Kościół katolicki w naszej Ojczyźnie potrzebuje zmian. Nie da się jednak uniknąć pytania, czy jest na nie gotowy. Pojawiają się pierwsze jaskółki, że do nich dojrzewa.
Kościół katolicki w naszej Ojczyźnie potrzebuje zmian. Nie da się jednak uniknąć pytania, czy jest na nie gotowy. Pojawiają się pierwsze jaskółki, że do nich dojrzewa.
Chcemy wartości chrześcijańskich, ale odrzucamy trud i wymagania, które się z nimi wiążą. Zamiast budować dobro wspólne, ulegamy pokusie dyktatu siły i wymiernych korzyści. Czy w dobie ostrych spór ideologicznych stać nas jeszcze na szacunek dla tradycji i dialog przekraczający partykularne interesy?
Chcemy wartości chrześcijańskich, ale odrzucamy trud i wymagania, które się z nimi wiążą. Zamiast budować dobro wspólne, ulegamy pokusie dyktatu siły i wymiernych korzyści. Czy w dobie ostrych spór ideologicznych stać nas jeszcze na szacunek dla tradycji i dialog przekraczający partykularne interesy?
W ostatnim czasie można obserwować w mediach dwa przykre seriale; jeden pod tytułem „Osiedle Maltańskie”, drugi pod tytułem „Zdjęcie Łukasza Litewki”. Oba pokazują jedną rzecz: są takie wartości, które ukradł nam społeczny nacisk na rozwój osobisty i „słuchanie siebie”. Nie wiem, czy są jeszcze do odzyskania.
W ostatnim czasie można obserwować w mediach dwa przykre seriale; jeden pod tytułem „Osiedle Maltańskie”, drugi pod tytułem „Zdjęcie Łukasza Litewki”. Oba pokazują jedną rzecz: są takie wartości, które ukradł nam społeczny nacisk na rozwój osobisty i „słuchanie siebie”. Nie wiem, czy są jeszcze do odzyskania.
Czy widzieliście kiedyś telefon komórkowy leżący na ołtarzu? Zdarza się. Czasem ksiądz odczytuje z ekranu modlitwę. Czasem przegląda internet lub sprawdza przychodzące maile, szczególnie podczas długich uroczystości, gdy nie jest głównym celebransem. Ministranci przed wyjściem z zakrystii skrolują na szybko reelsy. Tu nie ma zakazu regulowanego ustawą.
Czy widzieliście kiedyś telefon komórkowy leżący na ołtarzu? Zdarza się. Czasem ksiądz odczytuje z ekranu modlitwę. Czasem przegląda internet lub sprawdza przychodzące maile, szczególnie podczas długich uroczystości, gdy nie jest głównym celebransem. Ministranci przed wyjściem z zakrystii skrolują na szybko reelsy. Tu nie ma zakazu regulowanego ustawą.
W nowy rok szkolny wjechałam tym razem z przytupem. Dwoje moich dzieci wróciło do placówek, ja zaczęłam nową pracę. Dużo myśli, emocji, trosk i zmartwień, ale też sporo radości i poczucia spełnienia. Na grupach rodzicielskich wrze jak w garze, w którym wszystko bulgocze. Rodzice się martwią, troszczą, zabiegają o to by ich dzieciom było jak najlepiej. Z racji nowych wyzwań zawodowych stoję w tych rodzicielskich dyskusjach trochę z boku. Kołyszą się jednak we mnie pewne myśli, bo zależy mi nie tylko na tym, by jakoś przetrwać, ale by najbliższy rok szkolny przeżyć jak najlepiej.
W nowy rok szkolny wjechałam tym razem z przytupem. Dwoje moich dzieci wróciło do placówek, ja zaczęłam nową pracę. Dużo myśli, emocji, trosk i zmartwień, ale też sporo radości i poczucia spełnienia. Na grupach rodzicielskich wrze jak w garze, w którym wszystko bulgocze. Rodzice się martwią, troszczą, zabiegają o to by ich dzieciom było jak najlepiej. Z racji nowych wyzwań zawodowych stoję w tych rodzicielskich dyskusjach trochę z boku. Kołyszą się jednak we mnie pewne myśli, bo zależy mi nie tylko na tym, by jakoś przetrwać, ale by najbliższy rok szkolny przeżyć jak najlepiej.
Sprawy kardynałów Ouelleta i Pella oraz bpa Mendyka pokazują, że fałszywe oskarżenia wobec duchownych są faktem. Choć sądy i dochodzenia dowodzą ich niewinności, ‘łatka’ winnego zostaje na zawsze. Kościół i wymiar sprawiedliwości stają przed wyzwaniem: jak chronić tych, których skrzywdzono pomówieniem?
Sprawy kardynałów Ouelleta i Pella oraz bpa Mendyka pokazują, że fałszywe oskarżenia wobec duchownych są faktem. Choć sądy i dochodzenia dowodzą ich niewinności, ‘łatka’ winnego zostaje na zawsze. Kościół i wymiar sprawiedliwości stają przed wyzwaniem: jak chronić tych, których skrzywdzono pomówieniem?
„Nie potrafią pracować w grupie”, „nie nadają się na imprezę”, „boją się ludzi” – to tylko kilka stereotypów dotyczących introwertyków. Głośny świat wykreował ich wizerunek jako ludzi z defektami, lękami społecznymi i niezdolnych do osiągania sukcesów. Brak akceptacji często zaczyna się już w domu, a w dorosłości przenosi się także do pracy.
„Nie potrafią pracować w grupie”, „nie nadają się na imprezę”, „boją się ludzi” – to tylko kilka stereotypów dotyczących introwertyków. Głośny świat wykreował ich wizerunek jako ludzi z defektami, lękami społecznymi i niezdolnych do osiągania sukcesów. Brak akceptacji często zaczyna się już w domu, a w dorosłości przenosi się także do pracy.
Pierwszego września oczy wszystkich w Polsce zwrócone są albo w stronę kombatantów II wojny światowej, albo w stronę uczniów rozpoczynających nowy rok szkolny. Tych drugich już od tygodni kusiły reklamy zachęcające do dokonania ostatnich zakupów jeszcze przed pierwszym dzwonkiem. Oczywiście dzisiaj ważny dzień nie tylko dla uczniów, ale również dla nauczycieli. Niektórzy mawiają, że praca w szkole ma wiele minusów, ale dwa zasadnicze plusy: jeden to lipiec, a drugi sierpień. Mimo że wielu tych wakacji nam zazdrości, cena, jaką trzeba za nie zapłacić, ostatecznie okazuje się zbyt wysoka – w szkołach co roku brakuje zatrważającej liczby nauczycieli! Początek roku szkolnego to jednak taki moment, kiedy po odpowiednim wypoczynku zdążyliśmy już zatęsknić za naszymi uczniami i patrzymy na nadchodzący rok z nadzieją.
Pierwszego września oczy wszystkich w Polsce zwrócone są albo w stronę kombatantów II wojny światowej, albo w stronę uczniów rozpoczynających nowy rok szkolny. Tych drugich już od tygodni kusiły reklamy zachęcające do dokonania ostatnich zakupów jeszcze przed pierwszym dzwonkiem. Oczywiście dzisiaj ważny dzień nie tylko dla uczniów, ale również dla nauczycieli. Niektórzy mawiają, że praca w szkole ma wiele minusów, ale dwa zasadnicze plusy: jeden to lipiec, a drugi sierpień. Mimo że wielu tych wakacji nam zazdrości, cena, jaką trzeba za nie zapłacić, ostatecznie okazuje się zbyt wysoka – w szkołach co roku brakuje zatrważającej liczby nauczycieli! Początek roku szkolnego to jednak taki moment, kiedy po odpowiednim wypoczynku zdążyliśmy już zatęsknić za naszymi uczniami i patrzymy na nadchodzący rok z nadzieją.
Kiedy Państwowa Komisja do spraw przeciwdziałania pedofilii pisze o zachowaniach seksualizujących relacje społeczne, nie chodzi o jedno nagranie z festynu z udziałem Skolima. Chodzi o to, że dziecko przebywa wśród ludzi, którzy słuchają, tolerują, akceptują i swoim zaangażowaniem (np. śpiewaniem) dają mu znać: to jest dobre, to jest wartościowe, właśnie tak warto żyć. I złoszczą mnie ludzie, którzy nie rozumieją, że dziecko, które z każdej strony słyszy "utwór" o “robieniu jej na ladzie, bo lubi rzeczy po**bane", nasiąka jak gąbka zwykłym szambem. A chłopiec, który od małego słyszy, jak się rozkłada nogi dziewczyny na blacie, dostaje bardzo precyzyjną informację o tym, do czego dziewczyna służy. Nie umiem zrozumieć dorosłych, którzy nie widzą w tym problemu.
Kiedy Państwowa Komisja do spraw przeciwdziałania pedofilii pisze o zachowaniach seksualizujących relacje społeczne, nie chodzi o jedno nagranie z festynu z udziałem Skolima. Chodzi o to, że dziecko przebywa wśród ludzi, którzy słuchają, tolerują, akceptują i swoim zaangażowaniem (np. śpiewaniem) dają mu znać: to jest dobre, to jest wartościowe, właśnie tak warto żyć. I złoszczą mnie ludzie, którzy nie rozumieją, że dziecko, które z każdej strony słyszy "utwór" o “robieniu jej na ladzie, bo lubi rzeczy po**bane", nasiąka jak gąbka zwykłym szambem. A chłopiec, który od małego słyszy, jak się rozkłada nogi dziewczyny na blacie, dostaje bardzo precyzyjną informację o tym, do czego dziewczyna służy. Nie umiem zrozumieć dorosłych, którzy nie widzą w tym problemu.
Trudno się oprzeć wrażeniu częstego przygnębienia, ale też pewnej bezsilności wobec narzucanych zmian w kwestii nauczania religii w polskich szkołach. Zmiana używanej terminologii jest symptomatyczna.
Trudno się oprzeć wrażeniu częstego przygnębienia, ale też pewnej bezsilności wobec narzucanych zmian w kwestii nauczania religii w polskich szkołach. Zmiana używanej terminologii jest symptomatyczna.
X/Marcin Kędzierski/łs
Strach ma wielkie oczy, a nadchodząca wojna z Rosją stała się w Polsce dyżurnym tematem debat publicznych i medialnych straszydeł. Tymczasem chłodna, polityczno-gospodarcza analiza faktów pokazuje, że pełnoskalowy konflikt zbrojny nam nie grozi. Klucz do spokoju leży w pustych kieszeniach Kremla i kalkulacjach rosyjskich elit, które w przeciwieństwie do zdesperowanego prezydenta nie chcą popełnić samobójstwa. Choć spokojnie nie będzie, to zamiast czołgów czekają nas raczej cyberataki i prowokacje na granicy.
Strach ma wielkie oczy, a nadchodząca wojna z Rosją stała się w Polsce dyżurnym tematem debat publicznych i medialnych straszydeł. Tymczasem chłodna, polityczno-gospodarcza analiza faktów pokazuje, że pełnoskalowy konflikt zbrojny nam nie grozi. Klucz do spokoju leży w pustych kieszeniach Kremla i kalkulacjach rosyjskich elit, które w przeciwieństwie do zdesperowanego prezydenta nie chcą popełnić samobójstwa. Choć spokojnie nie będzie, to zamiast czołgów czekają nas raczej cyberataki i prowokacje na granicy.
Dobrze znamy wniosek z Kartezjańskiego wywodu o tym, co świadczy o naszym człowieczeństwie. Jego konkluzja ‘Cogito ergo sum – myślę, więc jestem’, choć nadal aktualna, dzisiaj powinna być uzupełniona albo rozbudowana. W dobie sztucznej inteligencji trzeba wziąć pod uwagę także inne elementy, które dotąd zwykle były pomijane.
Dobrze znamy wniosek z Kartezjańskiego wywodu o tym, co świadczy o naszym człowieczeństwie. Jego konkluzja ‘Cogito ergo sum – myślę, więc jestem’, choć nadal aktualna, dzisiaj powinna być uzupełniona albo rozbudowana. W dobie sztucznej inteligencji trzeba wziąć pod uwagę także inne elementy, które dotąd zwykle były pomijane.
Singli coraz więcej. Dzieci coraz mniej. Relacje, które by pozwoliły ludziom tworzyć szczęśliwe związki, w erozji. Coraz więcej lęku i niepewności. Gdy się czyta raporty i statystyki, tak się właśnie przedstawia społeczna sytuacja na dziś. Mamy w Kościele sprawdzoną wiedzę i narzędzia, by pomagać w tworzeniu mocnych i szczęśliwych związków i włączać ludzi do życzliwej, wspierającej się wspólnoty. Może byśmy je wreszcie odkopali i zaczęli ich używać z myślą o innych?
Singli coraz więcej. Dzieci coraz mniej. Relacje, które by pozwoliły ludziom tworzyć szczęśliwe związki, w erozji. Coraz więcej lęku i niepewności. Gdy się czyta raporty i statystyki, tak się właśnie przedstawia społeczna sytuacja na dziś. Mamy w Kościele sprawdzoną wiedzę i narzędzia, by pomagać w tworzeniu mocnych i szczęśliwych związków i włączać ludzi do życzliwej, wspierającej się wspólnoty. Może byśmy je wreszcie odkopali i zaczęli ich używać z myślą o innych?
Często podobizny Maryi Królowej Polski przedstawiają Matkę Jezusa w królewskich szatach z koroną na głowie. To zrozumiałe, że chcemy zaznaczyć symbolicznie, jak bardzo jest dla nas ważna. Nie ma wśród ludzi innej kobiety, która zasługuje na tytuł Królowej naszych serc i naszych wspólnot. Nie zapominajmy jednak, że nie chodzi tu ani o królową z salonów ani o królową z bajki.
Często podobizny Maryi Królowej Polski przedstawiają Matkę Jezusa w królewskich szatach z koroną na głowie. To zrozumiałe, że chcemy zaznaczyć symbolicznie, jak bardzo jest dla nas ważna. Nie ma wśród ludzi innej kobiety, która zasługuje na tytuł Królowej naszych serc i naszych wspólnot. Nie zapominajmy jednak, że nie chodzi tu ani o królową z salonów ani o królową z bajki.
„Śmierć księdza. Udało się uratować kobietę, która z nim była” – przeczytałam kilka dni temu w nagłówku jednego z artykułów dotyczących wypadku nad polskim morzem. Kapłan, który wybrał się z grupą znajomych na plażę, został porwany przez falę, nie udało się go uratować. Kobieta – jego znajoma – miała więcej szczęścia. Tragedia wstrząsnęła parafianami i tymi, którzy znali mężczyznę. Internet pełny był komentarzy w stylu: „najlepszy ksiądz, jakiego znałem. To ogromna strata dla lokalnego Kościoła” itd. Niestety, ta historia ma też swój bolesny wrzód – ludzki hejt i oskarżenia, że skoro był z kobietą, na pewno była jego kochanką i że zasłużył na karę za swoją zdradę.
„Śmierć księdza. Udało się uratować kobietę, która z nim była” – przeczytałam kilka dni temu w nagłówku jednego z artykułów dotyczących wypadku nad polskim morzem. Kapłan, który wybrał się z grupą znajomych na plażę, został porwany przez falę, nie udało się go uratować. Kobieta – jego znajoma – miała więcej szczęścia. Tragedia wstrząsnęła parafianami i tymi, którzy znali mężczyznę. Internet pełny był komentarzy w stylu: „najlepszy ksiądz, jakiego znałem. To ogromna strata dla lokalnego Kościoła” itd. Niestety, ta historia ma też swój bolesny wrzód – ludzki hejt i oskarżenia, że skoro był z kobietą, na pewno była jego kochanką i że zasłużył na karę za swoją zdradę.
Mija niemal 40 lat od historycznego spotkania przedstawicieli religii w Asyżu, zwołanego przez Jana Pawła II. Dziś, wobec wojny, narastającej przemocy i napięć polsko-ukraińskich, jego przesłanie o pokoju pozostaje zaskakująco aktualne: modlitwa musi iść w parze z dialogiem i odpowiedzialnością za słowa.
Mija niemal 40 lat od historycznego spotkania przedstawicieli religii w Asyżu, zwołanego przez Jana Pawła II. Dziś, wobec wojny, narastającej przemocy i napięć polsko-ukraińskich, jego przesłanie o pokoju pozostaje zaskakująco aktualne: modlitwa musi iść w parze z dialogiem i odpowiedzialnością za słowa.
Wiele razy uwierzyłeś, że ta osoba się zmieni, zacznie od nowa i tym razem będzie inaczej? Być może małżonek obiecywał, że to „ostatni raz”, lecz po kilku dniach okazywało się, że nadzieja na przemianę znowu gaśnie. Niejedna historia może przekonywać, że człowiek z biegiem czasu wcale się nie zmienia. Ale czy można powiedzieć, że nikt i nigdy?
Wiele razy uwierzyłeś, że ta osoba się zmieni, zacznie od nowa i tym razem będzie inaczej? Być może małżonek obiecywał, że to „ostatni raz”, lecz po kilku dniach okazywało się, że nadzieja na przemianę znowu gaśnie. Niejedna historia może przekonywać, że człowiek z biegiem czasu wcale się nie zmienia. Ale czy można powiedzieć, że nikt i nigdy?
Wielu krzyczy: “wstyd i hańba używać sztucznej inteligencji”, ale ci sami ludzie prawdopodobnie nie burzą się, kiedy kolega zza biurka z chichotem wyższości peroruje, że wysłał szefowi obiecany research tematu, który czat wypluł mu w trzy minuty i - o radości - szef się nawet nie zorientował. Podobnie nie burzymy się na kanały, specjalistów i twórców, których posty, artykuły i ebooki pełne są charakterystycznego ejajowego pustosłowia - nadwyżki okrągłych zdań, zerowego znaczenia, wszystko upupione w tych samych frazach. Dlatego myślę sobie przekornie, że badanie “narodowej hipokryzji” mogłoby nieco wzbogacić “Portret Polaków”.
Wielu krzyczy: “wstyd i hańba używać sztucznej inteligencji”, ale ci sami ludzie prawdopodobnie nie burzą się, kiedy kolega zza biurka z chichotem wyższości peroruje, że wysłał szefowi obiecany research tematu, który czat wypluł mu w trzy minuty i - o radości - szef się nawet nie zorientował. Podobnie nie burzymy się na kanały, specjalistów i twórców, których posty, artykuły i ebooki pełne są charakterystycznego ejajowego pustosłowia - nadwyżki okrągłych zdań, zerowego znaczenia, wszystko upupione w tych samych frazach. Dlatego myślę sobie przekornie, że badanie “narodowej hipokryzji” mogłoby nieco wzbogacić “Portret Polaków”.
Chociaż komuś może się wydawać oczywistym, że biskup Rzymu mówi dużo o pokoju, promuje go i podejmuje szereg działań na jego rzecz, to jednak intensywność, z jaką w kwestię pokoju angażuje się Leon XIV powinna dawać do myślenia.
Chociaż komuś może się wydawać oczywistym, że biskup Rzymu mówi dużo o pokoju, promuje go i podejmuje szereg działań na jego rzecz, to jednak intensywność, z jaką w kwestię pokoju angażuje się Leon XIV powinna dawać do myślenia.
Jesteśmy różni, ale wszyscy jesteśmy ludźmi ducha, czyli de facto na swój sposób wierzącymi. Ateizm nie jest bowiem przeciwieństwem wiary. Jest tylko jakąś jej odmianą. Ma swoje symbole, przekonania i wyznawane prawdy. Nawet ten socjalistyczny ateizm jest odmianą ‘wiary’, a nie jej brakiem. Nauczyć się żyć z tymi różnicami, budować społeczeństwa empatyczne, wspierające i pomnażające dobro wspólne, to jest wyzwanie przed jakim stoimy.
Jesteśmy różni, ale wszyscy jesteśmy ludźmi ducha, czyli de facto na swój sposób wierzącymi. Ateizm nie jest bowiem przeciwieństwem wiary. Jest tylko jakąś jej odmianą. Ma swoje symbole, przekonania i wyznawane prawdy. Nawet ten socjalistyczny ateizm jest odmianą ‘wiary’, a nie jej brakiem. Nauczyć się żyć z tymi różnicami, budować społeczeństwa empatyczne, wspierające i pomnażające dobro wspólne, to jest wyzwanie przed jakim stoimy.