Jeśli znalazłeś się w takim punkcie, że jesteś w jakimś klinczu, w sytuacji pod ścianą, kiedy wydaje ci się, że wszystkie drzwi są już zamknięte i ty razem z innymi jako Kościół też jesteście zamknięci, to słuchaj, co jest w liturgii – tam możesz usłyszeć obietnicę Boga. Nawet jeśli ty masz zamknięte uszy na Jego obietnice i może nawet przestałeś w nie wierzyć, to Bóg zawsze pozostaje im wierny. Bóg zawsze znajdzie sposób, aby otworzyć drzwi, które zamknąłeś - pisze kard. Grzegorz Ryś.
Jeśli znalazłeś się w takim punkcie, że jesteś w jakimś klinczu, w sytuacji pod ścianą, kiedy wydaje ci się, że wszystkie drzwi są już zamknięte i ty razem z innymi jako Kościół też jesteście zamknięci, to słuchaj, co jest w liturgii – tam możesz usłyszeć obietnicę Boga. Nawet jeśli ty masz zamknięte uszy na Jego obietnice i może nawet przestałeś w nie wierzyć, to Bóg zawsze pozostaje im wierny. Bóg zawsze znajdzie sposób, aby otworzyć drzwi, które zamknąłeś - pisze kard. Grzegorz Ryś.
Choć może trudno w to uwierzyć, ta historia wydarzyła się naprawdę… Świat małych zwierząt, który jest obok nas, może nas zaskoczyć.
Choć może trudno w to uwierzyć, ta historia wydarzyła się naprawdę… Świat małych zwierząt, który jest obok nas, może nas zaskoczyć.
Logo źródła: MANDO dm
22 kwietnia 1949 roku oficjalnie wszczęto proces dotyczący sławy świętości, heroiczności cnót i cudów Sługi Bożej Jadwigi Królowej Polski. Przesłuchiwano świadków i gromadzono dokumentację. Do kanonizacji potrzebny był jeszcze cud.
22 kwietnia 1949 roku oficjalnie wszczęto proces dotyczący sławy świętości, heroiczności cnót i cudów Sługi Bożej Jadwigi Królowej Polski. Przesłuchiwano świadków i gromadzono dokumentację. Do kanonizacji potrzebny był jeszcze cud.
Logo źródła: WAM Luciana Frassati
"Nikt nie troszczył się o to, żeby czymś wypełnić pustkę, jaką stwarzał dokoła nas ten ocean zakazów, zmuszając nas do życia w samotności, bez towarzystwa. Dlatego od wczesnego dzieciństwa bardzo ważna była dla każdego z nas dwojga obecność tego drugiego" – pisze Luciana Frassati-Gawrońska, siostra bł. Piotra Frassatiego w książce "Pier Giorgio Frassati. Człowiek ośmiu Błogosławieństw", której fragment publikujemy.
"Nikt nie troszczył się o to, żeby czymś wypełnić pustkę, jaką stwarzał dokoła nas ten ocean zakazów, zmuszając nas do życia w samotności, bez towarzystwa. Dlatego od wczesnego dzieciństwa bardzo ważna była dla każdego z nas dwojga obecność tego drugiego" – pisze Luciana Frassati-Gawrońska, siostra bł. Piotra Frassatiego w książce "Pier Giorgio Frassati. Człowiek ośmiu Błogosławieństw", której fragment publikujemy.
Logo źródła: WAM Dorota Szczerba
"Ekstazy nie mają charakteru patologicznego ani nie są oszustwem. Aktualna wiedza naukowa nie jest w stanie określić tego zjawiska. Być może należałoby je określić jako stan intensywnej modlitwy z zupełnym odseparowaniem od świata zewnętrznego, stan kontemplacji oraz zdrowej i rozsądnej komunikacji z określoną osobą, którą tylko oni są w stanie zobaczyć, usłyszeć i dotknąć". Przeczytaj fragment książki Doroty Szczerby "Sekret Medjugorie".
"Ekstazy nie mają charakteru patologicznego ani nie są oszustwem. Aktualna wiedza naukowa nie jest w stanie określić tego zjawiska. Być może należałoby je określić jako stan intensywnej modlitwy z zupełnym odseparowaniem od świata zewnętrznego, stan kontemplacji oraz zdrowej i rozsądnej komunikacji z określoną osobą, którą tylko oni są w stanie zobaczyć, usłyszeć i dotknąć". Przeczytaj fragment książki Doroty Szczerby "Sekret Medjugorie".
Logo źródła: MANDO jh
W miasteczku Abbeymead wszyscy znali Percy’ego Milburna. Przyjezdny. Bogaty. Z ambicją, by odmienić opuszczoną farmę na wzgórzu. Ale zanim zdążył komukolwiek opowiedzieć o swoich planach, zniknął. Bez śladu. Została tylko studnia ciemności, otwarte drzwi do piwnicy i ciche podejrzenia, że ktoś nie chciał, by jego marzenia się spełniły.
W miasteczku Abbeymead wszyscy znali Percy’ego Milburna. Przyjezdny. Bogaty. Z ambicją, by odmienić opuszczoną farmę na wzgórzu. Ale zanim zdążył komukolwiek opowiedzieć o swoich planach, zniknął. Bez śladu. Została tylko studnia ciemności, otwarte drzwi do piwnicy i ciche podejrzenia, że ktoś nie chciał, by jego marzenia się spełniły.
Logo źródła: DEON.pl JK
W sercu urokliwego, angielskiego miasteczka Abbeymead, w chłodny listopadowy wieczór 1956 roku, świat właścicielki księgarni Flory Steele i jej przyjaciela, pisarza kryminałów Jacka Carringtona, wywraca się do góry nogami. Flora czeka, aby zamknąć swoje ukochane All’s Well, ale spóźniony klient – nowy wikary, ks. Lyle Beaumont – mimo iż zapowiedział swoją wizytę, nie zjawia się. Gdy Jack wpada do księgarni, ich plany na spokojny wieczór przerywa jeden, tajemniczy dźwięk kościelnego dzwonu.
W sercu urokliwego, angielskiego miasteczka Abbeymead, w chłodny listopadowy wieczór 1956 roku, świat właścicielki księgarni Flory Steele i jej przyjaciela, pisarza kryminałów Jacka Carringtona, wywraca się do góry nogami. Flora czeka, aby zamknąć swoje ukochane All’s Well, ale spóźniony klient – nowy wikary, ks. Lyle Beaumont – mimo iż zapowiedział swoją wizytę, nie zjawia się. Gdy Jack wpada do księgarni, ich plany na spokojny wieczór przerywa jeden, tajemniczy dźwięk kościelnego dzwonu.
Logo źródła: WAM Dorota Szczerba
Jan Paweł II nigdy nie odwiedził Medjugorie, choć bardzo tego pragnął. Wielokrotnie wyrażał swoje poparcie dla tego miejsca - prywatnie, w rozmowach z biskupami, przyjaciółmi, a nawet w listach. Papież widział w Medjugorie kontynuację Fatimy i "duchowe centrum świata". Dlaczego więc nigdy oficjalnie nie zabrał głosu? Jak wyglądały jego spotkania z widzącymi? I dlaczego Matka Boża z Medjugorie tak często mówiła właśnie o nim?
Jan Paweł II nigdy nie odwiedził Medjugorie, choć bardzo tego pragnął. Wielokrotnie wyrażał swoje poparcie dla tego miejsca - prywatnie, w rozmowach z biskupami, przyjaciółmi, a nawet w listach. Papież widział w Medjugorie kontynuację Fatimy i "duchowe centrum świata". Dlaczego więc nigdy oficjalnie nie zabrał głosu? Jak wyglądały jego spotkania z widzącymi? I dlaczego Matka Boża z Medjugorie tak często mówiła właśnie o nim?
Logo źródła: MANDO Michael Booth
"Najpewniej epoka okinawskiej długowieczności zbliża się ku końcowi. Jest mało prawdopodobne, żeby następne pokolenie przekroczyło osiemdziesiątkę, ponieważ skwapliwie przyjęło amerykański sposób żywienia oparty na śmieciowym jedzeniu bogatym w cukier - na przykład młodzi mieszkańcy archipelagu jedzą dwa razy tyle mięsa, ile ich rodzice - wskutek czego wśród Okinawczyków w wieku pięćdziesięciu lat i młodszych poziom otyłości jest najwyższy w całej Japonii, co nieuchronnie prowadzi do chorób serca i przedwczesnej śmierci". Przeczytaj fragment książki Michaela Bootha "Sushi Ramen Express. Wszystkie smaki Japonii".
"Najpewniej epoka okinawskiej długowieczności zbliża się ku końcowi. Jest mało prawdopodobne, żeby następne pokolenie przekroczyło osiemdziesiątkę, ponieważ skwapliwie przyjęło amerykański sposób żywienia oparty na śmieciowym jedzeniu bogatym w cukier - na przykład młodzi mieszkańcy archipelagu jedzą dwa razy tyle mięsa, ile ich rodzice - wskutek czego wśród Okinawczyków w wieku pięćdziesięciu lat i młodszych poziom otyłości jest najwyższy w całej Japonii, co nieuchronnie prowadzi do chorób serca i przedwczesnej śmierci". Przeczytaj fragment książki Michaela Bootha "Sushi Ramen Express. Wszystkie smaki Japonii".
Modlitwa prośby jest może najbardziej ludzka. Nie wiem, jakie macie proporcje w waszej modlitwie, ale modlitwa prośby pewnie wypełnia dużo czasu. Nie zwracasz się do kogoś, kto jest w niebiosach i ma w nosie to, co się dzieje w moim życiu. Masz w sobie zuchwałość, odwagę, synowską bezczelność, bo wiesz, że prosisz Ojca i przyjaciela - pisze kard. Grzegorz Ryś w książce "Modlitwa. Zuchwała, pokorna, nieustanna". Publikujemy fragment książki.
Modlitwa prośby jest może najbardziej ludzka. Nie wiem, jakie macie proporcje w waszej modlitwie, ale modlitwa prośby pewnie wypełnia dużo czasu. Nie zwracasz się do kogoś, kto jest w niebiosach i ma w nosie to, co się dzieje w moim życiu. Masz w sobie zuchwałość, odwagę, synowską bezczelność, bo wiesz, że prosisz Ojca i przyjaciela - pisze kard. Grzegorz Ryś w książce "Modlitwa. Zuchwała, pokorna, nieustanna". Publikujemy fragment książki.
Logo źródła: MANDO Michael Booth
"Jeździłem w gęstniejącej ciemności coraz bardziej spanikowany, zagubiony w tym najdziwniejszym z krajów z chorym (zatrucie po zjedzeniu węża?) dzieckiem, nie mając pojęcia, co robić. Emil zaczął dziwnie świstać, a ja przeraziłem się, że to objaw silnej reakcji alergicznej i że zaciska mu się gardło". Przeczytaj fragment książki Michaela Bootha Sushi "Ramen Express. Wszystkie smaki Japonii".
"Jeździłem w gęstniejącej ciemności coraz bardziej spanikowany, zagubiony w tym najdziwniejszym z krajów z chorym (zatrucie po zjedzeniu węża?) dzieckiem, nie mając pojęcia, co robić. Emil zaczął dziwnie świstać, a ja przeraziłem się, że to objaw silnej reakcji alergicznej i że zaciska mu się gardło". Przeczytaj fragment książki Michaela Bootha Sushi "Ramen Express. Wszystkie smaki Japonii".
Logo źródła: MANDO dm
Rosie dostała szpitalną koszulę. Miękkie pukle zgolonych włosów opadły na podłogę. Środki uspokajające, nosze, sala operacyjna, stół ze stali nierdzewnej. Pasy krępujące ruchy. Jej unieruchomiona głowa. Rozłożone dookoła białe ręczniki i prześcieradła. Jaskrawe światła. Nie widziała, co się dzieje. Rozległ się głośny warkot, poczuła zapach wiertła trącego o kość – ostry, z nutą spalenizny.
Rosie dostała szpitalną koszulę. Miękkie pukle zgolonych włosów opadły na podłogę. Środki uspokajające, nosze, sala operacyjna, stół ze stali nierdzewnej. Pasy krępujące ruchy. Jej unieruchomiona głowa. Rozłożone dookoła białe ręczniki i prześcieradła. Jaskrawe światła. Nie widziała, co się dzieje. Rozległ się głośny warkot, poczuła zapach wiertła trącego o kość – ostry, z nutą spalenizny.
Mężczyźni z klanu Kennedych tworzyli historię Ameryki, ciesząc się szacunkiem i uwielbieniem. W ich legendzie nie znalazło się jednak miejsca dla kobiet, których życie bezpowrotnie zniszczyli. Prezentujemy fragment książki „ Nie pytaj” wydanej nakładem wyd. WAM.
Mężczyźni z klanu Kennedych tworzyli historię Ameryki, ciesząc się szacunkiem i uwielbieniem. W ich legendzie nie znalazło się jednak miejsca dla kobiet, których życie bezpowrotnie zniszczyli. Prezentujemy fragment książki „ Nie pytaj” wydanej nakładem wyd. WAM.
- Myślę, że posiadanie dziecka bywa demonizowane przez otoczenie. Do mnie trafiały same negatywne wiadomości: że jak zostaniesz mamą, to koniec z twoim spełnionym życiem, zostają tylko pieluchy, bety i nieprzespane noce, że się w tym zakopiesz.  Był taki moment, kiedy mój mąż mówił, że jak sami nie zostaniemy rodzicami, to będziemy musieli pomyśleć nad jakąś alternatywą. Ja też miałam takie myśli i pytałam Boga: „Dlaczego nie dajesz mi upragnionego dziecka, skoro jestem tak blisko Ciebie?” - mówi aktorka teatralna i filmowa Dominika Gwit-Dunaszewska w rozmowie z Katarzyną Olubińską. 
- Myślę, że posiadanie dziecka bywa demonizowane przez otoczenie. Do mnie trafiały same negatywne wiadomości: że jak zostaniesz mamą, to koniec z twoim spełnionym życiem, zostają tylko pieluchy, bety i nieprzespane noce, że się w tym zakopiesz.  Był taki moment, kiedy mój mąż mówił, że jak sami nie zostaniemy rodzicami, to będziemy musieli pomyśleć nad jakąś alternatywą. Ja też miałam takie myśli i pytałam Boga: „Dlaczego nie dajesz mi upragnionego dziecka, skoro jestem tak blisko Ciebie?” - mówi aktorka teatralna i filmowa Dominika Gwit-Dunaszewska w rozmowie z Katarzyną Olubińską. 
Choć intuicja i zdrowy rozsądek podpowiadają, że warto uciekać od tego, co nas krzywdzi, wiele osób nieświadomie powiela wzorce wyniesione z dzieciństwa – nawet jeśli prowadzą one do cierpienia. Zwłaszcza ci, którzy dorastali w rodzinach z problemem alkoholowym, często odnajdują „bezpieczne” miejsce w emocjonalnie znajomych, choć toksycznych relacjach.
Choć intuicja i zdrowy rozsądek podpowiadają, że warto uciekać od tego, co nas krzywdzi, wiele osób nieświadomie powiela wzorce wyniesione z dzieciństwa – nawet jeśli prowadzą one do cierpienia. Zwłaszcza ci, którzy dorastali w rodzinach z problemem alkoholowym, często odnajdują „bezpieczne” miejsce w emocjonalnie znajomych, choć toksycznych relacjach.
W dobie przeciążenia informacyjnego i powierzchownych poradników samopomocowych, książka ks. Krzysztofa Matuszewskiego „Wyjść poza schemat” stanowi rzadki przykład publikacji, która w sposób pogłębiony, mądry i integralny łączy psychologię z duchowością. Autor, będący jednocześnie teologiem, psychologiem i terapeutą, z wrażliwością przewodnika i precyzją badacza kreśli mapę mechanizmów wewnętrznych, które często sabotują rozwój człowieka – zarówno na poziomie emocji, jak i relacji z Bogiem.
W dobie przeciążenia informacyjnego i powierzchownych poradników samopomocowych, książka ks. Krzysztofa Matuszewskiego „Wyjść poza schemat” stanowi rzadki przykład publikacji, która w sposób pogłębiony, mądry i integralny łączy psychologię z duchowością. Autor, będący jednocześnie teologiem, psychologiem i terapeutą, z wrażliwością przewodnika i precyzją badacza kreśli mapę mechanizmów wewnętrznych, które często sabotują rozwój człowieka – zarówno na poziomie emocji, jak i relacji z Bogiem.
Czasem czuję się tak przeraźliwie samiuteńka, że chce mi się wyć. Czasami wydaje mi się, że jestem totalnie sama w tym, co mnie przygniata, bo ludzie wokół mnie – nawet ci bliscy – mają swoje sprawy albo zwyczajnie w świecie nie rozumieją tego, przez co przechodzę. A Bóg wydaje się milczeć. Może też to znasz. Może wydaje ci się niekiedy, że nikt cię nie dostrzega, że ze wszystkim musisz się borykać o własnych siłach - pisze Maja Moller w książce "Marta i Maria. Jak poczuć się spełnioną mimo wewnętrznych sprzeczności". Publikujemy fragment książki.  
Czasem czuję się tak przeraźliwie samiuteńka, że chce mi się wyć. Czasami wydaje mi się, że jestem totalnie sama w tym, co mnie przygniata, bo ludzie wokół mnie – nawet ci bliscy – mają swoje sprawy albo zwyczajnie w świecie nie rozumieją tego, przez co przechodzę. A Bóg wydaje się milczeć. Może też to znasz. Może wydaje ci się niekiedy, że nikt cię nie dostrzega, że ze wszystkim musisz się borykać o własnych siłach - pisze Maja Moller w książce "Marta i Maria. Jak poczuć się spełnioną mimo wewnętrznych sprzeczności". Publikujemy fragment książki.  
Chrześcijanie mają różnorakie poglądy na temat trudności, ich pochodzenia oraz roli. Niektórzy uważają je za przekleństwo i dowód wyjścia spod Bożej łaski, inni twierdzą, że cierpienie jest konieczne na drodze do zbawienia. O ile prawdą jest, że Bóg może użyć trudności, które nas spotykają, aby nas czegoś nauczyć (trzeba przy tym pamiętać, że On zawsze przechodzi je razem z nami), to nie jest prawdą, jakoby Jego zamiarem było karanie nas poprzez celowe zsyłanie chorób, cierpienia czy trudności - pisze Irmina Wolniak w książce "Żyj świadomie, wierz świadomie. Duchowość zdrowa emocjonalnie". Publikujemy fragment.
Chrześcijanie mają różnorakie poglądy na temat trudności, ich pochodzenia oraz roli. Niektórzy uważają je za przekleństwo i dowód wyjścia spod Bożej łaski, inni twierdzą, że cierpienie jest konieczne na drodze do zbawienia. O ile prawdą jest, że Bóg może użyć trudności, które nas spotykają, aby nas czegoś nauczyć (trzeba przy tym pamiętać, że On zawsze przechodzi je razem z nami), to nie jest prawdą, jakoby Jego zamiarem było karanie nas poprzez celowe zsyłanie chorób, cierpienia czy trudności - pisze Irmina Wolniak w książce "Żyj świadomie, wierz świadomie. Duchowość zdrowa emocjonalnie". Publikujemy fragment.
Logo źródła: WAM dm
Mojżesz wychowywał się w domu faraona, wśród Egipcjan. Uczył się tego, co oni, robił to, co oni, lecz dorastając, coraz częściej rozmyślał, jak układa się życie jego braci Izraelitów. Dochodziły do niego słuchy, że ciężko pracują, są źle traktowani, a nawet bici. Gdy był już dorosłym mężczyzną, postanowił to sprawdzić.
Mojżesz wychowywał się w domu faraona, wśród Egipcjan. Uczył się tego, co oni, robił to, co oni, lecz dorastając, coraz częściej rozmyślał, jak układa się życie jego braci Izraelitów. Dochodziły do niego słuchy, że ciężko pracują, są źle traktowani, a nawet bici. Gdy był już dorosłym mężczyzną, postanowił to sprawdzić.
Po południu zająłem swój pokój w Casa Santa Marta. Po odstawieniu bagażu próbowałem otworzyć okiennice, ponieważ w środku było bardzo ciemno. Nie udało się. Jeden ze współbraci zwrócił się z tym samym problemem do sióstr prowadzących dom. Myślał, że chodzi o jakąś usterkę techniczną, ale usłyszał, że okiennice zostały zaryglowane. Klauzura związana z konklawe… 
Po południu zająłem swój pokój w Casa Santa Marta. Po odstawieniu bagażu próbowałem otworzyć okiennice, ponieważ w środku było bardzo ciemno. Nie udało się. Jeden ze współbraci zwrócił się z tym samym problemem do sióstr prowadzących dom. Myślał, że chodzi o jakąś usterkę techniczną, ale usłyszał, że okiennice zostały zaryglowane. Klauzura związana z konklawe…