Już za chwilę rozpocznie się prawdziwe szaleństwo. Niemal wszyscy, wierzący i niewierzący, udadzą się na cmentarze, by odwiedzić groby bliskich zmarłych. To piękna tradycja szacunku i miłości do tych, których nie ma już z nami. Jednak ze wszystkim można przesadzić. I właśnie ta przesada coraz częściej przysłania sens pierwszych dni listopada. Zamiast skupiać się na tym co duchowe, jeszcze bardziej zatracamy się w ogarniętej materializmem doczesności.
Już za chwilę rozpocznie się prawdziwe szaleństwo. Niemal wszyscy, wierzący i niewierzący, udadzą się na cmentarze, by odwiedzić groby bliskich zmarłych. To piękna tradycja szacunku i miłości do tych, których nie ma już z nami. Jednak ze wszystkim można przesadzić. I właśnie ta przesada coraz częściej przysłania sens pierwszych dni listopada. Zamiast skupiać się na tym co duchowe, jeszcze bardziej zatracamy się w ogarniętej materializmem doczesności.
Przed nami dzień zaduszny, znany również jako wspomnienie wszystkich zmarłych. Dawniej był to w Polsce dzień zadumy, rodzinnych spotkań na cmentarzu oraz modlitwy za tych, których już z nami nie ma. Jesień i ogólna atmosfera panująca wokół wręcz skłaniały do refleksji, zatrzymania się, spojrzenia w głąb siebie, w swoje tęsknoty i lęki. Zastanawiam się gdzie i dlaczego to zgubiliśmy? Dlaczego tak bardzo staramy się to zagłuszyć?
Przed nami dzień zaduszny, znany również jako wspomnienie wszystkich zmarłych. Dawniej był to w Polsce dzień zadumy, rodzinnych spotkań na cmentarzu oraz modlitwy za tych, których już z nami nie ma. Jesień i ogólna atmosfera panująca wokół wręcz skłaniały do refleksji, zatrzymania się, spojrzenia w głąb siebie, w swoje tęsknoty i lęki. Zastanawiam się gdzie i dlaczego to zgubiliśmy? Dlaczego tak bardzo staramy się to zagłuszyć?
Coraz częściej słowa o „obronie wiary i tożsamości” stają się parawanem dla nienawiści. Grzegorz Braun, polityk zaczynający każde wystąpienie od „Szczęść Boże”, od lat głosi poglądy sprzeczne z nauczaniem Kościoła. A mimo to zyskuje zwolenników. Gdzie sens, gdzie logika?
Coraz częściej słowa o „obronie wiary i tożsamości” stają się parawanem dla nienawiści. Grzegorz Braun, polityk zaczynający każde wystąpienie od „Szczęść Boże”, od lat głosi poglądy sprzeczne z nauczaniem Kościoła. A mimo to zyskuje zwolenników. Gdzie sens, gdzie logika?
Pamiętam z dzieciństwa, jak mówiło się wtedy o powołaniu „na księdza”. Wybrany przez Boga delikwent miał w pewnym momencie usłyszeć głos Boga, który wzywa go do kapłaństwa. Duża sprawa, bo ów wybraniec, któremu dane było taki głos usłyszeć, wskakiwał do tej samej ligi co św. Faustyna, Mojżesz i trochę innych szczęśliwców, a do tego miał spokój, bo wiedział co ma robić w życiu, w odróżnieniu od zwykłych śmiertelników, którzy musieli samemu zmagać się z decyzjami o studiach, pracy, miejscu zamieszkania itp.
Pamiętam z dzieciństwa, jak mówiło się wtedy o powołaniu „na księdza”. Wybrany przez Boga delikwent miał w pewnym momencie usłyszeć głos Boga, który wzywa go do kapłaństwa. Duża sprawa, bo ów wybraniec, któremu dane było taki głos usłyszeć, wskakiwał do tej samej ligi co św. Faustyna, Mojżesz i trochę innych szczęśliwców, a do tego miał spokój, bo wiedział co ma robić w życiu, w odróżnieniu od zwykłych śmiertelników, którzy musieli samemu zmagać się z decyzjami o studiach, pracy, miejscu zamieszkania itp.
Ile sekund potrzeba, by wyprodukować piosenkę przy pomocy AI? Choć technologia tak zawrotnie i nieustająco się zmienia, bez wątpienia wpływając na rozmaite aspekty naszego funkcjonowania, to ludzie ciągle i ciągle szukają doświadczeń związanych z obecnością; wrażeń zmysłowych, piękna i głębszego sensu. W świecie zagrabianym przez cyfrowe falsyfikaty to jest coś, czego mamy mnóstwo... w Kościele. 
Ile sekund potrzeba, by wyprodukować piosenkę przy pomocy AI? Choć technologia tak zawrotnie i nieustająco się zmienia, bez wątpienia wpływając na rozmaite aspekty naszego funkcjonowania, to ludzie ciągle i ciągle szukają doświadczeń związanych z obecnością; wrażeń zmysłowych, piękna i głębszego sensu. W świecie zagrabianym przez cyfrowe falsyfikaty to jest coś, czego mamy mnóstwo... w Kościele. 
„Po co w Internecie są jezuici? W jakim celu?” – takie pytanie zadał w serwisie X Krystian Kratiuk. „Czy są tu po to by głosić Ewangelię, wychodzić do tej jednej owcy zagubionej, czy żeby podszczypywać wierzących?” – dopytywał redaktor Pch24. Myślę, że i jedno i drugie, ale przyznaję, że najbardziej spodobało mi się to trzecie – „podszczypywanie”.
„Po co w Internecie są jezuici? W jakim celu?” – takie pytanie zadał w serwisie X Krystian Kratiuk. „Czy są tu po to by głosić Ewangelię, wychodzić do tej jednej owcy zagubionej, czy żeby podszczypywać wierzących?” – dopytywał redaktor Pch24. Myślę, że i jedno i drugie, ale przyznaję, że najbardziej spodobało mi się to trzecie – „podszczypywanie”.
Leon XIV powiedział, że zespoły synodalne wyrażają to, co dzieje się w Kościele, gdzie relacje nie odpowiadają logikom władzy, lecz logice miłości. Jak wiele jest ich dzisiaj w Polsce?
Leon XIV powiedział, że zespoły synodalne wyrażają to, co dzieje się w Kościele, gdzie relacje nie odpowiadają logikom władzy, lecz logice miłości. Jak wiele jest ich dzisiaj w Polsce?
Współczesność może być zarówno darem, jak i przekleństwem. Świat pędzi do przodu z zawrotną prędkością, a globalne zmiany osiągają skalę, o której dawniej nawet nie śniono. To wymaga od nas czegoś więcej niż tylko biernego uczestnictwa — potrzebujemy umiejętności rozeznania, mądrego wyboru i troski o wspólnotę. Bo choć historia zna już momenty wielkich odkryć, nigdy wcześniej człowiek nie musiał tak mocno walczyć o zachowanie swojej wyjątkowości.
Współczesność może być zarówno darem, jak i przekleństwem. Świat pędzi do przodu z zawrotną prędkością, a globalne zmiany osiągają skalę, o której dawniej nawet nie śniono. To wymaga od nas czegoś więcej niż tylko biernego uczestnictwa — potrzebujemy umiejętności rozeznania, mądrego wyboru i troski o wspólnotę. Bo choć historia zna już momenty wielkich odkryć, nigdy wcześniej człowiek nie musiał tak mocno walczyć o zachowanie swojej wyjątkowości.
Wracałam wczoraj rano ze szkoły po odstawieniu do niej dzieciaka w ulewnym deszczu. Nie wzięłam parasola, przez kilka minut przemokły mi spodnie i letnie buty do biegania, założone, bo akurat były pod ręką. Szłam w tym szarym, jesiennym, mokrym i bardzo niezachęcającym poranku, czując deszcz na twarzy i małą radość budzącą się w sercu.
Wracałam wczoraj rano ze szkoły po odstawieniu do niej dzieciaka w ulewnym deszczu. Nie wzięłam parasola, przez kilka minut przemokły mi spodnie i letnie buty do biegania, założone, bo akurat były pod ręką. Szłam w tym szarym, jesiennym, mokrym i bardzo niezachęcającym poranku, czując deszcz na twarzy i małą radość budzącą się w sercu.
W jakim stopniu nasz narodowy mit jest wymyśloną opowieścią? Ile jest prawdy w romantycznych historiach o bohaterach z naszej przeszłości, a ile jest w tym literackiej fikcji? Skąd wzięło się przekonanie, że Zbawiciel i jego matka Maryja zawsze walczyli po naszej stronie?
W jakim stopniu nasz narodowy mit jest wymyśloną opowieścią? Ile jest prawdy w romantycznych historiach o bohaterach z naszej przeszłości, a ile jest w tym literackiej fikcji? Skąd wzięło się przekonanie, że Zbawiciel i jego matka Maryja zawsze walczyli po naszej stronie?
Proste bycie. Często zapominamy o tym, że w tak osobistej i intymnej sferze jak duchowość, wiara i modlitwa możemy być dla siebie wsparciem. Takim, jakiego dziś potrzebujemy. Bez miliona warunków, zdawania relacji, tłumaczenia się. Potrzebujemy wspólnoty. Budują nas relacje, w których jesteśmy dla siebie radością i wsparciem. Potrzebujemy wokół siebie ludzi życzliwych, bez zazdrości, dmuchających nam w skrzydła i takich, którzy będą nas mądrze wspierać w chwilach trudności i kryzysu.
Proste bycie. Często zapominamy o tym, że w tak osobistej i intymnej sferze jak duchowość, wiara i modlitwa możemy być dla siebie wsparciem. Takim, jakiego dziś potrzebujemy. Bez miliona warunków, zdawania relacji, tłumaczenia się. Potrzebujemy wspólnoty. Budują nas relacje, w których jesteśmy dla siebie radością i wsparciem. Potrzebujemy wokół siebie ludzi życzliwych, bez zazdrości, dmuchających nam w skrzydła i takich, którzy będą nas mądrze wspierać w chwilach trudności i kryzysu.
Czas w Kościele płynie inaczej. Od ponad roku Kraków czeka na nowego metropolitę, a tymczasowość zdaje się trwać bez końca. Może to i dobrze – bo jak uczy historia, niespodzianki z Watykanu bywają najciekawsze.
Czas w Kościele płynie inaczej. Od ponad roku Kraków czeka na nowego metropolitę, a tymczasowość zdaje się trwać bez końca. Może to i dobrze – bo jak uczy historia, niespodzianki z Watykanu bywają najciekawsze.
Obchodzimy dziś wspomnienie św. Jana Pawła II i kolejny raz zadajemy sobie pytanie, czy fenomen papieża Polaka już na dobre się zakończył? Można powiedzieć: i tak, i nie. Młode pokolenie najzwyczajniej nie jest z nim związane w tak emocjonalny sposób, jak generacje naszych rodziców czy dziadków. Ale to nie znaczy, że wszyscy przestali o nim pamiętać.
Obchodzimy dziś wspomnienie św. Jana Pawła II i kolejny raz zadajemy sobie pytanie, czy fenomen papieża Polaka już na dobre się zakończył? Można powiedzieć: i tak, i nie. Młode pokolenie najzwyczajniej nie jest z nim związane w tak emocjonalny sposób, jak generacje naszych rodziców czy dziadków. Ale to nie znaczy, że wszyscy przestali o nim pamiętać.
Opadł już kurz po aferze u Wojewódzkiego, kiedy Julia Wieniawa zgodziła się z tezą, że bieda to stan umysłu. Drama ta wywołała tak duże oburzenie społeczne, że wyszła poza bańkę światka celebrytów. Tymczasem sam papież Leon XIV jakby postanowił odpowiedzieć Julii, pisząc w swojej pierwszej adhortacji Dilexi Te: „Ubóstwo nie jest wyborem. Są jednak wciąż tacy, którzy ośmielają się tak twierdzić, wykazując się ślepotą i okrucieństwem.” (DT 14) Wydaje się oczywiste, że człowiekowi nie przybędzie pieniędzy od samego myślenia o nich, ale czy jednak przewrotnie nie może okazać się, że w tej kontrowersyjnej tezie jednak coś jest?
Opadł już kurz po aferze u Wojewódzkiego, kiedy Julia Wieniawa zgodziła się z tezą, że bieda to stan umysłu. Drama ta wywołała tak duże oburzenie społeczne, że wyszła poza bańkę światka celebrytów. Tymczasem sam papież Leon XIV jakby postanowił odpowiedzieć Julii, pisząc w swojej pierwszej adhortacji Dilexi Te: „Ubóstwo nie jest wyborem. Są jednak wciąż tacy, którzy ośmielają się tak twierdzić, wykazując się ślepotą i okrucieństwem.” (DT 14) Wydaje się oczywiste, że człowiekowi nie przybędzie pieniędzy od samego myślenia o nich, ale czy jednak przewrotnie nie może okazać się, że w tej kontrowersyjnej tezie jednak coś jest?
Podświadomie szkodliwych trendów w mediach mamy dziś na pęczki. Niepostrzeżenie normalizujemy mnóstwo negatywnych zachowań i skutecznie zabijamy w sobie empatię. Pracując w mediach społecznościowych, spotkałam się już z dramami, w których to, że ktoś kogoś nie zalajkował, sprawiało, że traktowało się go jako osobistego wroga.
Podświadomie szkodliwych trendów w mediach mamy dziś na pęczki. Niepostrzeżenie normalizujemy mnóstwo negatywnych zachowań i skutecznie zabijamy w sobie empatię. Pracując w mediach społecznościowych, spotkałam się już z dramami, w których to, że ktoś kogoś nie zalajkował, sprawiało, że traktowało się go jako osobistego wroga.
Czy Kościół katolicki powinien pozyskiwać i upowszechniać wiedzę statystyczną na swój temat? Problem w tym, w jaki sposób takie dane są  traktowane, interpretowane, przedstawiane i komentowane.
Czy Kościół katolicki powinien pozyskiwać i upowszechniać wiedzę statystyczną na swój temat? Problem w tym, w jaki sposób takie dane są  traktowane, interpretowane, przedstawiane i komentowane.
Słowa pełnią nieocenioną rolę w naszym życiu. W czasach, gdy krzyk i krytyka są głośniejsze niż przejawy życzliwości i wdzięczności, coraz trudniej nam dostrzec dobro – nawet to, które sami współtworzymy. A przecież kilka prostych słów, takich jak „jestem wdzięczny”, „przepraszam”, „przebaczam”, potrafi zmienić więcej niż niejeden donośny manifest. Dlaczego tak rzadko z nich korzystamy?
Słowa pełnią nieocenioną rolę w naszym życiu. W czasach, gdy krzyk i krytyka są głośniejsze niż przejawy życzliwości i wdzięczności, coraz trudniej nam dostrzec dobro – nawet to, które sami współtworzymy. A przecież kilka prostych słów, takich jak „jestem wdzięczny”, „przepraszam”, „przebaczam”, potrafi zmienić więcej niż niejeden donośny manifest. Dlaczego tak rzadko z nich korzystamy?
Od dawna marzy mi się ekipa katolickich fake hunterów. Taka oficjalna, kościelna komórka szybkiego reagowania, działająca w tempie odpowiadającym mediom społecznościowym: na swoją wątpliwość masz odpowiedź w ciągu doby, maksymalnie w ciągu kilku dni. 
Od dawna marzy mi się ekipa katolickich fake hunterów. Taka oficjalna, kościelna komórka szybkiego reagowania, działająca w tempie odpowiadającym mediom społecznościowym: na swoją wątpliwość masz odpowiedź w ciągu doby, maksymalnie w ciągu kilku dni. 
Jezus błogosławił dzieci i uczył dorosłych. My od wieków robimy odwrotnie. Uczymy dzieci i błogosławimy dorosłych. Nowością w polskim Kościele, której kibicuję, jest zapowiedź systemowej katechezy dla osób dorosłych. Mam nadzieję, że dzięki temu wielu z nich będzie lepiej przygotowywało swoje dzieci do świadomego przeżywania wiary. Myślę, że nie zabraknie miejsca w przykościelnych salkach. Spodziewam się raczej kameralnej atmosfery.
Jezus błogosławił dzieci i uczył dorosłych. My od wieków robimy odwrotnie. Uczymy dzieci i błogosławimy dorosłych. Nowością w polskim Kościele, której kibicuję, jest zapowiedź systemowej katechezy dla osób dorosłych. Mam nadzieję, że dzięki temu wielu z nich będzie lepiej przygotowywało swoje dzieci do świadomego przeżywania wiary. Myślę, że nie zabraknie miejsca w przykościelnych salkach. Spodziewam się raczej kameralnej atmosfery.
We wtorek obchodziliśmy dzień nauczyciela i choć świadomie zrezygnowałam z pracy w szkole (mimo, że ukończyłam studia pedagogiczne...), myślałam o wszystkich problemach z którymi pracownicy oświaty zmagają się co dnia. Problemach, które wcale nie są takie błahe jak się nam czasem wydaje...
We wtorek obchodziliśmy dzień nauczyciela i choć świadomie zrezygnowałam z pracy w szkole (mimo, że ukończyłam studia pedagogiczne...), myślałam o wszystkich problemach z którymi pracownicy oświaty zmagają się co dnia. Problemach, które wcale nie są takie błahe jak się nam czasem wydaje...