W ostatnim tygodniu przeczytałam coś, czego do dziś nijak nie potrafię wyrzucić z głowy. Pewne kobiety poinformowały z wyraźną dumą w mediach społecznościowych, że gdy zgłosiła się do ich organizacji ciężarna z bliźniakami, udzielono jej bardzo „przydatnej” porady: skoro chcesz tylko jedno dziecko, możesz skorzystać z aborcji selektywnej. Napisały o tym z satysfakcją, jakby to było coś, z czego wypada być zadowoloną. Siedziałam z tym „newsem” dojmująco smutna i nie mogłam opędzić się od jednego pytania.
W ostatnim tygodniu przeczytałam coś, czego do dziś nijak nie potrafię wyrzucić z głowy. Pewne kobiety poinformowały z wyraźną dumą w mediach społecznościowych, że gdy zgłosiła się do ich organizacji ciężarna z bliźniakami, udzielono jej bardzo „przydatnej” porady: skoro chcesz tylko jedno dziecko, możesz skorzystać z aborcji selektywnej. Napisały o tym z satysfakcją, jakby to było coś, z czego wypada być zadowoloną. Siedziałam z tym „newsem” dojmująco smutna i nie mogłam opędzić się od jednego pytania.
Władza nawet nad kilkoma osobami może być pokusą nie do odparcia. Daje do myślenia, że podczas tegorocznego spotkania moderatorów stowarzyszeń i ruchów kościelnych papież Leon XIV mówił właśnie o kwestii zarządzania.
Władza nawet nad kilkoma osobami może być pokusą nie do odparcia. Daje do myślenia, że podczas tegorocznego spotkania moderatorów stowarzyszeń i ruchów kościelnych papież Leon XIV mówił właśnie o kwestii zarządzania.
Jutro ma być opublikowana zapowiadana już od ponad roku, programowa encyklika papieża Leona XIV o sztucznej inteligencji. Znamy już tytuł – Magnifica Humanitas – ale na tekst ‘zwyczajny człowiek’ musi jeszcze poczekać. Tytuł skłania nas raczej do myślenia o ‘cudownym człowieczeństwie’, któremu te ‘najnowsze cuda techniki’ mają służyć aniżeli samej wyrafinowanej ‘nowej rzeczywistości’.
Jutro ma być opublikowana zapowiadana już od ponad roku, programowa encyklika papieża Leona XIV o sztucznej inteligencji. Znamy już tytuł – Magnifica Humanitas – ale na tekst ‘zwyczajny człowiek’ musi jeszcze poczekać. Tytuł skłania nas raczej do myślenia o ‘cudownym człowieczeństwie’, któremu te ‘najnowsze cuda techniki’ mają służyć aniżeli samej wyrafinowanej ‘nowej rzeczywistości’.
Jestem w kwartale sakramentów: była już komunia, był ślub, w najbliższych tygodniach – druga komunia, bierzmowanie, święcenia kapłańskie. Część ogarniam jako gość, część jako gospodarz imprezy. I wciąż chodzę z poczuciem, że listy zadań jakby się nie kończą.
Jestem w kwartale sakramentów: była już komunia, był ślub, w najbliższych tygodniach – druga komunia, bierzmowanie, święcenia kapłańskie. Część ogarniam jako gość, część jako gospodarz imprezy. I wciąż chodzę z poczuciem, że listy zadań jakby się nie kończą.
Wystarczy wyjść na ulicę, wejść do kawiarni albo posłuchać rozmów przy sąsiednim stoliku, by zauważyć, że bierzemy udział w zbiorowej rewolucji. Rewolucji pod hasłem: "Ja". Żyjemy w czasach, w których największym trendem stało się dbanie o siebie. Z każdej strony bombardują nas hasełka o słuchaniu własnych potrzeb, chronieniu swojej energii i bezwzględnym życiu w zgodzie ze sobą. Stworzyliśmy całą pop-religię wokół własnego komfortu psychicznego.
Wystarczy wyjść na ulicę, wejść do kawiarni albo posłuchać rozmów przy sąsiednim stoliku, by zauważyć, że bierzemy udział w zbiorowej rewolucji. Rewolucji pod hasłem: "Ja". Żyjemy w czasach, w których największym trendem stało się dbanie o siebie. Z każdej strony bombardują nas hasełka o słuchaniu własnych potrzeb, chronieniu swojej energii i bezwzględnym życiu w zgodzie ze sobą. Stworzyliśmy całą pop-religię wokół własnego komfortu psychicznego.
Facebook/łs
Czy Kościół ma być niezmienną opoką w świecie, w którym zmienia się niemal wszystko? O. Dariusz Piórkowski SJ ostrzega, że upatrywanie bezpieczeństwa w stałości instytucji, a nie w samym Bogu, leży u źródeł „współczesnej herezji tradycjonalizmu”. To reakcja na słowa ks. Marka Gancarczyka, który po ośmiu latach przerwy ponownie objął stery w „Gościu Niedzielnym”.
Czy Kościół ma być niezmienną opoką w świecie, w którym zmienia się niemal wszystko? O. Dariusz Piórkowski SJ ostrzega, że upatrywanie bezpieczeństwa w stałości instytucji, a nie w samym Bogu, leży u źródeł „współczesnej herezji tradycjonalizmu”. To reakcja na słowa ks. Marka Gancarczyka, który po ośmiu latach przerwy ponownie objął stery w „Gościu Niedzielnym”.
„Czasy są złe, mówią ludzie. Żyjmy dobrze, a czasy będą dobre. My jesteśmy tymi czasami” – pisał św. Augustyn 1600 lat temu, gdy upadało rzymskie imperium. Jakże aktualne są te słowa. Żyjmy dobrze, a nowa epoka będzie warta zapamiętania i nasi potomkowie będą wspominali wielkich ludzi. To my tworzymy epokę, w której żyjemy, a nie bezosobowe fakty.
„Czasy są złe, mówią ludzie. Żyjmy dobrze, a czasy będą dobre. My jesteśmy tymi czasami” – pisał św. Augustyn 1600 lat temu, gdy upadało rzymskie imperium. Jakże aktualne są te słowa. Żyjmy dobrze, a nowa epoka będzie warta zapamiętania i nasi potomkowie będą wspominali wielkich ludzi. To my tworzymy epokę, w której żyjemy, a nie bezosobowe fakty.
Jakiś czas temu opowiadałam znajomej z parafii o rekolekcjach ignacjańskich, na które niebawem się wybieram. Miała dużo – ciekawych dla mnie – pytań, choć na dłużej zatrzymałyśmy się obie nad ciszą. Jednak nie tą, gdy przez osiem dni zachowujesz milczenie. Obie stwierdziłyśmy, że wyłączenie telefonu na przeszło tydzień może być w tym wszystkim dużo trudniejsze…
Jakiś czas temu opowiadałam znajomej z parafii o rekolekcjach ignacjańskich, na które niebawem się wybieram. Miała dużo – ciekawych dla mnie – pytań, choć na dłużej zatrzymałyśmy się obie nad ciszą. Jednak nie tą, gdy przez osiem dni zachowujesz milczenie. Obie stwierdziłyśmy, że wyłączenie telefonu na przeszło tydzień może być w tym wszystkim dużo trudniejsze…
Powoli kończą się tegoroczne egzaminy maturalne. Będąc w komisjach, przyglądam się młodym ludziom ubranym na galowo i przejętym rzeczywistością, na którą nie czują się wcale gotowi. Wspominam wtedy swoją własną maturę sprzed ponad 20 lat. Nie pamiętam szczegółów, ale pamiętam wiele emocji, szczególnie na egzaminie ustnym z języka polskiego.
Powoli kończą się tegoroczne egzaminy maturalne. Będąc w komisjach, przyglądam się młodym ludziom ubranym na galowo i przejętym rzeczywistością, na którą nie czują się wcale gotowi. Wspominam wtedy swoją własną maturę sprzed ponad 20 lat. Nie pamiętam szczegółów, ale pamiętam wiele emocji, szczególnie na egzaminie ustnym z języka polskiego.
Sztuczna inteligencja w zastraszającym tempie zmienia nasze życie. Lada dzień papież Leon XIV ma opublikować pierwszą encyklikę. Jak zapowiada Watykan, dokument zatytułowany „Magnifica Humanitas” koncentruje się na miejscu i godności człowieka w świecie rozwijającej się sztucznej inteligencji.
Sztuczna inteligencja w zastraszającym tempie zmienia nasze życie. Lada dzień papież Leon XIV ma opublikować pierwszą encyklikę. Jak zapowiada Watykan, dokument zatytułowany „Magnifica Humanitas” koncentruje się na miejscu i godności człowieka w świecie rozwijającej się sztucznej inteligencji.
Nic nie spędza człowiekowi snu z powiek tak bardzo jak obawa o jutro. Ludzie XXI wieku żyją pod nieustanną presją posiadania planu na przyszłość. I często bardziej niż sama wizja przyszłości wyniszcza nas poczucie, że nie mamy gotowego scenariusza na kolejny dzień, miesiąc czy następne lata. Ten lęk ogarnia zwłaszcza młodego człowieka.
Nic nie spędza człowiekowi snu z powiek tak bardzo jak obawa o jutro. Ludzie XXI wieku żyją pod nieustanną presją posiadania planu na przyszłość. I często bardziej niż sama wizja przyszłości wyniszcza nas poczucie, że nie mamy gotowego scenariusza na kolejny dzień, miesiąc czy następne lata. Ten lęk ogarnia zwłaszcza młodego człowieka.
Widzę w polskim Kościele dwa bieguny: tych bardzo charyzmatycznych i tych, co od wszelkich charyzmatów trzymają się z daleka. Sama nie mam daru języków. Ani razu w życiu nie zasnęłam w Duchu Świętym. Ale nie czuję się z tego powodu uboższa w mojej wierze. Mam za to jeden duchowy nawyk: zanim zacznę pracę, rozmowę, czytanie Pisma Świętego, trudny telefon, ważną rozmowę - modlę się czterema slowami: „Duchu Święty, przyjdź i ogarnij”. To jak otwieranie okna na Jego działanie. I On nie zawodzi. 
Widzę w polskim Kościele dwa bieguny: tych bardzo charyzmatycznych i tych, co od wszelkich charyzmatów trzymają się z daleka. Sama nie mam daru języków. Ani razu w życiu nie zasnęłam w Duchu Świętym. Ale nie czuję się z tego powodu uboższa w mojej wierze. Mam za to jeden duchowy nawyk: zanim zacznę pracę, rozmowę, czytanie Pisma Świętego, trudny telefon, ważną rozmowę - modlę się czterema slowami: „Duchu Święty, przyjdź i ogarnij”. To jak otwieranie okna na Jego działanie. I On nie zawodzi. 
Poprzednia wizyta Następcy św. Piotra na tym uniwersytecie miała miejsce trzydzieści pięć lat temu. Odbywała się w innej atmosferze, niż duszpasterskie odwiedziny Leona XIV.
Poprzednia wizyta Następcy św. Piotra na tym uniwersytecie miała miejsce trzydzieści pięć lat temu. Odbywała się w innej atmosferze, niż duszpasterskie odwiedziny Leona XIV.
Miał dawać wolność i nieograniczone możliwości. Cyfrowy świat coraz częściej zamyka nas jednak w informacyjnych bańkach, śledzi wybory i odbiera poczucie indywidualności. Czy potrafimy jeszcze zachować niezależność?
Miał dawać wolność i nieograniczone możliwości. Cyfrowy świat coraz częściej zamyka nas jednak w informacyjnych bańkach, śledzi wybory i odbiera poczucie indywidualności. Czy potrafimy jeszcze zachować niezależność?
Kilka dni temu katolicką cześć internetu zelektryzowała wiadomość o tym, że w archidiecezji lubelskiej biskup ogłosił „konkurs” na proboszczów szesnastu parafii. Pojawiły się natychmiast głosy zachwytu i zwątpienia: super, że można „kandydować”, do kitu, że świeccy dalej nie mają wpływu. A ja przekornie myślę, że problem jest trochę gdzie indziej.
Kilka dni temu katolicką cześć internetu zelektryzowała wiadomość o tym, że w archidiecezji lubelskiej biskup ogłosił „konkurs” na proboszczów szesnastu parafii. Pojawiły się natychmiast głosy zachwytu i zwątpienia: super, że można „kandydować”, do kitu, że świeccy dalej nie mają wpływu. A ja przekornie myślę, że problem jest trochę gdzie indziej.
Od czasu covidowej pandemii zaczął mnie pasjonować świat roślin i pierwsze ciepłe dni przypomniały mi, że czas zająć się przydomowym, leśnym ogródkiem. Troska o ogród była podstawowym zajęciem pierwszego człowieka. Gdy Bóg stworzył Adama, „umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał” (Rdz 2,15). Dotykanie roślin budzi we mnie jakiś nadprzyrodzony zmysł, jakbym pieścił stworzony przez Boga świat.
Od czasu covidowej pandemii zaczął mnie pasjonować świat roślin i pierwsze ciepłe dni przypomniały mi, że czas zająć się przydomowym, leśnym ogródkiem. Troska o ogród była podstawowym zajęciem pierwszego człowieka. Gdy Bóg stworzył Adama, „umieścił go w ogrodzie Eden, aby uprawiał go i doglądał” (Rdz 2,15). Dotykanie roślin budzi we mnie jakiś nadprzyrodzony zmysł, jakbym pieścił stworzony przez Boga świat.
Kilka dni temu zamieściłam w swoich mediach społecznościowych wpis, który wywołał falę reakcji... Wspominałam w nim o tym, że gdy było mi ciężko, jeden ze znajomych księży zapytał co możemy zrobić, by mi choć trochę pomóc. "Nie wiem" - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Na co kapłan stwierdził, że wie. Stanął obok mnie, wyciągnął ręce nad moja głową i udzielił mi błogosławieństwa. Prosty gest, prawda? Wszak kapłani są nam w życiu potrzebni m.in. dlatego, że mogą udzielać nam sakramentów, czy właśnie błogosławieństwa. Jednak większość wiadomości, które dostałam po opublikowaniu tego wpisu pokazały mi, że to wcale takie oczywiste nie jest…
Kilka dni temu zamieściłam w swoich mediach społecznościowych wpis, który wywołał falę reakcji... Wspominałam w nim o tym, że gdy było mi ciężko, jeden ze znajomych księży zapytał co możemy zrobić, by mi choć trochę pomóc. "Nie wiem" - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. Na co kapłan stwierdził, że wie. Stanął obok mnie, wyciągnął ręce nad moja głową i udzielił mi błogosławieństwa. Prosty gest, prawda? Wszak kapłani są nam w życiu potrzebni m.in. dlatego, że mogą udzielać nam sakramentów, czy właśnie błogosławieństwa. Jednak większość wiadomości, które dostałam po opublikowaniu tego wpisu pokazały mi, że to wcale takie oczywiste nie jest…
To nie jest tekst zoptymalizowany pod SEO. Nie znajdziesz tu słów kluczowych, które sprawią, że algorytm Google’a wypchnie mnie na pierwszą stronę. Prawdę mówiąc, jeśli dotrwasz do trzeciego akapitu bez sprawdzania nowych powiadomień, uznam to za sukces narodowy. Bo właśnie tu jesteśmy: w świecie, gdzie tekst bez krzykliwego zdjęcia albo obietnicy skandalu jest dla nas "zbyt gęsty".
To nie jest tekst zoptymalizowany pod SEO. Nie znajdziesz tu słów kluczowych, które sprawią, że algorytm Google’a wypchnie mnie na pierwszą stronę. Prawdę mówiąc, jeśli dotrwasz do trzeciego akapitu bez sprawdzania nowych powiadomień, uznam to za sukces narodowy. Bo właśnie tu jesteśmy: w świecie, gdzie tekst bez krzykliwego zdjęcia albo obietnicy skandalu jest dla nas "zbyt gęsty".
Archidiecezja lubelska ogłosiła konkursy na proboszczów, co wielu komentatorów uznało za przełom w polskim Kościele. Warto jednak ostudzić emocje, przypominając, że podobne praktyki i egzaminy funkcjonują od lat, a ich podstawy sięgają prawa kanonicznego i Soboru Trydenckiego. Prawdziwą rewolucją byłoby dopiero realne włączenie wiernych świeckich w proces wyboru duszpasterzy.
Archidiecezja lubelska ogłosiła konkursy na proboszczów, co wielu komentatorów uznało za przełom w polskim Kościele. Warto jednak ostudzić emocje, przypominając, że podobne praktyki i egzaminy funkcjonują od lat, a ich podstawy sięgają prawa kanonicznego i Soboru Trydenckiego. Prawdziwą rewolucją byłoby dopiero realne włączenie wiernych świeckich w proces wyboru duszpasterzy.
W sieci pojawiały się już informacje o osobach, które miały "zakochiwać się" w sztucznej inteligencji. Wiadomo, że użytkownicy chatbotów dzielą się z nimi wszelkimi możliwymi informacjami ze swojego życia. Okazuje się jednak, że AI może być wykorzystywana również w życiu duchowym. W internecie pojawiły się platformy oferujące możliwość rozmowy z "Jezusem AI".
W sieci pojawiały się już informacje o osobach, które miały "zakochiwać się" w sztucznej inteligencji. Wiadomo, że użytkownicy chatbotów dzielą się z nimi wszelkimi możliwymi informacjami ze swojego życia. Okazuje się jednak, że AI może być wykorzystywana również w życiu duchowym. W internecie pojawiły się platformy oferujące możliwość rozmowy z "Jezusem AI".