie, w jakim kontekście się to odbywa.
Powołany zaledwie kilka miesięcy temu przez polskich biskupów Zespół Roboczy ds. Katechezy Parafialnej intensywnie pracuje. Pytanie, w jakim kontekście się to odbywa.